Zapomniany teolog, który połączył Wschód z Zachodem. Kim był Raimon Panikkar

Przez wieki chrześcijaństwo płynęło na fali filozofii greckiej. Dziś potrzebuje nowych prądów, które poniosą je w przyszłość. Znajdzie je na Dalekim Wschodzie – uważał Raimon Panikkar.
Czyta się kilka minut
Raimon Panikkar. Włochy, lipiec 2001 r. // Fot. Basso Cannarsa / Opale / Leemage / East News
Raimon Panikkar. Włochy, lipiec 2001 r. // Fot. Basso Cannarsa / Opale / Leemage / East News

Wyruszyłem jako chrześcijanin, po drodze odkryłem, że jestem hinduistą, wracam jako buddysta, nie przestawszy być chrześcijaninem”. To jedna z jego najbardziej znanych, często powtarzanych i nie mniej często błędnie interpretowanych wypowiedzi. Nam posłuży za przewodnik po życiu i myśli jednego z najbardziej intrygujących i przejmujących myślicieli religijnych XX wieku.

Raimon Panikkar, hiszpański myśliciel o hinduskich korzeniach

Zacznijmy od końca. Raimon Panikkar zmarł 15 lat temu (26 sierpnia 2010 r.) w niewielkiej, liczącej ok. 150 mieszkańców miejscowości Tavertet w południowo-wschodniej Katalonii, jako znany i ceniony wykładowca, pisarz i myśliciel. 

Wpłynął na życie wielu osób, przyznano mu liczne nagrody i uhonorowano wyróżnieniami. Na jego temat powstały rozprawy naukowe i prace popularyzatorskie, biografie i filmy. Jego dzieło propagują fundacje i centra duchowości. 

Zbiór jego najważniejszych prac – tylko tych przygotowanych do druku – obejmuje około dwudziestu opasłych tomów. Wydawane były równolegle w pięciu co najmniej językach: włoskim, katalońskim, hiszpańskim, angielskim i francuskim. Nie był jednak typem myśliciela, którego życie można redukować do bibliografii, choćby pokaźnej. Pisał dużo, ale – jak podkreślał:

„nie żył po to, by pisać, lecz pisał, aby żyć lepiej i swoją myślą pomagać innym”.

Spójrzmy jeszcze na początek jego historii. Raimon urodził się 3 listopada 1918 r. w Barcelonie. Matka, Carmen Magdalena Alemany, wywodziła się z szacownej rodziny mieszczańskiej, ojciec – Menakath Allampadath Ramuni Pániker – pochodził z Kerali (Indie), ale los rzucił go do Europy, gdzie został przemysłowcem.

Raimon był najstarszym z czwórki dzieci (trzech chłopców, jedna dziewczynka). Został ochrzczony w parafii katolickiej jako Raimundo Santiego Carlos Pániker, ale jako dorosły mężczyzna zaczął używać imienia Raimon, bo było katalońskie, a nie hiszpańskie. Z kolei nazwisko zmienił na Panikkar, uznając, że bardziej odpowiada hinduskiemu oryginałowi, a nie jego uzachodnionej i skolonizowanej wersji.

Kapłan Melchizedeka wyrzucony z Opus Dei

W połowie lat 30. minionego wieku Raimon zapisuje się na wydział nauk ścisłych uniwersytetu w Barcelonie. Gdy wybucha wojna domowa, ucieka, wraz z rodziną, do Bonn, gdzie kontynuuje studia, a dodatkowo uczęszcza na wykłady z filozofii. Latem 1939 r. jedzie rowerem do Barcelony, gdzie będzie musiał zatrzymać się na dłużej, bo wybucha II wojna światowa

Poznaje ks. Josemaríę Escrivá de Balaguera i zostaje numerariuszem niedawno powstałego Opus Dei. Kończy studia chemiczne, filozoficzne, teologiczne i zostaje jednym z pierwszych kapłanów organizacji, do której przystał. Pracuje w Madrycie jako duszpasterz akademicki, kieruje wydawnictwem Patmos, głosi konferencje, ale też zaczyna interesować się kulturą kraju swojego ojca

Po jego śmierci wyjeżdża na cztery lata do Indii, a po powrocie do Europy przeprowadza się do Rzymu. I znów jest duszpasterzem akademickim, równocześnie wykładając na uniwersytecie La Sapienza. Bierze też udział w pracach komisji Soboru Watykańskiego II, zdobywając sympatię Pawła VI (jego kandydaturę miano brać pod uwagę przy obsadzie nowego Sekretariatu ds. Niechrześcijan, dzisiejszej Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego).

Zaangażowanie we współpracę z przedstawicielami „frakcji progresywnej” na soborze – i poza nim – a także coraz bardziej niezależne poglądy Panikkara były coraz większym problemem dla władz tradycjonalistycznego Opus Dei.

