Pogoń za króliczkiem pokoju. Ukraina, Rosja i USA nie polują na to samo zwierzę

Czy jeszcze ktoś pamięta, kto i po co goni pokojowego króliczka? W kolejnej rundzie tej pogoni ze wszystkich rydwanów wysypują się śrubki, zmienia się linia mety, powożący rydwanami wydają sprzeczne komendy. Czy ten potężny galimatias zakończy się wyklarowaniem sytuacji i przyniesie długo wyczekiwany pokój?
z cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Ukraińscy ratownicy wynoszą ciało jednej z ofiar zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego. Kijów, 24 kwietnia 2025 r. // Fot. Genya Savilov / AFP / East News
Ukraińscy ratownicy wynoszą ciało jednej z ofiar zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego. Kijów, 24 kwietnia 2025 r. // Fot. Genya Savilov / AFP / East News

„Putin wystąpił z propozycją, aby zatrzymać się na obecnej linii frontu, zawiesić działania zbrojne. Taką sugestię przekazał w zeszłym tygodniu podczas rozmowy ze specjalnym wysłannikiem amerykańskiego prezydenta Steve’em Witkoffem. Jak twierdzą rozmówcy gazety, Putin oświadczył, że Moskwa gotowa jest zrezygnować ze swoich roszczeń wobec części czterech częściowo okupowanych ukraińskich regionów” – pisze „Financial Times”, powołując się na kilka źródeł godnych zaufania. 

„The Wall Street Journal” z kolei próbuje zrekonstruować „pokojowy plan Trumpa”, który ponoć jest już gotowy i maglowany na zamkniętych konsultacjach dyplomatów USA z sojusznikami z Europy. Plan ten miałby polegać na uznaniu de iure aneksji Krymu, Ukraina miałaby się zrzec dążenia do członkostwa w NATO w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. 

Prezydent Zełenski określa prasowe enuncjacje jako „sygnały”, ale nie komentuje „planu”, bo oficjalnie go nie zna. Z kolei rzecznik prasowy Kremla kwituje twierdzenia „Financial Timesa” o rzekomej zgodzie Putina na zamrożenie walk: „to fejk”. Do chóru dołącza następnie wiceprezydent USA J.D. Vance, który w ultymatywnej formie zapowiada konieczność „wymiany terytoriów” w ramach ustalania nowej linii rozgraniczenia.

Ukraina w potrzasku planów Trumpa

Rosyjski rydwan daje kierunkowskaz w stronę łagodnego zawieszenia walk (zgłoszona przez Putina przed Wielkanocą inicjatywa świątecznego rozejmu, nota bene wielokrotnie złamanego), imituje zainteresowanie pokojowym uregulowaniem. Ale powożący nie rezygnuje ze swoich celów, które pozostają nie do przyjęcia dla Ukrainy. 

Jak piszą eksperci OSW w analizie „Rzekomy »plan Trumpa« dotyczący zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej”: „Moskwa najprawdopodobniej chce doprowadzić do odrzucenia propozycji Waszyngtonu przez Kijów, aby obarczyć go odpowiedzialnością za fiasko rozmów i spowodować całkowite wstrzymanie amerykańskiej pomocy dla Ukrainy. Jednocześnie pragnie przekonać Donalda Trumpa do zniesienia sankcji i do realizacji ambitnych projektów współpracy gospodarczej z Rosją niezależnie od uregulowania konfliktu na Ukrainie”.

I dalej: „Dla USA najważniejsze jest rozstrzygnięcie negocjacji do 30 kwietnia, na 100. dzień prezydentury Trumpa. Zaakceptowanie propozycji pokojowej przez Rosję i Ukrainę pozwoliłoby mu zrealizować obietnicę wyborczą i wykazać się sukcesem na arenie międzynarodowej. Odrzucenie może zaś dać Stanom Zjednoczonym pretekst do zupełnego wycofania się z procesu negocjacji oraz zakończenia pomocy finansowej i militarnej dla Kijowa (dalsze wspieranie Ukrainy m.in. w zakresie danych wywiadowczych i rozpoznawczych pozostaje kwestią otwartą)”.

Proces pokojowy dla Rosji

Tymczasem dla Rosji najważniejszym elementem rozgrywki nie jest pokój, a ułożenie na nowo stosunków dwustronnych z Waszyngtonem. To jest priorytet Kremla (pisałam o tym tydzień temu w „Rosyjskiej ruletce”), Ukraina to tylko element tego meczu. Szalenie istotny, bo niepowodzenie w tej partii może zniweczyć wysiłki na rzecz pozyskania amerykańskich inwestycji czy przekonania Ameryki do złagodzenia sankcji. Jeżeli Stany faktycznie zrealizują swoją zapowiedź wycofania się z procesu pokojowego, to Moskwa może stracić okazję do dalszego urabiania amerykańskiego partnera. Stąd przeciąganie procesu i imitowanie dążenia do zawieszenia broni.

23 kwietnia miały się w Londynie odbyć rozmowy z udziałem ministrów spraw zagranicznych z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Ukrainy. Ostatecznie ministrowie nie przyjechali po wycofaniu się sekretarza stanu USA Marca Rubio, rangę spotkania obniżono, wszystko zawisło w oczekiwaniu na kolejne ustalenia. W europejskich kręgach dyplomatycznych nie wyklucza się, że następną okazją do wymiany zdań może być spotkanie w Rzymie podczas uroczystości pogrzebowych papieża Franciszka. Obecność na pogrzebie potwierdził prezydent Trump i większość europejskich przywódców. Putin do Rzymu się nie wybiera.

Faktyczne plany Putina

Na wewnętrznym podwórku odprawia on własne rytuały. Podczas posiedzenia komisji ds. przemysłu zbrojeniowego 23 kwietnia powiedział, że Rosja powinna rozwijać zdolności zbrojeniówki, aby należycie przygotować się do konfliktów przyszłości. „A przyszłość zbliża się w szybkim tempie”. Z zadowoleniem podkreślił, że rosyjskie zakłady zbrojeniowe już podwoiły produkcję broni, w tym dronów, czołgów i samolotów bojowych.

Ale to za mało. Dlatego przewidywane jest zwiększenie zaangażowania całego przemysłu na rzecz wysiłku zbrojnego, wdrożenie nowych technologii. Programem zwiększenia produkcji ma zostać objęte ponad czterysta zakładów.

Ale Putin nie czeka na „konflikty przyszłości”, już teraz sprawdza możliwości rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego w teatrze wojny w Ukrainie. W chwili, gdy piszę te słowa, w Kijowie trwa akcja ratownicza po nocnym zmasowanym rosyjskim ataku, w którym zginęło co najmniej 9 osób.

Chcieliście pokojowego Putina? No to go macie. Skumbrie w tomacie pstrąg.

Tekst ukończono 24 kwietnia o godz. 10.30 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”