W Helsinkach rozpoczęto właśnie nowatorski projekt promocji czytelnictwa: pierwszej grupie dzieci z klas trzecich stołecznych szkół wysłano komiksy z Kaczorem Donaldem. Uczniowie będę otrzymywać kolejne magazyny w prenumeracie co tydzień przez trzy miesiące, aż do kwietnia. Potem przyjdzie pora na drugą grupę dzieci.
W sumie w projekcie wezmą udział wszystkie stołeczne szkoły, których jest tu prawie setka. Następnie badacze zweryfikują, czy Donald wpłynął na biegłość trzecioklasistów w przyswajaniu lektur. Zebrane zostaną także opinie małych czytelników i ich rodziców na temat całego przedsięwzięcia. Skąd ten pomysł?
– W testach PISA obserwujemy spadek umiejętności pisania i czytania wśród dzieci. To niepokojąca tendencja, chcemy się z tym zmierzyć – przyznają prof. Minna Torppa oraz dr Jenni Ruotsalainen z uniwersytetu Jyväskylä i inicjatywy Education for the Future (EDUCA) Flagship. Komiksowy projekt został opracowany przez EDUCA, a uczestniczą w nim także – poza uniwersytetem Jyväskylä – uniwersytet Aalto, Turku Research Institute for Learning Analytics i miasto Helsinki.
EDUCA zajmuje się pojawiającymi się w Finlandii problemami związanymi z edukacją, w tym gorszymi ostatnio wynikami w nauce, większą liczbą szkolnych nieobecności, a także spadkiem czytelnictwa wśród maluchów. Choć problem z czytaniem wynika prawdopodobnie ze zmieniającego się sposobu spędzania wolnego czasu, a nie z błędów w samym szkolnictwie.
Według krajowych statystyk codzienne czytanie książek jest coraz mniej popularne. Jeśli w latach 80. poświęcano mu 50 minut dziennie, dziś jest to nie więcej niż minut 20. Dotyczy to wszystkich grup wiekowych, również dorosłych, przyznaje dr Minna Sääskilahti, wykładowczyni z uniwersytetu w Oulu. Jak to zmienić? Ważne, by dzieci miały wiele alternatyw, jeśli chodzi o lektury, i wolność, by wybrać to, co chcą czytać.
– Kiedy dostaną ciekawą książkę, są zmotywowane i rzeczywiście czytają. Wewnętrzna motywacja jest najsilniejsza – zaznacza Sääskilahti.
Z wizytą w helsińskich bibliotekach
Sari Langdon, bibliotekarka z Helsinek, opowiada, jak zachęcała do czytania swoje dzieci.
– Przede wszystkim sami czytaliśmy, czytaliśmy też dzieciom. Chodziliśmy z synami do biblioteki. Kiedy zaś osiągnęli pewien poziom umiejętności czytania, zaczęło to być dla nich po prostu przyjemne – opowiada Langdon. – I jeszcze jedna rzecz, jak sądzę, miała tu wpływ: w naszym domu książki były dosłownie wszędzie. A kiedy wokół są książki, to ma się poczucie, że czytanie ich jest po prostu czymś ważnym.
Langdon pracuje w małej bibliotece w helsińskiej dzielnicy Etelä-Haaga. Placówka znajduje się niedaleko szkoły, więc dzieci często przychodzą tu po lekcjach.
– Spędzają u nas czas, odrabiają lekcje. A czasami grupa chłopców po prostu sobie siedzi, gra na telefonach i rozmawia. Mamy jednak nadzieję, że samo otoczenie książek dobrze wpływa na dzieci. Aż się ciepło robi na sercu, gdy słyszę, jak mówią między sobą: „o, ta książka była dobra” – przyznaje bibliotekarka. – Szkoły starają się zachęcać dzieci do czytania jak mogą, jednak to przykład rodziców, którzy czytają, jest tutaj kluczowy.
Siiri Inkilä również jest bibliotekarką. Pracuje w dwóch helsińskich bibliotekach miejskich: w dzielnicy Kallio oraz na wyspie Lauttasaari. O komiksowym projekcie rozmawiała ze swoimi kolegami i koleżankami z obu placówek.
– Naprawdę czekamy na wyniki i chcielibyśmy wykorzystać je w naszej pracy, motywując do czytania – przyznaje, ale podkreśla, że codzienne doświadczenia w bibliotece mogą się różnić w zależności od regionu, a także od rodziny. Są takie, w których czytanie jest ważną umiejętnością i hobby, ale są też inne, w których nie czyta się wcale lub mniej niż pięć książek rocznie.

– Czytelnictwo spadło szczególnie w grupie chłopców, a różnica między dziećmi, które czytają dużo, a tymi, które czytają rzadko, wzrosła – zauważa Inkilä. – Dzieci w ogóle są mniej zainteresowane książkami jako rozrywką.
Podobnie jak Sari Langdon, Siiri Inkilä wskazuje, że nawyki czytelnicze, lub ich brak, wynosimy z domu.
– Rodziny zamożniejsze przeznaczają więcej czasu i pieniędzy na czytanie. Mają też więcej materiałów do czytania w domu: książek, gazet i czasopism – wskazuje. Tu widać dodatkowe znaczenie dystrybucji komiksów z Kaczorem Donaldem: dzieci będą dostawać je do domu, mogą je zatrzymać. Być może zachęci je to, by budować własną domową biblioteczkę.