Po powrocie teologa z Indii tlący się konflikt przybrał na sile, w rezultacie Panikkar zostaje usunięty z organizacji i wyjeżdża do Varanasi nad Gangesem, gdzie inkardynuje się do tamtejszej diecezji. Napisze o sobie: Raimon Panikkar, sacerdos secundum dharmam Melchisedech et diocesis Varanasi ad Gangem flumen (Raimon Panikkar, kapłan wedle dharmy Melchizedeka i diecezji Varanasi nad rzeką Ganges).

Jest druga połowa lat 60. Od tej pory będzie część roku spędzał w Indiach, a część w USA – najpierw na Harvardzie, potem w Santa Barbara w Kalifornii – gdzie wykłada filozofię porównawczą. Można go też spotkać w wielu miastach Europy, Azji czy Ameryki Południowej na konferencjach i sympozjach. 

W połowie lat 80. wraca na stałe do Europy i osiada w Tavertet, u podnóża Pirenejów, gdzie zakłada rodzinę (patrz ramka) i przez następne ćwierć wieku poświęca się głównie redagowaniu swoich dzieł oraz tworzeniu intelektualnego i duchowego środowiska.

Chrystus hinduizmu – teologiczne odkrycie Panikkara

Wróćmy jednak do zacytowanego na początku zdania. „Wyruszyłem jako chrześcijanin”. Skąd i dokąd? Wydaje się oczywiste: z rodzinnej i katolickiej Hiszpanii. Ale nie tylko. Także z zasklepienia, które coraz mocniej zaczęło mu doskwierać.

Po latach nazwie taki stan ducha „mikrodoksją”, czyli wiarą skarłowaciałą, integrystyczną i ciasną, w której wszystko na pozór wygląda dobrze, ale nic tak naprawdę nie działa, bo nie ma w niej ożywczego powiewu nieskończoności, której potrzebuje ludzkie serce.

Miejscem, ku któremu zmierzał w mentalnej wędrówce, są Indie, ojczyzna jego ojca, której do tej pory nie poświęcił zbyt wiele uwagi i czasu. Odbył tę podróż, zanim jeszcze nastała moda na duchowo-turystyczne pielgrzymowanie do Indii, w poszukiwaniu guru lub zaznania szczególnych przeżyć duchowych. 

Indyjski subkontynent przemierzał na motocyklu, który kupiła mu matka. Spotykał ludzi, poznawał nowe środowiska, obserwował, studiował, dokonywał entuzjastycznych odkryć, doznawał przykrych rozczarowań. Owocem tej podróży, która w duchowym sensie nigdy się nie skończyła, było zgłębienie hinduizmu oraz poszerzenie własnego chrześcijaństwa

W jej trakcie stworzył między innymi antologię „Doświadczenie wedyjskie”, utkaną ze starożytnych tekstów hinduizmu, które opatrzył cennymi komentarzami. Wedyjska mądrość wyzwoliła jego serce z typowego dla mentalności zachodniej lęku i przygnębienia oraz otwarła na uniwersalny wymiar natury i kosmosu.

Wtedy napisał też książkę o wymownym tytule „Nieznany Chrystus hinduizmu”, w której opisuje, jak wejście w świat dalekowschodniej religii pozwoliło mu spojrzeć na własne chrześcijaństwo przez pryzmat wersetów z Brahma-Sūtry i odkryć, że także dla chrześcijan Chrystus pozostaje niezgłębioną tajemnicą. 

Rangę tej idei można by porównać chyba tylko do starożytnego spojrzenia na tajemnicę Jezusa Chrystusa przez pryzmat Logosu, poświadczoną słowami: „Na początku było Słowo (Logos), które stało się ciałem”.

Panikkar i hinduizm                                                   

Tak czy inaczej w Indiach Panikkar doszedł do przeświadczenia, że nie można w pełni uświadamiać sobie własnej religii i pobożności, jeśli nie pozna się dogłębnie i osobiście innej, bo mówiąc krótko: religie są wypadkowymi wielowiekowych procesów interkulturowych, a sam „Bóg jest relacją”.

Egzystencjalne i duchowe rzucenie się w objęcia innej religii nazywał dialogiem intrareligijnym. Dopełnia on dialog interreligijny (międzyreligijny), ograniczający się do zewnętrznej, historycznej i doktrynalnej znajomości oraz politycznej strategii. Na tym właśnie polegało odkrycie Panikkara, że jest hinduistą.

