Zasada „oko za oko” oznaczała postęp moralny. Ale Jezus oczekuje znacznie więcej

„Nie dać się zwyciężyć złu” – znaczy z całą pewnością: nie dać sobie narzucić jego logiki, nie poddać się dyscyplinie jego działania, ochronić własne myślenie i sumienie przed zgodą na przemoc.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu, lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mt 5, 38-41). Proszę mi pozwolić na dwie refleksje związane z tym fragmentem „Kazania na górze”, z którym Liturgia skonfrontowała nas w ubiegłym tygodniu.

„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb”. Tora mówi to trzykrotnie: „życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec” (Wj 21, 23b-25; por. Kpł 24, 20 i Pwt 19, 21). I niezależnie od tego, jakie emocje towarzyszą nam przy lekturze tej zasady, „prawo odwetu” wtedy, gdy było wprowadzane, miało być wyrazem postępu moralnego, a nie zalegalizowanego okrucieństwa. Nie zezwalało na okrucieństwo, lecz je wyraźnie ograniczało. Wystarczy je zestawić z odnotowaną w Księdze Genesis wypowiedzią Lameka: „Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec. Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy” (Rdz 4, 23b-24). Wobec takiego zdziczenia „prawo odwetu” domaga się (dziś też się o tym dyskutuje publicznie) reakcji proporcjonalnej do doznanej krzywdy.

Jezus jednak – i tu się pojawia zapowiedziana myśl druga – nie zadowala się postępowaniem wyznaczonym tak zadekretowaną sprawiedliwością (mówi wcześniej wyraźnie o potrzebie „sprawiedliwości większej”, zob. Mt 5, 20). Nakazuje: „Nie stawiajcie oporu złemu!”.

Polecenie to nie oznacza wcale bezradności i pełnego rezygnacji i bierności („bierny opór”) poddania się złu. Nie! Oznacza własny/Boży sposób reagowania na zło. Oznacza własną/Bożą drogę do zwycięstwa, pojmowanego (dodajmy) również na swój własny/Boży sposób.

Najpierw: nie rezygnacja i poddanie się złu – to najlepiej oddaje Pawłowe sformułowanie tego zalecenia, zapisane w Liście do Rzymian (a w naszej, ufam: powszechnej wrażliwości sumienia przez księdza Jerzego): „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12, 21).

„Nie dać się zwyciężyć złu” – znaczy z całą pewnością: nie dać sobie narzucić jego logiki, nie poddać się dyscyplinie jego działania, ochronić własne myślenie i sumienie przed zgodą na przemoc.

Ale co znaczy: „zwyciężyć zło”? Kiedy można mówi o zwycięstwie nad złem? Czy wtedy, gdy nasz przeciwnik został unicestwiony? Czy raczej wtedy, gdy został przez nas pozyskany? Interesuje nas odwet czy odbudowana relacja?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Prawo odwetu