Ostatnim więźniem, jakiego wypuszczono z Guantanamo, był uwolniony pod koniec grudnia Tunezyjczyk Ridah ibn Saleh al-Jazidi. Trafił do Guantanamo jako pierwszy z wojennych jeńców. Pod koniec grudnia 2001 roku został zatrzymany na afgańsko-pakistańskim pograniczu, gdy wraz niewielkim oddziałem próbował przemknąć się do Pakistanu. Pakistańczycy wydali jeńców Amerykanom, którzy jeszcze jesienią 2001 roku najechali na Afganistan, by zemścić się na talibach za atak terrorystyczny, jaki ich goście i sprzymierzeńcy z Al-Kaidy przypuścili 11 września na Nowy Jork i Waszyngton. Talibowie nawet nie próbowali się bronić i wraz z przywódcami i żołnierzami Al-Kaidy wzięli nogi za pas i umykali na pakistańską stronę granicy.
Więźniowie Guantanamo
Po wstępnym przesłuchaniu Amerykanie uznali, że Tunezyjczyk mógł być żołnierzem ze zbrojnej świty założyciela i naczelnego emira Al-Kaidy, Osamy ibn Ladina. Jako ważny jeniec Ridah ibn Saleh został przewieziony z Pakistanu do specjalnie w tym celu utworzonego więzienia w amerykańskiej bazie wojennej Guantanamo na Kubie. Tunezyjczyk wszystkiemu zaprzeczał. Nawet na mękach – a w Guantanamo poddawano im wszystkich więźniów – nie przyznał się do jakichkolwiek związków z Al-Kaidą. Amerykanie nigdy mu tego nie udowodnili, ani nie postawili mu żadnych zarzutów. Uznali go jedynie za „niebezpiecznego”, bo wrogo odnosił się do więziennych strażników i raz cisnął w jednego z nich kubkiem z herbatą.
Już w 2010 roku, gdy Ameryką rządził prezydent Barack Obama, przedstawiciele amerykańskich władz uznali, że Tunezyjczyka nie sposób będzie sądzić i skazać za wojenne zbrodnie, do niczego więcej się nie przyda i właściwie można by go wypuścić na wolność i odesłać do kraju, który zgodziłby się go przyjąć. Chętnych jednak brakowało. Nawet ojczyzna Ridaha ibn Saleha, Tunezja, uznała, że jest „zbyt niebezpieczny” i że nie chce go u siebie widzieć.
Tunezyjczyk pozostał więc w amerykańskiej niewoli aż do grudnia, gdy Jankesi przekonali w końcu Tunezyjczyków, by przyjęli go w kraju i tuż przed końcem roku Ridah ibn Saleh został odesłany wojskowym samolotem z Guantanamo do Tunisu. Wyszedł na wolność jako 60-latek, który jedną trzecią życia spędził w niewoli.
Poza nim, w grudniu, uwolnionych i odesłanych do ich krajów zostało jeszcze trzech innych więźniów Guantanamo. Kenijczyk Mohammed Abdul Malik Bajabu spędził w niewoli 18 lat, ale nie został o nic oskarżony. Malezyjczycy Mohammed Farik ibn Amin i Mohammed Nazir ibn Lep zostali zatrzymani w 2003 roku, a trzy lata później osadzono ich w Guantanamo. W przeciwieństwie do Tunezyjczyka i Kenijczyka, obaj przyznali się, że należeli do Al-Kaidy i uczestniczyli w terrorystycznych spiskach i zamachach. Złożyli też zeznania, które pozwoliły Amerykanom obciążyć innego więźnia, podejrzewanego o organizację zamachów bombowych na Bali i w Dżakarcie w 2002 i 2003 roku. Amerykanie ustalili z władzami Malezji, że po powrocie z Guantanamo do ojczyzny, obaj jeńcy spędzą jeszcze po pięć lat w więzieniu.
Po wyjeździe Tunezyjczyka Ridaha ibn Saleha, w więzieniu w Guantanamo pozostało jeszcze 26 jeńców, z których czternastu mogą odzyskać wolność, jak tylko znajdą się kraje, które zgodzą się ich u siebie przyjąć (i do których Amerykanie zgodzą się ich odesłać).
Złowroga sława Guantanamo
Więzienie w Guantanamo zostało otwarte 11 stycznia 2002 roku (i tego właśnie dnia, jako jego pierwszy jeniec, na Kubę przewieziony został Ridah ibn Saleh). Miało służyć za obóz internowania osób niebędących obywatelami USA i podejrzanych o przynależność do terrorystycznej międzynarodówki, Al-Kaidy lub jej sprzyjanie.