Oczywiście nie był ani pierwszym, ani jedynym w tych fascynujących i ryzykownych poszukiwaniach. W Indiach poznał się między innymi z katolickimi mnichami, którzy żyli w aśramach – Jules’em Monchaninem, Henrim Le Saux i Bedem Griffithsem. Trzeba też pamiętać, że nie wszystkim, tak w Europie, jak i w Indiach, podobały się, czy znajdowały zrozumienie, jego przemyślenia. Choć to przecież oczywiste.

Teoria religijnego ateizmu Raimona Panikkara

Potem przyszedł czas na buddyzm. Gdy Panikkar był w Varanasi, do leżącego w pobliżu Sarnath, gdzie Buddha wygłosił swe pierwsze kazanie, dotarł zbiegły z Tybetu Dalajlama. Raimon czytał już wcześniej prace na temat buddyzmu napisane przez Henriego de Lubaca, Daisetza Teitarę Suzukiego, Tiruppattura R. Venkatachalę Murtiego i innych autorów. 

Jeszcze mocniej zainteresował się naukami Oświeconego, gdy jako wykładowca pracował na uniwersytecie w Kalifornii, która w tamtym czasie stawała się zachodnim centrum buddyzmu. Praktykował też medytację w stylu zen, w czym pomógł mu niemiecki jezuita Hugo Enomiya-Lassalle, poznany w Japonii. O swoim doświadczeniu medytacyjnym Panikkar pisał: 

„Czego szukam, gdy zasiadam do medytacji jeszcze przed świtem? Dlaczego wstaję tak wcześnie, choć poszedłem spać późno? Nie czynię tego, gdyż czegoś pragnę, ani dla uzyskania szczególnej formy świadomości, nie dla przyjemności, nie dla uspokojenia umysłu czy czegokolwiek innego. Niemniej jednak czuję nieodparty impuls, aby to czynić”.

W buddyzmie pociągał go nade wszystko jego wymiar a-teistyczny. Warto to wyjaśnić. Jako baczny obserwator otaczającej go rzeczywistości Panikkar zdał sobie sprawę, że coraz powszechniejsze zainteresowanie buddyzmem na Zachodzie jest ściśle powiązane ze współczesnym ateizmem, tyle że rozumianym nie w sensie społeczno-politycznym, ale filozoficzno-duchowym, czyli z krytycznym potraktowaniem koncepcji Boga. 

Panikkar uważał, że modele Boga – zarówno antropomorficzny (na podobieństwo człowieka), jak i ontomorficzny (Bóg jako byt absolutny), są jedynie umysłowymi idolami i jako takie dawno uległy skostnieniu.

Chrześcijański buddyzm – mistyczny błysk Panikkara

Ateizm i buddyzm pełnią więc we współczesnej kulturze funkcję katartyczną, oczyszczając ludzką świadomość z mentalnych bożków, ponieważ Bóg jest z natury niepojęty. Na tej tezie oparta została jego książka „Milczenie Buddy. A-teizm religijny”, którą pisał blisko czterdzieści lat. 

Jest ona odczytaniem w nowym świetle teologii negatywnej i mistyki apofatycznej, wypracowanej choćby przez Pseudo-Dionizego Areopagitę czy Mistrza Eckharta – autorów cenionych i czytanych przez Panikkara, których spojrzenie starał się odświeżyć, spoglądając nań przez pryzmat buddyzmu.

W takim właśnie znaczeniu należy odczytywać jego zdanie o tym, że powraca jako buddysta, nie przestając być chrześcijaninem. Tak – jest w tym pewien błysk mistyczny, którego Panikkar się nie wyrzekał i nie przez przypadek pierwszy tom jego dzieł zebranych jest zatytułowany „Mistyka. Pełnia życia”. Od niego zresztą pochodzi zdanie, które przytacza Karl Rahner (i błędnie mu przypisywane), że „chrześcijanin jutra będzie mistykiem albo w ogóle go nie będzie”.

Kultury Dalekiego Wschodu – nowa fala, na której uniesie się chrześcijaństwo

Zdanie, które posłużyło nam za przewodnika, Panikkar wypowiedział, gdy dochodził do sześćdziesiątego roku życia. Potem przeżył jeszcze ponad trzydzieści twórczych lat, pogłębiając i rozwijając swoje doświadczenia i przemyślenia. Być może najlepiej wyraził je w swojej „sumie” zatytułowanej „Rytm bycia” (The Rhythm of Being). Wciąż jeszcze brakuje nam dystansu, by dobrze ocenić to dzieło, co jednak nie zwalnia nas z wysiłku, by tego dokonać.

Przydatna do tego może być analogia, którą już delikatnie zasugerowałem, mówiąc o Słowie (Logosie) otwierającym Ewangelię św. Jana. Już w pierwszych latach istnienia chrześcijaństwo wykorzystało falę platonizmu oraz greckiej paidei, na której płynęło przez kolejne stulecia. 

