Nie wiemy, czy wygłaszając z trybuny sejmowej exposé na temat kierunków polityki zagranicznej, wicepremier Radosław Sikorski wiedział, że za trzy dni USA i Izrael przeprowadzą atak na Iran. Ale wiemy, że wojna na Bliskim Wschodzie jedynie podbija jego przekaz.
Czas między pokojem a wojną
Po pierwsze, potwierdza diagnozę sytuacji Polski. Żyjemy nie w „kryzysie” czy „trudnych czasach”, tylko w strefie między pokojem a wojną – z regularnymi aktami dywersji, sabotażu, testowania sprawności państwa i idącymi w tysiące cyberatakami na infrastrukturę cyfrową Polski.
W tym momencie bezpieczeństwo staje się więc warunkiem wszystkiego, a cała aktywność państwa – od polityki przez gospodarkę po technologię – powinna podlegać myśleniu czasów wojny, aby odstraszyć agresora.
Ameryka się zmienia
Po drugie, nasz główny sojusznik nie tylko nie broni ładu, na jakim budowaliśmy naszą niepodległość po 1989 r., ale przykłada rękę do jego unicestwiania.
„Ameryka się zmienia. Możemy albo dostrzec fakty i odpowiednio się przygotować, albo zasłonić oczy i uszy” – przekonuje minister Sikorski i przypomina, że interesy USA nie zawsze pokrywają się z naszymi.
Fundusz SAFE musi zatem stworzyć nam przestrzeń do ograniczenia ryzyka, wynikającego z uzależnienia od dostaw broni z USA, i dać impuls do rozwoju własnych zdolności.
Siła polskiej gospodarki
Po trzecie, siła Polski jest dziś w pierwszej kolejności pochodną jej gospodarki. To niezaprzeczalny fakt, o którym dużo mówił szef polskiej dyplomacji. To ma swoje miłe, medialne strony, jak pochwalne artykuły w prasie brytyjskiej, francuskiej czy niemieckiej. Ale to rodzi również pytanie: czym byłaby Polska i jej siła, gdyby wzrost gospodarczy się skończył.
Ten zaś, jak wiadomo, nie musi trwać wiecznie. Czy mamy więc instytucje, wpływy, pozycję międzynarodową, która pozwoliłaby nam utrzymać się w gronie współdecydujących o Europie, bez obecnego wydawania miliardów na zakupy uzbrojenia? Tak jak np. będące od lat w stagnacji Niemcy, które wciąż grają w świecie rolę powyżej swej obecnej wagi i znaczenia?
Tego nie wiemy. I na pewno nie dowiemy się z żadnego exposé żadnego ministra spraw zagranicznych.
Europa potrzebuje przywództwa
Nie zmienia to faktu, że mamy coraz większy problem między, z jednej strony, dobrą i chłodną diagnozą sytuacji, a z drugiej pomysłami, jak złapać rzeczywistość za rogi i narzucać kierunek zmian. Jak przejść z pozycji obronnej do ataku i zacząć strzelać gole?
Bo Europa potrzebuje przywództwa. A ono, jak zauważa minister Sikorski, „nie spada z nieba, nie dostaje się go z niczyjej łaski. Bierze się nie z mówienia o nim, nie z narzekania, lecz z działania”. Czekamy zatem na konkrety.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