Ogłaszając po zamachach z 11 września 2001 roku tzw. wojnę z terroryzmem, ówczesny prezydent USA George Bush zezwolił, by osadzeni w Guantanamo jeńcy moli być przetrzymywani przez dowolny czas, bez wyroków sądowych ani nawet zarzutów. Dodatkowo, mieli odpowiadać przed trybunałami wojskowymi, a nie niezawisłymi sądami. Bush ogłosił też, że więźniowie z Guantanamo nie są jeńcami wojennymi, więc nie obejmują ich konwencje genewskie zakazujące stosowania tortur.
Warunki niewoli i powszechne stosowanie tortur podczas przesłuchań sprawiły, że obrońcy praw człowieka od początku jego działalności nazywali więzienie w Guantanamo obozem koncentracyjnym i oskarżali władze USA o łamanie praw i swobód obywatelskich.
Przez prawie ćwierć wieku w więzieniu w Guantanamo osadzonych zostało prawie 800 jeńców, najwięcej z Afganistanu, Arabii Saudyjskiej, Jemenu i Pakistanu. Następca Busha (2001-2009), Barack Obama (2009-2017) już na początku prezydentury ogłosił, że zamierza zamknąć więzienie. W 2009 roku przebywało w nim około 250 jeńców. Kiedy w 2017 roku wyprowadzał się z Białego Domu, liczba jeńców zmalała do 41, ale więzienie w Guantanamo wciąż działało.

Więzienia w Guantanamo nie udało się zamknąć także Joemu Bidenowi (2021-2025), który u Obamy był wiceprezydentem. Kiedy obejmował władzę, w Guantanamo przebywało 40 więźniów. Dziś, gdy do Białego Domu wprowadza się ponownie Donald Trump, w Guantanamo więzionych jest 26 jeńców, z czego czternastu mogłoby zostać uwolnionych, gdyby znalazły się kraje gotowe ich przyjąć.
Nie wiadomo, co z więzieniem będzie chciał zrobić Trump. Podczas pierwszej prezydentury (2017-2021) sprzeciwiał się zarówno jego zamknięciu, jak uwalnianiu osadzonych w nim jeńców, którym nie postawiono jakichkolwiek zarzutów.
Najważniejszy więzień
W więzieniu w Guantanamo na wyrok trybunału wojennego czeka najważniejszy z jeńców, Chalid Szejk Mohammed, uważany za pomysłodawcę i organizatora zamachów z 11 września 2001 roku. Był wówczas trzecim najważniejszym emirem Al-Kaidy po Osamie ibn Ladinie (zabitym przez Amerykanów w 2011 roku) i jego zastępcy Ajmanie az-Zawahirim (zabitym przez Amerykanów w 2022 roku).
Chalid Szejk Mohammed został pojmany w 2003 roku w Karaczi, w rodzinnym Pakistanie, i wydany Amerykanom. Przez kolejne trzy lata był przetrzymywany, przesłuchiwany i torturowany w tajnych więzieniach CIA (m.in. w Polsce). W 2006 roku osadzono go w więzieniu w Guantanamo.
Poza oskarżeniami o organizację zamachów z 11 września ciąży na nim zarzut zabójstwa amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla w lutym 2002 roku (Pakistańczyk przyznał się, że osobiście go ściął).
Latem Chalid Szejk Mohammed, rocznik 1965, a także dwaj jego towarzysze broni, Saudyjczycy Walid ibn Attasz oraz Mustafa al-Hawsawi zawarli ugodę z amerykańską prokuraturą wojskową. Zgodzili się przyznać do winy za zamachy z 11 września 2001 roku i śmierć prawie trzech tysięcy ludzi, jeśli oskarżenie nie będzie się domagać dla nich kary śmierci, a sąd wyda wyrok dożywocia. Prokuratura uniknęłaby w ten sposób procesu, podczas którego obrońcy oskarżonych mogliby podważyć obciążające ich dowody jako zdobyte w wyniku tortur (wojskowi śledczy odpowiadają, że w Guantanamo nie zdobywali niepodważalnych dowodów winy na rozprawę sądową, ale starali jak najwięcej i jak najszybciej, nawet za wszelką cenę, dowiedzieć możliwie wszystkiego o dżihadystach i planowanych przez nich zamachach).
Sekretarz obrony Lloyd Austin zaskarżył ugodę, ale w grudniu wojskowy sąd apelacyjny tę skargę odrzucił. Głośnego procesu zapewne więc nie będzie, a sąd wyda wyrok bez rozprawy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















