Władcy strachu

Boimy się plemiennie, kochamy jako jednostki. Lęk sprawia, że łączymy się we wspólnotę polityczną. To fatalna wiadomość dla zwolenników „polityki miłości”.

Reklama

Władcy strachu

Władcy strachu

18.11.2019
Czyta się kilka minut
Boimy się plemiennie, kochamy jako jednostki. Lęk sprawia, że łączymy się we wspólnotę polityczną. To fatalna wiadomość dla zwolenników „polityki miłości”.
Warszawa, 29 kwietnia 2017 r. MACIEJ STANIK / REPORTER
Z

Z ogłuszającym zgrzytem pociąg zatrzymuje się na jednej z podwarszawskich stacji. Pani Katarzyna cierpliwie przepuszcza wysiadających i już ma wsiąść do wagonu, gdy jej uwagę przykuwa dwójka pasażerów o śniadej karnacji. Dziewczyna w chuście rozgląda się nerwowo. Towarzyszący jej brodaty mężczyzna mówi coś przyciszonym głosem w obcym, niepokojąco brzmiącym języku. W ostatniej chwili nasza bohaterka wybiera samochód. Lepiej nie ryzykować.

Dokładnie w tym samym momencie pan Jakub z przerażeniem zamyka przeglądarkę. Na stronę stowarzyszenia skierował go post udostępniony na Face­booku przez koleżankę. Spędziwszy cały ranek na czytaniu o niepożądanych odczynach poszczepiennych, jest już pewny. Nie pozwoli wbić igły swojej małej córeczce. Niebezpieczeństwo jest – dowiedział się właśnie – zbyt duże.

Mirek i Janka robią zakupy w osiedlowym sklepie. Są już duzi, można im zaufać...

21668

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dla ludzi, dla których władza to święty Graal, a tacy zapełniają szeregi partyjne, granie na ludzkich emocjach to podstawowe narzedzie a sianie strachu jest wydajniejsze niż mówienie prawdy (zwłasza niewygodnej). To jest istota polityki. Danymi posługują się naukowcy czy biznesmeni. Politycy posługuja się wyobrażeniami. Nigdny nie należy zapominać, że jako wolni opbywatele istniejemy z założenia w pewnej opozycji do tych ludzi i że nalezy im patrzeć na ręce zamiast dawać się im rozgrywać jedni przeciwko drugim.

z Szanownym Panem. Istotą polityki powinno być umiejętne przekonywanie wyborców do decyzji, które mają swoje racjonalne uzasadnienie. I tyle. Pozdrawiam.

"Pani Katarzyna cierpliwie przepuszcza wysiadających i już ma wsiąść do wagonu, gdy ... [...]W ostatniej chwili nasza bohaterka wybiera samochód". Przezornie zaparkowany przy stacji na wypadek nagłej zmiany decyzji? Weźcie wy się ogarnijcie i zacznijcie wymyślać bardziej realistyczne historyjki.

Pani Katarzyna wzięła taksówkę? :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

A może pojechała autobusem? Technicznie to też samochód. Tylko nikt, kto zamierza pojechać taksówką lub autobusem nie powie: "pojadę samochodem". Taka językowa тонкость. Oczywiście rozumiem, że red. Napiórkowski nie opisuje zaobserwowanej sytuacji, tylko wymyśla ad hoc do z góry założonej tezy durnowate historyjki z perspektywy wszechwiedzącego narratora, który słyszy zgrzyt pociągu, zna imię pani Katarzyny, a także słyszy jej trwożne myśli i śledzi ją, kiedy opuszcza stację, ale za wierszówkę można chyba bardziej się postarać.

Linii łączących dane można niezauważyć, co wypaczy zrozumienie przedstawionych danych.

Ostatecznie wszystko jest tu przemyślane, ale nazbyt. Kluczem sa kolory, a pomoc stanowią wstęgi łączące wyniki porównawcze. Przekombinowane.

Opisane lęki wynikają z braku racjonalności (gdy rozum śpi, budzą się upiory). Najskuteczniejszym sposobem upowszechniania racjonalności jest dialog (vide Sokrates i perypatetycy), którego podstawą jest zainteresowanie racjami drugiej strony. Niestety, gdy spojrzymy np. na media informacyjne, widzimy tam wyłącznie monologi i kazania, oraz kiepskie podróbkę dialogu w formie debaty lub wywiadu. Dotyczy to również TP, na łamach którego nie widać ze strony zarówno redakcji jak i autorek/ów choćby śladu zainteresowania tym, co piszą czytający. A tak niewiele trzeba, by to zmienić!

A na końcu mamy liczby "ofiar terroru". Litości! Proszę rozróżniać między terrorem a terroryzmem. Słowa w języku polskim mają swoje znaczenie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]