Jeśli żyje, to pod koniec października obchodził 60. urodziny. Kiedy przychodził na świat, w jego ojczyźnie, Erytrei, toczyła się wojna. Położona w Rogu Afryki, między brzegami Morza Czerwonego a górami Wyżyny Abisyńskiej, to wchodziła w skład cesarstwa Etiopii, to pozostawała prowincją Egiptu lub imperium Osmanów. Pod koniec XIX stulecia została podbita przez Włochy. To z Erytrei wojska Benito Mussoliniego próbowały potem podbić Etiopię i wcielić ją wraz z Erytreą i Somalią do Włoskiej Afryki Wschodniej.
Dlaczego Dawit Isaak opuścił z Erytreę
Po II wojnie światowej i przegranej faszystowskich Włoch, ONZ znów powierzyła Erytreę Etiopii – pod warunkiem jednak, że jako prowincja będzie cieszyć się szeroką autonomią, mieć własny parlament i rząd. Etiopski cesarz Hajle Sellasje na wszystko się zgodził, ale ani myślał dotrzymywać słowa. W 1962 roku anektował Erytreę i uczynił ją zwyczajną prowincją swojego królestwa. Erytrejczycy poczuli się zdradzeni, podnieśli bunt. Wkroczyło etiopskie wojsko i w Erytrei wybuchła brutalna, krwawa wojna, która miała trwać długie trzydzieści lat.
Dawit Isaak był dwudziestolatkiem, gdy postanowił uciekać przed wojną. W tym wieku mógł zostać uznany za wroga przez etiopskich żołnierzy, a przez erytrejskich partyzantów, walecznych, ale także bezlitosnych, za doskonały materiał na rekruta. A Dawit Issak nie zgadzał się z niesprawiedliwością, jaka spotykała jego rodaków ze strony Etiopczyków, ale swojemu sprzeciwowi wolał dawać wyraz piórem, a nie karabinem.
Obywatel szwedzki
Zachęcony przez krewnych i przyjaciół, którzy przed nim wyjechali z ogarniętego wojną i tyranią kraju, postanowił szukać schronienia i lepszego życia w Europie, w położonej na samej jej północy Szwecji.
Pod koniec XX stulecia zamożna Skandynawia uchodziła za raj dla banitów z Południa, ubogiego i nękanego wojnami oraz dyktaturami. Szwedzi, oni zwłaszcza, ale także jeszcze bogatsi Norwegowie, Duńczycy, a nawet Islandczycy i Finowie, wierni chrześcijańskiemu przykazaniu solidarności z bliźnimi, dzielili się swoim dostatkiem i pokojem z nieszczęśnikami, dla których los nie okazał się aż tak łaskawy. Łożyli na dobroczynność, wspierali ruchy wyzwoleńcze i walczące o sprawiedliwość, a także chętnie przyjmowali w swoich krajach uciekinierów. Udzielali im gościny i otaczali hojną opieką, wierząc, że po jakimś czasie przybysze staną się dobrymi sąsiadami i Skandynawami. Imiennik Dawita Isaaka, Alexander Isak, syn erytrejskich uciekinierów, jest dziś reprezentantem Szwecji i jednym z jej najlepszych piłkarzy.
Dawit Isaak, który w 1985 roku przyjechał do Szwecji szukać ratunku zarówno przed wojną, jak tyranią, bez kłopotów otrzymał polityczny azyl, a po pięciu latach także szwedzkie obywatelstwo.
Powrót do niepodległej Erytrei
Trzydziestoletnia wojna erytrejska skończyła się niespodziewanie. W trwającej od pół wieku globalnej „zimnej wojnie” Zachód pokonał Wschód, upadł komunizm, a w 1991 roku rozpadł się Związek Sowiecki, najważniejszy mecenas etiopskich władz. Oficerowie, którzy w 1974 roku obalili cesarza Hajle Sellasje (w następnym roku go zgładzili) i obalili monarchię, stracili dobrodziejów i opiekunów. Pozbawieni wsparcia, nie byli już dłużej w stanie stawiać czoła partyzanckiemu przymierzu Erytrejczyków, do których przystali ich sąsiedzi, powstańcy z północnej prowincji Tigraj. Erytrejczycy walczyli o niepodległość swojego kraju, Tigrajczycy – o władzę w Addis Abebie.
