„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu, lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mt 5, 38-41). Proszę mi pozwolić na dwie refleksje związane z tym fragmentem „Kazania na górze”, z którym Liturgia skonfrontowała nas w ubiegłym tygodniu.
„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb”. Tora mówi to trzykrotnie: „życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec” (Wj 21, 23b-25; por. Kpł 24, 20 i Pwt 19, 21). I niezależnie od tego, jakie emocje towarzyszą nam przy lekturze tej zasady, „prawo odwetu” wtedy, gdy było wprowadzane, miało być wyrazem postępu moralnego, a nie zalegalizowanego okrucieństwa. Nie zezwalało na okrucieństwo, lecz je wyraźnie ograniczało. Wystarczy je zestawić z odnotowaną w Księdze Genesis wypowiedzią Lameka: „Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec. Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy” (Rdz 4, 23b-24). Wobec takiego zdziczenia „prawo odwetu” domaga się (dziś też się o tym dyskutuje publicznie) reakcji proporcjonalnej do doznanej krzywdy.
Jezus jednak – i tu się pojawia zapowiedziana myśl druga – nie zadowala się postępowaniem wyznaczonym tak zadekretowaną sprawiedliwością (mówi wcześniej wyraźnie o potrzebie „sprawiedliwości większej”, zob. Mt 5, 20). Nakazuje: „Nie stawiajcie oporu złemu!”.
Polecenie to nie oznacza wcale bezradności i pełnego rezygnacji i bierności („bierny opór”) poddania się złu. Nie! Oznacza własny/Boży sposób reagowania na zło. Oznacza własną/Bożą drogę do zwycięstwa, pojmowanego (dodajmy) również na swój własny/Boży sposób.
Najpierw: nie rezygnacja i poddanie się złu – to najlepiej oddaje Pawłowe sformułowanie tego zalecenia, zapisane w Liście do Rzymian (a w naszej, ufam: powszechnej wrażliwości sumienia przez księdza Jerzego): „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12, 21).
„Nie dać się zwyciężyć złu” – znaczy z całą pewnością: nie dać sobie narzucić jego logiki, nie poddać się dyscyplinie jego działania, ochronić własne myślenie i sumienie przed zgodą na przemoc.
Ale co znaczy: „zwyciężyć zło”? Kiedy można mówi o zwycięstwie nad złem? Czy wtedy, gdy nasz przeciwnik został unicestwiony? Czy raczej wtedy, gdy został przez nas pozyskany? Interesuje nas odwet czy odbudowana relacja?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















