Przeciwko tym decyzjom protestowali prawie wszyscy eksperci i autorytety prawnicze, rzecznik praw obywatelskich i organizacje zajmujące się prawami człowieka, ale na politykach rządzącej koalicji nie robiło to żadnego wrażenia. Z kamienną twarzą połykali własne języki, gdy przypominano im, jak protestowali wobec podobnych niekonstytucyjnych działań podejmowanych przez rząd PiS na tej samej polsko-białoruskiej granicy. Wtedy to były „autorytarne metody”, dziś to „konieczna ochrona bezpieczeństwa”.
Z czego wynika prawo do azylu
Obecna władza w kwestiach uchodźców gładko weszła w buty poprzedników, kontynuując pushbacki, wprowadzając nadgraniczne strefy zakazane, legalizując sprzeczne z zasadami użycie broni, a teraz posuwając się do uchylenia fundamentalnej zasady prawa humanitarnego. Obowiązek udzielenia ochrony osobom prześladowanym, ofiarom klęsk żywiołowych czy wojen, to nie tylko oczywiste moralne zobowiązanie państwa, które w preambule swojej konstytucji powołuje się na wartości chrześcijańskie, ale prawny obowiązek zapisany w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (art. 18) oraz Konwencji Genewskiej czy ostatecznie wspomnianej konstytucji.
Polityka ponad prawem
Czemu władza, która wygrywała wybory z hasłem przywracania praworządności, tak ostentacyjnie ową praworządność łamie? Można się domyślać, że decyzja o zawieszeniu prawa do azylu miała na politycznym rynku przelicytować żądania innych populistów i zapewnić w sondażowych słupkach kilkuprocentowy wzrost.
Historia jednak uczy, że takiej licytacji nie da się wygrać. Istota współczesnego populistycznego autorytaryzmu polega m.in. na tym, że do ograniczania praw i wolności dochodzi się nie przez czołgi na ulicach i represje, ale przez propagandowe i emocjonalne szarże, gwarantujące poparcie zmanipulowanego elektoratu dla coraz bardziej antyliberalnych zmian.
W tym kontekście nam wszystkim powinno się zapalić czerwone światło – jeżeli można tak łatwo rządową decyzją zawiesić podstawowe prawa humanitarne, wystarczająco często powołując się na „wojnę hybrydową”, „sytuację nadzwyczajną” czy „obronę bezpieczeństwa”, to identyczna retoryka może służyć zawieszeniu także innych praw i wolności zagwarantowanych w konstytucji i traktatach.
Czy Polska ma podstawy zawiesić rozpatrywanie wniosków o azyl
A że słowa te były zwykłą retoryką, świadczy fakt, że na kilka dni przed zawieszeniem prawa do azylu politycy chwalili się 98-procentową skutecznością urządzeń ochronnych na polsko-białoruskiej granicy. Tymczasem, zgodnie z uchwaloną ustawą, prawo do azylu można było zawiesić wyłącznie wówczas, gdy doszło do „poważnego i rzeczywistego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa”, którego nie są w stanie wyeliminować „dotychczasowe środki” chroniące przed nielegalnym przekroczeniem granicy. Trudno uwierzyć, że przez te ostatnie dni doszło do jakiegoś spektakularnego załamania się granicy. Co jest więc prawdą?
Zawieszenie prawa do azylu polega w istocie na zakazaniu funkcjonariuszom Straży Granicznej przyjmowania takich wniosków o azyl przez osobę, która ubiega się o ochronę na terytorium Polski. Nikt jednak nie wyjaśnił, w jaki sposób zakaz przyjmowania owych wniosków miałby wspomagać walkę z wojną hybrydową. Przecież wnioski azylowe są następnie oceniane w urzędowych procedurach, a osoby, które je złożyły, zostają umieszczone w strzeżonym ośrodku dla emigrantów; potem ci, którzy faktycznie chronią się w Polsce przed prześladowaniami czy wojną, otrzymują prawo pobytu w Polsce, ci zaś, którzy w rzeczywistości nie są uchodźcami, są odsyłani do kraju, z którego przybyli.
Wady rozporządzenia zawieszającego prawo do azylu w Polsce
Tworząc nowe regulacje, politycy zastawili przy okazji pułapkę na funkcjonariuszy Straży Granicznej. Nikt bowiem nie uchylił art. 91 ust. 2 konstytucji RP, zgodnie z którym to traktaty międzynarodowe mają pierwszeństwo przed sprzeczną z nimi ustawą, a tym bardziej rządowym rozporządzeniem. Polska nie wypowiedziała Europejskiej Konwencji Praw Człowieka ani Konwencji Genewskiej, przewidujących prawo do złożenia wniosku o azyl. Wobec tego przedstawiciele władz publicznych, w tym funkcjonariusze Straży Granicznej, są zobowiązani do jej stosowania, nawet gdy decyzja rządu mówi co innego. A jak tych obowiązków nie wykonają, to sądy będą ich zachowania oceniać jako bezprawne.
Na dodatek, z dosłownego brzmienia przyjętych regulacji zawieszających prawo do azylu wynika, że mają one zastosowanie wyłącznie na określonym „odcinku granicy”, a więc wyłącznie na linii granicznej. Jeżeli więc uchodźca będzie chciał złożyć wniosek azylowy już w pewnej odległości od niej, funkcjonariusz Straży Granicznej zobowiązany będzie taki wniosek przyjąć. Warto przy tym przypomnieć, że jedyne otwarte przejście graniczne z Białorusią (w Terespolu) znajduje się ok. 700 metrów od linii granicznej, cały ochronny płot na granicy polsko-białoruskiej znajduje się zaś kilka metrów w głąb terytorium Polski.
Czy twórcy tych przepisów byli tego w pełni świadomi?
Prof. Włodzimierz Wróbel jest sędzią Izby Karnej Sądu Najwyższego, kierownikiem Katedry Prawa Karnego UJ, autorem książek i współautorem licznych publikacji z zakresu prawa karnego, m.in. „Komentarza do Kodeksu Karnego” i podręcznika akademickiego „Polskie prawo karne. Część ogólna”. W marcu 2024 r. minister Adam Bodnar nominował go na przewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. Stale współpracuje z „TP”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