Wiosną 1991 roku, na ponad pół roku przed oficjalnym rozwiązaniem Związku Sowieckiego, partyzanci zajęli Erytreę, a w maju stanęli u bram Addis Abeby. „Czerwony negus” pułkownik Mengistu Hajle Mariam uciekł z kraju. Zwycięscy Tigrajczycy przejęli rządy w Etiopii, a w podzięce za wspólną walkę zgodzili się, by ich towarzysze broni z Erytrei przeprowadzili secesję. Dla Etiopii oznaczało to utratę dostępu do morza, ale nowi przywódcy z Addis Abeby nie mieli innego wyjścia. Nie daliby rady silniejszym partyzantom z Erytrei. Wierzyli też, że niedawne braterstwo broni zapewni przyszłe dobre sąsiedztwo i zgodną współpracę (przeliczyli się, bo jeszcze przed końcem stulecia Etiopia i Erytrea stoczyły nową wojnę graniczną i stały się swoimi najzawziętszymi wrogami).
W maju 1993 roku Erytrea ogłosiła niepodległość, a Afryka tę niepodległość uznała. Był to pierwszy taki przypadek w niepodległej Afryce, która podzielona sztucznymi, postkolonialnymi miedzami, nie chciała słuchać o żadnych secesjach ani rewizjach granic. Po raz drugi zgodziła się na rozpad któregoś z afrykańskich państw dopiero w 2011 roku, gdy po półwiecznej wojnie od Sudanu odłączyło się jego południe i proklamowało niepodległość jako Sudan Południowy. Najmłodsze z afrykańskich państw okazało się fatalnym i na kolejny eksperyment z secesją, choćby Somalilandu od Somalii, Afryka zgodzić się już nie chce.
Na wieść o narodzinach Erytrei, wojenni uciekinierzy zaczęli wracać do ojczyzny. Z Göteborga, gdzie wiódł swoje szwedzkie życie, wrócił też Dawit Isaak. W Erytrei ożenił się, założył rodzinę, dochował trójki dzieci. Zafascynowany od młodych lat historią i polityką, zaczął pracować jako dziennikarz, a w 1997 roku wraz z kilkoma kolegami założył pierwszą w dziejach Erytrei niezależną gazetę „Setit”. Szybko stał się też jednym z jej szefów i współwłaścicieli. Uznał, że zabiegając o wolność słowa, wniesie swój wkład w budowę niepodległego państwa, o które nie chciał bić się w partyzantce.
Przeciwko dyktaturze Isaiasa Afewerkiego
Ale naczelny komendant partyzantów Isaias Afewerki, który po zwycięstwie ogłosił się prezydentem (i pozostaje nim do dziś) inaczej rozumiał pojęcie wolności. Niepodległą Erytreę, o którą pół życia walczył, nadal traktował jak partyzanckie obozowisko, w którym życie toczy się na rozkaz, a dyscyplina i posłuszeństwo są najważniejszymi powinnościami.
Poza plebiscytem niepodległościowym z 1993 roku nie pozwolił już na żadne inne wolne wybory, a jedyną dozwoloną partią polityczną w kraju pozostaje dawna partyzantka. Wprowadził za to obowiązek powszechnej i bezterminowej (może ona trwać do 70-tki, a statystyczny Erytrejczyk nie dożywa 60-tki) służby wojskowej. Można do niej powołać każdego mężczyznę, który skończył 17 lat, i każdą niezamężną kobietę. Rekruci służbę mogą odbywać w wojsku, ale mogą też zostać skierowani bezterminowo do dowolnej pracy w dowolnym miejscu kraju (według rewizorów z ONZ oznacza to w praktyce pracę niewolniczą).
Tylko osoby, które odsłużyły wojsko lub przymusową pracę, mogą ubiegać się o zgodę na wyjazd z kraju. W rezultacie ludzie wymykają się z Erytrei nielegalnie, przez „zieloną granicę”, do Sudanu, Etiopii lub przez Morze Czerwone na półwysep Arabski, a stamtąd dalej, do Europy. Szacuje się, że od 1993 roku, gdy Erytrea ogłosiła niepodległość, uciekła z niej jedna dziesiąta sześciomilionowej ludności kraju. Mniej więcej tyle samo uciekło, gdy w kraju toczyła się wojna o wolność.
Swoją wolność Dawit Isaak stracił jesienią 2001 roku. Jego gazeta „Setit” naraziła się Afewerkiemu artykułami i listami otwartymi do prezydenta, w których domagała się wolnych wyborów, przestrzegania konstytucji i demokratycznych swobód. Latem 2001 roku pisała też, że na dworze Afewerkiego toczy się frakcyjna wojna podjazdowa między zwolennikami i przeciwnikami reform, oraz że prezydent trzyma z tymi drugimi.
