Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Widziały Pana

Widziały Pana

20.03.2016
Czyta się kilka minut
Przez moment w Zmartwychwstanie wierzą tylko one. Tylko one je głoszą – uczennice Jezusa.
Fra Angelico, „Noli me tangere” (1437–1445), klasztor San Marco, Florencja Fot. AKG / EAST NEWS
U

U Ewangelisty Marka – Maria Magdalena oraz Maria, matka Jakuba, i Salome. U Łukasza, zamiast tej ostatniej Joanna. U Mateusza – znów Maria z Magdali i jakaś druga Maria. U Jana zaś sama Maria z Magdali. Są jeszcze apokryficzne teksty. W Ewangelii św. Piotra u grobu spotykamy znów Marię Magdalenę w pojedynkę, w Liście Apostołów Sarę, Martę i... oczywiście Marię Magdalenę. Choć można było znaleźć dość powodów, żeby je z tych opowieści wymazać, to stoją w nich nazwane z imienia. Świadczące o pustym grobie, apostołujące apostołom.

Skąd jednak tak różne postacie, wiele imion? Są tacy, którzy próbują redukować grupę kobiet do kilku. Inni podkreślają, że wraz z nimi było wiele innych, te jednak wymieniono z imienia, bo były skądinąd znane. Ewangeliści raczej wspominają takie, które już w ich opowieści wystąpiły. Dlatego może u Marka jest Salome, a u Łukasza wcześniej wspomniana...

15389

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Hilda by się przebiła. Hildy nikt by nie lekceważył.

Przepraszam, zapytam wprost: czy cały ten tekst nie jest przypadkiem o tym, że Maria Magdalena rzeczywiście mogła być partnerką Jezusa?

Jest zupełnie nie o tym.

Dziękuję za wyjaśnienie. Zastanawiałem się nad tym, bo niby tak wiele w tekście o +MM, i tyle w sumie dobrego - i ani słowa właśnie o tym, że wiele źródeł widzi ją w roli wręcz żony Jezusa. A skoro Autorka nie pisze o tym ani słowa, to tak, jakby chciała zwrócić nasza uwagę (?) na ten przecież powszechnie znany i dyskutowany, acz dla KRK drażliwy i niewygodny temat. Teraz wszystko jasne. +++ p.s. a może jednak warto było ten wątek poruszyć w tekście o roli kobiet w otoczeniu Jezusa?

Maria Magdalena nie była partnerką Jezusa. Nie była z bardzo prostego powodu. Jezus nie był księdzem katolickim. Jezus był żydowskim nauczycielem (i czymś znacznie więcej ale to było jeszcze nie tak widoczne dla otoczenia). Czyli mógł w każdej chwili ożenić się i nikt by tego nie krytykował. Wręcz odwrotnie, byłby to krok godny żydowskiego kapłana i w ogóle każdego otaczanego szacunkiem członka społeczności. Przekonanie, że Jezus musiałby ukrywać swój związek z kobietą wynika z absurdalnego patrzenia na niego jako na hierarchę katolickiego. A prawda jest taka, ze nie dlatego Jezus był bezżenny bo od początku kościoła biskupi się nie żenili. Nie, to biskupi naśladowali Jezusa. A gdyby on miał żonę, zapewne w kościele katolickim kawaler nie mógłby w żaden sposób zostać biskupem!

Szanowny Pan/Pani wybaczy, zapytam wprost: czy Pana/Pani komentarz jest celowo, czy też może niezamierzenie utrzymany w konwencji Monty Pythona?

W której części? Jeśli uważam, że to nie Jezus naśladował zwyczaje kościoła który założył, a raczej to tenże kościół naśladował Zbawiciela to co w tym monty-pythonowskiego? Jezus miał zapewne powody aby się nie żenić. Chciał stworzyć taki kościół jaki... chciał. Jednak godne Monty Pythona jest właśnie przekonanie, że Jezus związany był zasadą celibatu (czy w ogólności jakimikolwiek przepisami prawa kanonicznego kościoła katolickiego).

