Trzeba się cieszyć

Kościoły lokalne, idąc za Franciszkiem, zaczynają uwspółcześniać stare przekłady Modlitwy Pańskiej. Zmiany dotyczą zwłaszcza zdania: „I nie wódź nas na pokuszenie”.
Czyta się kilka minut

Bóg przecież, skoro kocha, nie może kusić, czyli namawiać człowieka do złego. Gdyby było inaczej, nie moglibyśmy prosić: „zbaw nas ode złego”. A o co chodzi w tym zdaniu, najtrafniej obrazuje ewangeliczne opowiadanie o chodzeniu Jezusa po wodzie.

Jezus po nakarmieniu pięcioma chlebami i dwiema rybami „około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci”, „polecił swoim uczniom, aby wsiedli do łodzi i przeprawili się przed Nim na drugi brzeg”. On pozostał na brzegu, „aby się modlić w samotności”. „Tymczasem łódź oddaliła się już kilkaset metrów od brzegu. Fale nią miotały, gdyż wiatr wiał z przeciwnej strony. O czwartej straży nocnej (Jezus) przyszedł więc do nich po jeziorze, a gdy uczniowie zobaczyli Go idącego po jeziorze, przestraszyli się i mówili: To jakaś zjawa! I ze strachu zaczęli krzyczeć. Wtedy Jezus natychmiast przemówił: Uspokójcie się! Ja jestem. Nie bójcie się!”. Wykonując polecenie Jezusa, uczniowie wpadli w potężne tarapaty, które i nam nie są obce.

A jednak: „Jeśli trudna i niebezpieczna sytuacja pojedynczego chrześcijanina lub całego Kościoła wynika z jego posłuszeństwa Chrystusowi, nie ma on powodu do lęków i obaw” – pisze ks. Antoni Paciorek w komentarzu do Ewangelii Łukasza. Z tego jednak nie wynika, jak chcieliby niektórzy, że Bóg ma dla każdego gotowy plan, swoisty rozkład jazdy czy harmonogram zajęć, gwarantujący sukces na miarę naszych potrzeb. Nie, Bóg szanuje wolność swoją i naszą, i nie oczekuje, że będziemy bezwolnymi wykonawcami Jego zarządzeń czy też zdyscyplinowanymi pracownikami, a nawet posłusznymi córkami lub synami.

Mówi o tym Jezus w przypowieści o marnotrawnym synu. Starszy z braci, dowiedziawszy się, że ojciec wydał przyjęcie na powitanie młodszego syna utracjusza, siarczyście się rozgniewał i „nie chciał wejść” na ucztę. Zarzucał ojcu małoduszność, a może coś jeszcze więcej: „Oto tyle lat ci służę – mówił – i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”. Mówiąc: „Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”, przede wszystkim prosimy Boga, by strzegł nas od małoduszności, źródła zazdrości i strachu. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2020