Dwudziestego trzeciego września 2001 roku Dawit Isaak został aresztowany we własnym domu (rok wcześniej odesłał żonę i dzieci do Szwecji) w stołecznej Asmarze i odtąd więcej go nie widziano. Razem z nim tego dnia aresztowanych zostało też jedenastu polityków, w tym ministrów i posłów, opowiadających się za reformami, oraz dziesięciu innych niezależnych dziennikarzy. Powołując się na „względy bezpieczeństwa narodowego”, władze zamknęły też redakcję „Setit” i odtąd w Erytrei, jako jedynej w całej Afryce, nie działa już żadna niezależna gazeta, żadna niezależna stacja telewizyjna ani rozgłośnia radiowa („Setit” działa dalej, ale wśród erytrejskiej diaspory w Teksasie).
Gdzie jest Dawit Isaak?
Erytrejskie władze uważają Dawita Isaaka za zdrajcę. Nie oskarżyły go jednak o żadną zbrodnię, nigdy nie stanął przed żadnym sądem ani trybunałem, nigdy nie został skazany. A jednak od prawie ćwierć wieku przebywa w niewoli, bez prawa do adwokata, opieki konsularnej (jest szwedzkim obywatelem), ani kontaktu z rodziną.
Rząd z Asmary odmawia jakichkolwiek o nim informacji. Nie ma pewności, gdzie jest więziony, czy nie choruje, ani nawet czy żyje. Wśród erytrejskiej diaspory panuje opinia, że większość z tych, z którymi we wrześniu 2001 roku został aresztowany, już umarła. Pogłoski o jego śmierci pojawiały się wiele razy, ostatnio w jego urodziny, pod koniec października 2011 roku, i ponownie w kwietniu 2012 roku.
Wiosną 2002 roku mówiono, że w więzieniu został poddany torturom, po których trafił do szpitala. W listopadzie 2005 roku został uwolniony i przewieziony do szpitala, ale po zaledwie dwóch dniach prosto ze szpitalnej sali zabrano go do innego więzienia. W maju 2013 roku szwedzka gazeta „Expressen”, powołując się na wypowiedź pewnego więziennego strażnika z Asmary, podała, że Dawit Isaak żyje i ma się dobrze. Przedstawiciele ONZ także zapewniają, że we wrześniu 2020 roku Isaak żył na pewno. W śmierć ojca nie wierzy też jego córka, Betlehem. „Wiemy, że żyje. Mamy swoje źródła informacji, które nam to mówią, a my im wierzymy” – powiedziała w rozmowie ze szwedzkimi gazetami.
Betlehem jest dziennikarką, jak ojciec. W listopadzie 2024 roku odebrała w jego imieniu Nagrodę Edelstama, przyznawaną ludziom szczególnie zasłużonym sprawie obywatelskich swobód, wolności słowa i praw człowieka. Nagroda nosi imię byłego szwedzkiego dyplomaty Haralda Edelstama (1913-89), który jako ambasador w Chile podczas zamachu i dyktatury Augusto Pinocheta pomógł tysiącom osób uniknąć prześladowań ze strony junty i uzyskać azyl polityczny w Szwecji. Przewodnicząca kapituły (wchodzą do niej m.in. Pokojowa Noblistka Szirin Ebadi z Iranu, Fatsou Bensouda, b. prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego i hiszpański sędzia Baltasar Garzon, który w 1998 roku doprowadził do aresztowania Pinocheta), wnuczka Edelstama, Caroline, podkreślała niezwykłe męstwo Dawita Isaaka i jego oddanie sprawie wolności słowa.
Amnesty International uważa Dawita Isaaka za „więźnia sumienia”, a Reporterzy bez Granic – za najdłużej współcześnie więzionego dziennikarza. Działacze praw człowieka z ONZ, a także władze Szwecji domagają się od Erytrei, by go niezwłocznie wypuściła z niewoli.
Erytrejski prezydent Isaias Aferworki, dobiegający już osiemdziesiątki, nie przejmuje się jednak ani prośbami, ani groźbami. Niechętnie odpowiada też na pytania dziennikarzy i prawie się z nimi nie spotyka. „Nie postawimy go przed żadnym sądem, ani go nie uwolnimy. Wiemy jak sobie radzić z takimi jak on” – oznajmił w jednym z nielicznych wywiadów, jakich udzielił. – „Szwecja nic mnie nie obchodzi. Nie ma tu nic do gadania”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