To dowód typu: "skoro jest jak jest, to znaczy że tak zawsze było". Albo: Jezus nie miał żony, bo księża żyją w celibacie" (nb. usankcjonowanym jako obowiązujące duchownych prawo dopiero w XI w.). Skoro teraz tak żyją, to i on 2000 lat temu musiał. No pięknie - ale skoro on rozmnażał cudownie chleb i wino - czemuż oni teraz nie rozmnażają? skoro ożywiał zmarłych - czemu teraz tego nie czynią? skoro wyrzucał kupców ze świątyni i nakazywał rozdać wszystko ubogim,a bliźnich miłować - czemu teraz jego kapłani tak nie postępują? No bo to nie jest taka prosta zależność, proszę Pana/Pani. +++++ Być może Jezus miał powody, aby się nie żenić - ale być może i tak, że żonę miał, albo konkubinę/partnerkę, i tym bardziej nic by w tym dziwnego nie było. W końcu był człowiekiem, tak czy nie?... +++ Teksty źródłowe tak właśnie opisujące życie Jezusa i rolę Marii Magdaleny zostały przez kościół skazane na unicestwienie.Po pogromach i prześladowaniach, jakim zostali poddani chrześcijanie wierzący inaczej, niż głosił papież, zostało ich naprawdę niewiele - ale jednak są. ++++++ Ale skoro mamy spekulować, to proszę bardzo. O wiele bardziej sensownie wydaje mi się brzmieć teza, że duchowni, przymuszeni do celibatu zarządzeniem władzy zwierzchniej, sami starali się (i starają nadal) obrzydzić sobie i innym instytucję związku małżeńskiego i seksualności w ogóle, stawiając bezżenność na piedestale, jako cnotę najwyższej rangi. "Jeśli ktoś mówi, że stan małżeński powinien być traktowany wyżej nad stan dziewictwa czy celibatu i że nie jest lepsze i bardziej święte pozostać w dziewictwie czy celibacie niż zawrzeć małżeństwo, niech będzie wyklęty ze społeczności wiernych" - Sobór Trydencki, 1563. Stąd samo przypuszczenie, że Jezus mógłby utrzymywać kontakty fizyczne z kobietą, staje się wręcz bluźnierstwem, świętokradztwem. No to przecież jest CZYSTA PARANOJA!....+++++++++ A cóż to takiego złego jest w związku fizycznym mężczyzny i kobiety, że Jezus miałby jakoby świadomie go unikać?!... Czemu też tylko ta jedna sfera życia Jezusa została przez kościół wybrana jako godna do naśladowania, i to mimo braku jednoznacznych dowodów że On tak żył?!... Ja podzielam zdanie naukowców i historyków w tej sprawie - bo w celibacie chodziło o majątki kościelne, nic innego, i cała ta szopka z gloryfikacją bezżenności służyć miała co najwyżej zamazaniu prawdziwego celu. +++ Hipokryzja, obłuda, zakłamanie.

Powtarzanie moich argumentów aby mi zaprzeczyć to dość dziwna forma polemiki. W sumie z tej samej przesłanki (Jezus nie zgorszyłby nikogo współczesnego gdyby się ożenił), wyciągamy odwrotne wnioski. Ja, że najwyraźniej nie chciał lub nie potrzebował. Ty, że (jak rozumiem) ożenił się ale kościół to ukrył. A ja się pytam po co kościół miałby to ukrywać jeśli w społeczeństwie z którego się wywodził, nawet najwyższy kapłan miał żonę (wnuk Kajfasza też był najwyższym kapłanem)? Wydaje mi się, że to Ty przykładasz do Jezusa zasady wprowadzone dopiero później. I nie dochodzi do Ciebie, ze właśnie dlatego je wprowadzono aby naśladować Jezusa.

Aby była jasność: +++ JA: jest o wiele bardziej prawdopodobne, że Jezus żył w takim czy innym związku z kobietą, niż samotnie. Są źródła mówiące, iż była nią MM. +++ JA: Z przyczyn takich czy innych, w wieku XI kościół zadekretował obowiązek celibatu dla duchownych, posługując się m. in. argumentem o rzekomej bezżenności Jezusa. +++ JA: Wnioskowanie z istnienia w kościele celibatu o bezżenności Jezusa jest zupełnie nieuprawnione. +++ Dziękuję za uwagę.

Teraz TY: proszę wytłumacz mi, dlaczego Jezus miałby nie utrzymywać kontaktów fizycznych z kobietami (wytłumaczeniem mogła by być asceza, ale Jezus ascetykiem nie był), dlaczego Ewangelie o tym milczą,a inne źródła wręcz temu zaprzeczają? I wreszcie - powtórzę moje pytanie: cóż to takiego złego jest w związku fizycznym mężczyzny i kobiety, że Jezus miałby jakoby świadomie go unikać?!... Czemu tylko ta jedna sfera życia Jezusa została przez kościół wybrana jako godna do naśladowania, i to mimo braku jednoznacznych dowodów że On tak żył?!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]