Potem ta fala została stłumiona przez racjonalizm i naukową mentalność, co doprowadziło do atrofii duchowości i zwyrodnienia struktur sakralnego porządku, na które nałożyły się jeszcze żądza władzy i upadek moralny. 

Spotkanie kultury zachodniej z kulturami Dalekiego Wschodu, do jakiego doszło już w naszych czasach, wyznaczyło nowe trendy w poszukiwaniach duchowych czy filozoficznych. Być może to jest właśnie ta nowa fala, której znaczenia jeszcze w pełni nie doceniamy, ale nie powinniśmy jej ignorować.

Raimon Panikkar zapytał kiedyś Pawła VI, czy chrześcijanin naprawdę musi być intelektualnie Grekiem, a duchowo Semitą? On należał do tych myślicieli, którzy dostrzegli nowy wymiar chrześcijaństwa, opisali go, a przede wszystkim – sami doświadczyli.

Jedna z ostatnich notatek, jakie po sobie zostawił, brzmi: „Uważam, że prowadzę życie kontemplacyjne, które jest czymś więcej niż zwykłym siedzeniem w medytacji: polega ono na zlaniu się z Misterium Życia. Jestem przeświadczony, że tym właśnie jest chrześcijaństwo, misterium Chrystusa. Ale nie jestem w stanie o tym mówić”.


Maciej Bielawski jest teologiem, pisarzem, wykładowcą. Mieszka w Weronie. Jest autorem biografii Panikkara i wielu książek na temat jego duchowości (www.maciejbielawski.com).


Tajemnicze małżeństwo Panikkara

O ślubie 66-letniego teologa z Maríą Gonzáles-Habą, 54-letnią filozofką, teolożką, pianistką i pisarką, wiedziało niewiele osób. Do dziś ten fakt jest pomijany lub podważany w biografiach. Znał Maríę od 36 lat, choć nie należała do ścisłego grona osób, które z nim współpracowały. Małżeństwo cywilne zawarli 6 grudnia 1984 r. w Madrycie, po czym nastąpiła też „ceremonia religijna” z udziałem kilku księży.

Zgodnie z prawem kanonicznym kapłan, który zawiera małżeństwo, jest automatycznie suspendowany. Tyle że o ślubie Panikkara mało kto wiedział, a on sam uważał, że porządek sakramentalny jest ważniejszy niż przepisy prawa, dlatego nadal odprawiał msze. 

Maríę uważano za jego sekretarkę, która jednocześnie prowadzi mu dom i jest organistką w kościele. Niejasnościom sprzyjał status znanego teologa, człowieka „który jest wszędzie i nigdzie”: był inkardynowny do diecezji w Indiach, wykładał w USA, mieszkał w Hiszpanii i podróżował po całym świecie. 

Pogłoskom o jego ślubie nie wszyscy dawali wiarę, niektórzy je lekceważyli: biskup diecezji Varanasi, do której Panikkar należał, małżeństwo swojego kapłana określił jako „głupstewko”. Do Watykanu informacje o hiszpańskim teologu docierały z opóźnieniem (oficjalna droga prowadziła z Hiszpanii do Indii, a stamtąd do Rzymu), dyskusje nad jego sytuacją trwały zaś latami i – o ile wiadomo – nigdy nie zakończyły się wydaniem dekretu o kościelnych sankcjach. 

Sytuacja skomplikowała się na przełomie lat 80. i 90. XX w., gdy para zdecydowała się adoptować dwoje hinduskich dzieci. Biskup diecezji Vic, na terenie której leży Tavertet, zakazał Panikkarowi sprawowania sakramentów, ale tylko na podległym mu terenie – od tamtej pory teolog unikał publicznych ceremonii i odprawiał msze w domu.

Pod koniec życia Panikkar poprosił władze kościelne o ponowne włączenie do grona kleru i w 2008 r. otrzymał dyskretną zgodę. María, wówczas już poważnie chora, mieszkała oddzielnie, co prawdopodobnie uznano za spełnienie warunku separacji, mimo że Panikkar odmówił wzięcia rozwodu i do końca swego życia opiekował się żoną. Formalnie był więc żonatym kapłanem.

Biografowie nie znajdują jednej odpowiedzi, dlaczego Panikkar zdecydował się na małżeństwo. Być może zaważyło poczucie odpowiedzialności za bliską osobę, która nie miała zabezpieczenia finansowego ani rodzinnego. Być może ślub był realizacją trzeciego hinduistycznego etapu drogi życia (Wanaprastha) – odejścia, wraz z żoną, na odosobnienie. Być może był to jego osobisty protest przeciwko celibatowi. A być może po prostu Maríę kochał. 

Edward Augustyn

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dobra nowina z Varanasi