Zapomniana perspektywa?

Słuchając ośmiu błogosławieństw, nieodparcie nasuwa się jedna myśl - że mimo wszystko szczęście nie zależy od warunków, w jakich przychodzi człowiekowi żyć. Błogosławionymi, czyli szczęśliwymi, są nie tylko zdrowi, silni, syci, majętni, ale również głodni, zabiedzeni, poddani zniewoleniu i cierpiący z tych i wielu innych powodów. Chciałoby się powiedzieć, że szczęście nieszczęśliwych jest nawet szczęściem prawdziwszym i trwalszym. Biada bogaczom, uśmiechniętym od ucha do ucha, sytym chleba i sławy - mówi przecież Jezus. Z takiego postawienia sprawy można wysnuć wniosek, że lepiej, bezpieczniej jest być chorym niż zdrowym, biednym niż bogatym, smutnym niż wesołym. Tak sprawę stawiając, musielibyśmy jednak zapomnieć na przykład o "Magnificat". W tym hymnie czytamy, że Bóg nie gustuje w biedzie, w smutku, w beznadziei. Zaś Jezus dopomina się o sprawiedliwość dla najniżej stojących w hierarchii społecznej, przymnaża chleb i wino, uzdrawia. Nigdzie też nie napisano, żeby na kogokolwiek, łącznie z wrogami, zesłał jakiekolwiek nieszczęście, niechby tylko ból zębów.
Czyta się kilka minut

Niemniej trzeba powiedzieć i to, że jak na razie światem rządziło i rządzi raczej przekleństwo niż błogosławieństwo. Jak nie tu, to gdzie indziej trwa wojna, głód, brak dostępu do wody i nauki, sztuki. Wciąż więcej zarabiają różnego rodzaju hochsztaplerzy, np. pseudoartyści i niby-

-sportowcy, których zdrowie fizyczne i psychiczne cynicznie wystawia się na śmiertelny szwank, niż pielęgniarki, nauczyciele, naukowcy. Ci zaś, którzy stają w obronie pokrzywdzonych, nie tylko płacą za takie działania cierpieniami z powodu prześladowań, ale i życiem. Począwszy od żołnierzy, a skończywszy na więźniach sumienia i politycznych. Świadomość, że tym ludziom nigdy nie odpłacimy dobrem za zło, że wyrządzonych krzywd nie zdołamy nigdy wynagrodzić, powinna wtrącać w rozpacz. Spokój i pokój, w jakim dzisiaj żyjemy, został przecież zaprowadzony za cenę życia i zdrowia milionów nieznanych nam ludzi. Życia - to znaczy marzeń, pragnień, planów najczęściej młodych i najmłodszych spośród nas.

Płacenie życiem za życie niestety nie odbywało się jedynie kiedyś tam, w przeszłości, ale ma miejsce również teraz, dzisiaj, tutaj. Znamy zawody podwyższonego czy wysokiego ryzyka. Katastrofa w kopalni i katastrofa promu kosmicznego powoduje tę samą biedę - śmierć. Ludzi nam obcych, ale dla innych jedynych, bez których nie można żyć, bo nawet jeśli czas leczy rany, to i tak pozostają blizny. Czy więc można czuć się błogosławionym, szczęśliwym, najszczęśliwszym, dźwigając taki bolesny ciężar?

Nie chcąc oszaleć, pozostaje człowiekowi jedno: zmiana lub wyostrzenie perspektywy, z jakiej patrzymy na życie i śmierć. Chodzi o niebo, które wcale nie musi być zatęchłą landrynką. To kwestia sprawiedliwości, której innym imieniem jest szczęście.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2010