Z pamięci

Joe Brainard (1941–1994), malarz i pisarz związany ze środowiskiem szkoły nowojorskiej, wynalazł formę rewolucyjną w swojej prostocie, dziś polecaną jako ćwiczenie przez podręczniki twórczego pisania.
Czyta się kilka minut

„I Remember” (1970) to półtora tysiąca zapisków zaczynających się od „pamiętam” – magicznego zaklęcia wskrzeszającego przeszłość. Ale nie chodzi tylko o to, że Brainard był pierwszy. Jego wspomnienia z dzieciństwa i młodości przynoszą malowniczy obraz Ameryki lat 50. i 60. XX wieku, przedstawianej poprzez obłędną obfitość szczegółów: od mody i kuchni, przez gwiazdy popkultury, po wyliczanki i dowcipy. Co więcej, w odróżnieniu od późniejszego „Pamiętam że” Georges’a Pereca, Brainard nie stroni od akcentów osobistych i buduje sugestywny autoportret. Z kolażu wspomnień wyłania się postać dojrzewającego artysty i zyskującego samoświadomość geja. Brainard – jak pisze Paul Auster w przedmowie – uwodzi precyzją i finezją, łagodnością i dziecięcą ciekawością, oferując książkę, w której jest cząstka każdego z nas.


Joe Brainard „I remember” przeł. Krzysztof Zabłocki, Wydawnictwo Lokator, Kraków 2014

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2014