A jakie książki w bibliotece cieszą się u dzieci powodzeniem? Siiri Inkilä wymienia serię „Dziennik cwaniaczka” Jeffa Kinneya, a także „Dzienniki Nikki” Rachel Renée Russell.
– To chyba najbardziej popularne książki dla dzieci w Helsinkach, a pewnie i w Finlandii – odpowiada. – Generalnie czytane są książki z wartką, pełną akcji fabułą i wieloma obrazkami. Popularne tematy to super-bohaterowie, magiczne światy, magiczne szkoły. Tak, „Harry Potter” jest u nas nadal popularny. Wzięciem cieszą się też kryminały dla dzieci.
Inkilä zauważa też, że popularne stały się komiksy i książki z obrazkami.
– Dzieci interesują się komiksami, jeszcze zanim nauczą się czytać. Oglądają obrazki, wyobrażając sobie opartą na nich historię. Nawet jeśli w komiksie nie ma wiele tekstu, to nie znaczy, że historia nie może mieć głębszego przesłania – zaznacza dr Minna Sääskilahti, przyznając, że sama również bardzo lubi komiksy.
Sknerus McKwacz bohaterem Finlandii
Najbardziej znanym komiksowym bohaterem jest w Finlandii właśnie Kaczor Donald, nazywany tu Aku Ankka. Magazyn wychodzi co tydzień, nieprzerwanie od 1951 r. Dziś w nakładzie przekraczającym wciąż sto tysięcy egzemplarzy.
– Kiedy komiksy z Kaczorem Donaldem zaczęły się tu ukazywać w latach 50., Finlandia była dość ubogim krajem, w którym nie było wiele rozrywek i książek dla dzieci. Stąd zapewne jego popularność. Jeśli tylko mogli sobie na to pozwolić, Finowie zamawiali prenumeratę do domu – opowiada Sari Langdon. – Ja też go dostawałam, kiedy chodziłam do szkoły. Razem z moim bratem walczyliśmy, które z nas pierwsze będzie czytać numer!
Dobrym przykładem, by pokazać, jak niezwykłym kulturowym fenomenem stał się w Finlandii Kaczor Donald i seria opowieści o jego przygodach, jest opublikowany w 1999 r. komiks „Sammon Salaisuus”, którego bohaterem jest Sknerus McKwacz, a który oparty został na fińskim eposie narodowym Kalevala.
To tak jakby w Polsce wydano komiks z Kaczorem zainspirowany „Panem Tadeuszem” Adama Mickiewicza. Powstały też wersje Aku Ankki w języku północnosaamskim, którym posługują się rdzenni mieszkańcy zamieszkujący północną część Finlandii, Norwegii i Szwecji.
Niezwykła pozycja kaczego komiksu w Finlandii ma ważne uzasadnienie: chodzi o język.
– Język używany w książkach Aku Ankka jest bardzo twórczy, barwny i zabawny, dlatego tak przyciąga czytelników, również starszych. Myślę, że jest coś szczególnego w fińskich komiksach tej serii. Choć to oczywiście tyko moje odczucia – mówi Sari Langdon.
Opinię tę powtarzali jednak również inni moi rozmówcy – w tym sam Kari Korhonen, najbardziej znany fiński rysownik komiksów o Kaczorze Donaldzie (wywiad z nim publikujemy obok). Nie jest to przypadek: od początku do języka w tej publikacji przywiązywano w Finlandii wielką wagę.
– Ponieważ komiks jest ważny dla dzieci i mają one wielką motywację, by go czytać, używany w nim język musi być najwyższej jakości, ma być wzorcowym przykładem fińskiego – wyjaśnia dr Minna Sääskilahti.
To był jeden z powodów wybrania tej właśnie serii do projektu EDUCA.
– Od kilkudziesięciu lat komiks jest niezwykle popularny i zdobył wiele nagród za wysoki poziom języka fińskiego. Wielu Finów przyznaje, że dzięki Kaczorowi Donaldowi nauczyło się czytać! – podkreślają prof. Minna Torppa i dr Jenni Ruotsalainen. – To też jedyny komiks wydawany w Finlandii co tydzień, co pozwala nam na regularną zachętę do czytania.
Dlaczego Finowie są jak Kaczor Donald
Czy dzięki projektowi EDUCA uczniowie w helsińskich szkołach zaczną więcej i lepiej czytać? Na odpowiedź przyjdzie poczekać do wiosny, jednak dzięki niemu Kaczor Donald rozgości się przynajmniej w części domów kilku tysięcy uczestniczących w badaniu uczniów. Ma to też swoje kulturowe uzasadnienie.
– Powszechnie wiadomo, że Finowie utożsamiają się bardziej z Kaczorem Donaldem niż na przykład z Myszką Miki. Dlaczego? Ponieważ Kaczor Donald nie zawsze odnosi sukcesy w swoich przedsięwzięciach. Ma pecha i niemal nieustannie kłóci się z sąsiadem – wyjaśnia Siiri Inkilä. – Mimo to jest szczęśliwy i uwielbia spędzać czas z rodziną. Myślę, że to coś, co u Finów naprawdę rezonuje.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















