Brak przełomu w jego trakcie nie powinien dziwić: udało się tylko ustalić, że do końca 2019 r. dojdzie do wstrzymania ognia (co jest mało realne) i wymiany jeńców (to jest już bardziej możliwe).
Co jednak istotne: prezydent Wołodymyr Zełenski pozytywnie zdał swój pierwszy poważny test w polityce zagranicznej, co nad Dnieprem musieli odnotować nawet jego przeciwnicy. Strona ukraińska wyraźnie określiła „czerwone linie”, czyli punkty, na które nie zgodzi się w żadnym wypad-ku. Sęk w tym, że niemal dokładnie pokrywają się one z oczekiwaniami ze strony Moskwy, która tę wojnę zaczęła, dzierży klucz do jej zakończenia i próbuje bezpardonowo przekonywać, iż jest je-dynie pośrednikiem w procesie pokojowym w ramach „ukraińskiej wojny domowej”.
Kolejna runda negocjacji ma się odbyć w ciągu czterech miesięcy. Jednak skrajnie rozbieżne interesy stron oznaczają, że na jakikolwiek realny po-stęp w uregulowaniu konfliktu trudno liczyć. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















