Założeniem bardzo ostrożnej i symetryzującej polityki Franciszka wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej było nieprowokowanie Rosji. Ta wojna jest typową sytuacją czarno-białą, tymczasem papież z niezrozumiałych dla mnie powodów obawiał się nazwania rzeczy po imieniu, wskazania, kto jest agresorem, a kto ofiarą.
Papież Franciszek i wojna w Ukrainie
Wpisuje się to w długą tradycję polityki wschodniej Watykanu. Przypomnijmy, że charakteryzowało ją utrzymywanie relacji dyplomatycznych z komunistycznymi reżimami niemal bez względu na cenę. Od tej polityki odszedł Jan Paweł II, ale tradycja ta przetrwała jego pontyfikat. Dzisiaj nie buduje ona zaufania do Stolicy Apostolskiej i nie wzmacnia autorytetu papieża ani na Ukrainie, ani w wielu innych krajach. Watykan wciąż liczy na rozwój dialogu z rosyjskim prawosławiem, choć rosyjska Cerkiew jednoznacznie zaangażowała się po stronie reżimu Putina i nazywa rosyjską agresję na Ukrainę „świętą wojną”.
Pozytywne jest natomiast to, że Stolica Apostolska na prośbę Kijowa skutecznie zaangażowała się w wymianę jeńców między stronami. W tym celu szef wywiadu wojskowego Kyryło Budanow spotykał się z Franciszkiem jeszcze w 2022 roku.
Wschodnia polityka papieża
Warto spojrzeć na Białoruś. Reżim Łukaszenki prowadzi surowe represje wobec Kościoła katolickiego – księża są prześladowani, więzieni lub wydalani z kraju, kościoły zamykane. Watykan stawia jednak na cichą dyplomację za zamkniętymi drzwiami, licząc, że dogadując się z reżimem, załatwi te problemy. Nie przynosi to jednak efektów: uwięzieni księża nie wychodzą na wolność, kościół św. Heleny i Szymona w Mińsku pozostaje zamknięty, wdrażana jest ustawa o wspólnotach wyznaniowych, która redukuje liczbę parafii.
Co kierowało Franciszkiem? Na pewno duży wpływ mieli na niego włoscy pracownicy kurii rzymskiej, ale nie mniej ważne było pochodzenie papieża i bagaż polityczno-kulturowy, który wniósł do Stolicy Apostolskiej. Jako Argentyńczyk zupełnie inaczej niż poprzednicy – Polak i Niemiec – patrzył na Rosję, Stany Zjednoczone i globalny porządek. Tego typu niefortunne wypowiedzi jak o NATO „szczekającym” u drzwi Rosji, co rzekomo miało spowodować pełnoskalową inwazję na Ukrainę w 2022 roku, były wykorzystywane przez propagandę rosyjską do dowodzenia, że papież zgadza się z perspektywą Kremla, według której wojna zaczęła się ze względu na ekspansję NATO na wschód. I znowu: to nie budowało autorytetu papieża.
Mam wrażenie, że powtarza się schemat z czasów zimnej wojny, kiedy ukraińscy grekokatolicy, np. ustami abp. Jozyfa Slipyja – więzionego w sowieckich łagrach i ostatecznie zwolnionego, ale z nakazem wyjazdu do Rzymu – krytykowali politykę Stolicy Apostolskiej wobec Związku Sowieckiego. Także dziś grekokatolicy są przekonani, że polityka Watykanu wobec Rosji opiera się na iluzjach i naiwności. Mam kontakt z księżmi pracującymi na Ukrainie i niektórzy z nich zagryzają usta, żeby nie skrytykować publicznie działań Stolicy Apostolskiej.
Wojciech Konończuk – dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie.
Notował: Maciej Müller
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















