Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Złe truchleje

Złe truchleje

12.12.2017
Czyta się kilka minut
Święta: poszukiwanie jasnej plamki w sobie. Może gdzieś jest ten powidok dziecięcej czułości, bez którego święta to tylko handel, lepsze jedzenie, więcej snu.
Ś

Święta: mniej mówić, uważniej słuchać, posmakować w upływaniu czasu. Dobrze pomyśleć o Narodzonym, bo wydaje się zapomniany. Głośno o katolicyzmie, ale o Nim prawie cicho. Zjawia się wraz z czytanymi książkami, ostatnio znowu z „Pamiętnikiem” Brzozowskiego czy wierszami Blake’a. Gorączkowość pierwszego nieustannie szuka oparcia w pochwale gorączki, którą głosi drugi. Stanisław Brzozowski szuka ścieżki powrotnej do wiary, zachowując przy tym znamienny dla siebie maksymalizm: „Módl się – notuje 10 grudnia 1910 r. Modlitwa jest obecnością w dziedzinie praw i celów, zatopieniem się w tych sferach, gdzie istnieją prawa i cele. Tam jest granica. Stamtąd możesz myśleć o Bogu bez bałwochwalstwa. Staraj się żyć modlitwą, a nie polemiką i przeciwstawieniem”. W następnym akapicie pojawia się jedna z wielu wzmianek o Blake’u: „B l a k e ma dla mnie znaczenie niezrównane. Jest on dla mnie wielkim świadkiem. Dość pomyśleć o nim, by od razu wydobyć się na poziom wysokiej myśli”.

Oto próbka tej myśli wysokiej i niezależnej, dalekiej od idolatrii czy uniżonych recytacji. „Boski wizerunek”, przepiękny wiersz, w tłumaczeniu Zygmunta Kubiaka, niechże będzie prezentem na Boże Narodzenie. „O, Dobroć, Litość, Pokój, Miłość! – do nich // Modlą się wszyscy, kiedy ból ich łamie. / Wszyscy te cztery błogie uwielbiają / Moce pełnymi wdzięczności słowami. // Albowiem Dobroć, Litość, Pokój, Miłość / To Bóg, co wiedzie nas po wielkim świecie. / Ta sama Dobroć, Litość, Pokój, Miłość / To człowiek, Jego miłowane dziecię. // Albowiem Dobroć ma serce człowiecze / I Litość ludzkim wzrokiem na nas patrzy. / Miłość to ludzka forma boskiej siły, / Pokój w człowiecze jest odziany szaty. // Więc każdy człowiek w każdym kraju świata, / Gdy czuje, że swej męce nie podoła, / Do czterech mocy najbardziej kochanych, / Do ludzkiej formy boskiej siły woła. // We wszystkich trzeba tę siłę miłować, / / Czy są to Turcy, Żydzi, czy poganie – // Bo tam, gdzie Dobroć, Miłość, Litość mieszka, // Tam najwyższego Boga przebywanie”.

Nie może być inaczej – Boga znajdujemy w „ludzkiej formie”, którą odnosimy do innych i samego siebie. I dlatego poeta pisze „dobroć”, a nie „dobro”, a także mówi o „litości”, a nie o sądzie, karze i przebaczeniu. Przywiera do empirii, chroniąc żarliwość Tajemnicy, lecz porzucając zimne abstrakcje. Zwraca wiarę życiu, oczyszczając ją z patetycznego komunału.

William Blake był ważny także dla Czesława Miłosza. Chodzi nie tylko o „Ziemię Ulro”, lecz właśnie o przytoczony wiersz. Toż za nim idą słynne strofy ze „Świata. Poemów naiwnych”, na pozór bardziej skomplikowane niż u angielskiego poety i silniej osadzone w literalnie pojętej tradycji religijnej i filozoficznej, podobnie jednak dążące do przeobrażenia świata bezduszności i egotyzmu w idylliczną krainę zacności. „Wiara”, „Nadzieja” i „Miłość” zaklinają zło, którego nigdy nie brakuje, a które podczas okupacji tryumfowało.

Anna mówi, że Miłosz był Hiobem, wbrew temu, co się o nim twierdzi. Bo przecież profesora na kalifornijskim uniwersytecie, Noblistę, człowieka hardego, można uważać jedynie za wybrańca losu. Tymczasem cierpiał, co z książki Andrzeja Franaszka wynika niby jasno, lecz zarazem zdaje się przykryte przez ogrom spuścizny i po wielokroć deklarowaną potrzebę afirmacji. A może praca i afirmacja to tylko sposób na rozpacz?

Blake raz jeszcze: „Ten, czyja twarz światła nie daje, nigdy nie stanie się gwiazdą”. I Brzozowski: „Podłe uczucie obawy śmierci. Trudno zorientować się, gdzie zaczyna się czysty strach osobisty. Pomimo wszystko myślę, że w stanie duszy, który mnie dręczy, odnajduję tylko: obawę o Irkę i żonę i żal po przerwanym życiu myśli. Nie sądzę, aby było coś więcej. Staram się zajrzeć głęboko w duszę własną i nie znajduję w tej chwili tej s ł a b o ś c i (...) Ale pragnę żyć, ale lękam się choroby, ale doprowadza mnie do rozpaczy mechaniczna, bezmyślna siła, która mnie dławi”. Więc Brzozowski gorączkowo czyta, spisuje pomysły i projekty, walczy z ciemnością, która go bierze w posiadanie.

I tak właśnie wyobrażam sobie Boże Narodzenie – jako niezwykły termin, w którym dystans do światełka skraca się na chwilę. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]