Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ziemia nieoswojona

Ziemia nieoswojona

12.12.2017
Czyta się kilka minut
W Zatoce Bengalskiej, w archipelagu Andamanów, leży wyspa Północny Sentinel. Jej mieszkańcy są prawdopodobnie jedną z ostatnich rdzennych społeczności, które nie zbudowały relacji z resztą świata.
S

Sentinelczycy na wszelkie próby kontaktu od setek lat reagują niezmiennie agresywnie. W XIX w. kilku z nich porwano (ale w niewoli szybko zmarli na skutek infekcji nieznanymi im drobnoustrojami). Serię wypraw – niespecjalnie udanych – podejmowano na początku lat 70. W 1974 r. wyspiarze ranili strzałami członka ekspedycji „National Geographic”, która chciała wylądować na wyspie, by nakręcić tam film. W 1991 r. kolejna wyprawa o mały włos nie odniosła sukcesu: jeden z Sentinelczyków wstępnie zaakceptował przywieziony dar w postaci orzechów kokosowych, ale kolektyw wkrótce podtrzymał swoje wcześniejsze separatystyczne decyzje.

W 2004 r. region nawiedziło katastrofalne trzęsięnie ziemi połączone z tsunami. Indyjskie władze wysłały nad wyspę śmigłowiec, by ostrzegł ludzi i zaoferował pomoc. On też jednak został ostrzelany z łuków. Ostatecznie władze poddały się i postanowiły więcej...

6549

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Atlas pana Pitcha jest nim tylko z nazwy, a tak naprawdę to kolejna lista top atrakcji. 50 najpiękniejszych plaż, 15 najbardziej niesamowitych opuszczonych miejsc itd. "Turysta" MacCannella po tylu latach wciąż dostarcza najlepszej interpretacji tego fenomenu. Dlaczego nikt nie wpadnie na pomysł listy 10 najpiękniejszych dolin marsjańskich? Bo nawet przy nieograniczonych funduszach nie da się o nich myśleć jako o "destynacjach". Te nieoswojone miejsca są jak dziewice z portalu Cinderella Escorts - towar rzadki, więc niebywale drogi, ale przecież dla kogoś dostępny. Co to zresztą za pomysł, żeby zestawiać Sentinelczyków, bądź co bądź ludzi, z populacją kornika? Jak humanista-ekolog rozwiąże problem przystanku, "który w tej fenomenalnej podróży najbardziej porusza"? Przecież uwolnienie obu Korei i okolic od Kima będzie wyrokiem śmierci na unikalny ekosystem. Skoro przy Kimie jesteśmy, to co właściwie różni go od Sentinelczyków grożących ostrzelaniem każdemu, kto spróbuje naruszyć ich "dżucze"? Dlaczego nie można wobec niego zastosować mądrej doktryny hands-off? Przecież nie wiemy, czy wojownicy z Andamanów "z własnej ochoty rwą się, by w piersiach wroga miedne topić groty", czy zmusza ich do tego jakiś ich własny Kim? A może praktykują niewolnictwo albo, co gorsza, klitoridektomię i w ogóle źle traktują kobiety? Jakie potworności mogą się dziać w małych, izolowanych społecznościach, pokazał proces mieszkańców wyspy Pitcairn w 2004 roku. Dziwne, że jednym plemionom ochoczo przyznajemy absolutną władzę nad jednostkami, a innym równie ochoczo narzucamy prawa człowieka. Tak czy inaczej, ostatecznie liczy się zdanie niewielkiej mniejszości mieszkańców globu i ich nie tyle wartości, co potrzeby. Jest potrzeba edukowania i kulturtregerstwa, i jest potrzeba konserwowania "dziewiczych" natur i kultur. A nad wszystkim unosi się duch zachodniego paternalizmu - tej najbardziej dziś rozpowszechnionej, perwersyjnej formy rasizmu.

Doprawdy jest Pan człowiekiem pełnym sprzeczności i niekonsekwencji. Bodaj największą z nich jest wybiorcze traktowanie biologicznych mechanizmów rządzących naszą planetą. Owe mechanizmy są już nieco zbadane i tak mniej więcej wiemy, o co w tym chodzi. Jeśli zaś potrafimy pewne mechanizmy rozumieć, powinniśmy też starać się im podporządkować, czerpiąc dla siebie jak najwięcej korzyści. Najgorsze co możemy zrobić to owe mechanizmy ignorować, lub ingerować w nie. Wszędzie gdzie nasza ingerencja przekracza pewną dopuszczalną granicę, następuje katastrofa. Jeśli kończy ona się wycofaniem się człowieka z pewnego obszaru, następuje zadziwiająca regeneracja ekosystemu. Jest oczywistą rzeczą, że przyczyną degradacji środowiska jest człowiek, co do tego nie ma jakiejkolwiek wątpliwości, a im jest nas więcej na ziemi tym szybciej ona postępuje. Tak, dokarmianie głodnych dzieci w Jemenie jest też w pewnym sensie przyśpieszaniem owej degradacji. Rząd nas zachęca byśmy się mnożyli jak króliki, utrudnia dostęp do antykoncepcji, kościół straszy nas wiecznym potępieniem za aborcję, nawet tę eugeniczną. Wiadomo ksiądz zawsze na swoje wychodzi, czy to pogrzeb, czy chrzciny, ważne aby ruch w interesie był. Człowiek wiadomo nie świnia, wszystko pożre. Stworzyliśmy taki cywilizacyjny obłęd, że musimy mieć ciągle coś nowego, lepszego. Co nas obchodzi , że wody pitnej coraz mniej, powietrze zaciągnięte smogiem, jedzenie skażone chemią…. Ważne by było nas coraz więcej, by produkt krajowy rósł, by deficyt powiększać, oczywiście wszystko to by żyło nam się lepiej. Tymczasem bocian, symbol płodności u nas, gdy nie potrafi wyżywić piskląt, wyrzuca z gniazda jedno po drugim. Ale co tam głupie zwierze, człowiek brzmi dumnie.

Pozdrawiam serdecznie!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]