Tel Awiw idzie na zwarcie z całym regionem. Bliski Wschód na krawędzi wojny

Nieudany zamach Izraela na przebywających w Katarze negocjatorów Hamasu nie tylko rozwścieczył miejscowego emira, ale też sprawił ogromny kłopot Waszyngtonowi.
Czyta się kilka minut
Izraelski nalot na hotel w Dosze, w którym miała przebywać delegacja negocjatorów Hamasu. Doha, Katar, 9 września 2025 r. // Jacqueline Penney / AFPTV / AFP / East News
Izraelski nalot na hotel w Dosze, w którym miała przebywać delegacja negocjatorów Hamasu. Doha, Katar, 9 września 2025 r. // Jacqueline Penney / AFPTV / AFP / East News

Katar przeżywa w ostatnich dniach potężny kryzys. Malutki kraj, który gości na swym terytorium potężną bazę USA, liczącą 8 tys. żołnierzy i dziesiątki samolotów, jeszcze niedawno wydawał się nie do ruszenia, na dodatek pełnił w regionie specyficzną rolę. Sprawni dyplomaci emira Hamada Al-Thaniego negocjowali bezpieczną ewakuację Amerykanów z Afganistanu, w Katarze odbywały się też liczne rozmowy USA z Iranem, Rosji z Ukrainą (tajne), a przede wszystkim: Izraela z Hamasem.

Trump wściekły na Netanjahu

Rola brokera tego ostatniego porozumienia właśnie się skończyła – 9 września izraelska rakieta trafiła w hotel w Dosze, w którym negocjatorzy Hamasu debatowali nad warunkami rozejmu. Atak na palestyńską wierchuszkę się nie powiódł, ale i tak wywołał ogromną konsternację. 

Nie tylko u wściekłych Katarczyków (zginęli w większości przypadkowi ludzie i niżsi rangą hamasowcy), ale też u Donalda Trumpa, który miał zapewnić emira, iż taki zamach więcej się nie powtórzy. Tyle że już następnego dnia Beniamin Netanjahu zażądał od Katarczyków wydania wszystkich członków Hamasu. Jeśli tego nie uczynią, Izrael weźmie sprawy w swoje ręce.

Według doniesień mediów Trump miał być rozwścieczony postawą premiera Izraela i przeprowadził z nim ostrą rozmowę. Prezydenta USA frustruje, że w czasie napięć w relacjach z Rosją i Chinami musi nieustannie zajmować się człowiekiem wywołującym kolejne ogromne kryzysy.

Nie dość, że Stany mają coraz większy problem z żyrowaniem działań Izraela w Strefie Gazy, które prawie cały zachodni świat uważa co najmniej za zbrodnie wojenne, to jeszcze Netanjahu wepchnął USA w wojnę dwunastodniową z Iranem. Teraz zaś rozważa oficjalną aneksję Zachodniego Brzegu, co może rozpalić cały region.

Lista wrogów Izraela coraz dłuższa

Płomień już się tli. Władze w Kairze ostrzegły, że nie zgodzą się na wysiedlenie 2 mln Palestyńczyków (wielu z nich zapewne próbowałoby przedostać się do Egiptu), po czym wysłały na Synaj 40 tys. żołnierzy i zaproponowały państwom arabskim sojusz na wzór NATO

Druga regionalna potęga, Turcja, od tygodni zaangażowana jest w wymianę coraz bardziej bezpośrednich gróźb z Izraelem. Żądzą zemsty na pewno kipi też Iran. Jeśli Trump nie powstrzyma Netanjahu, ta beczka prochu w końcu eksploduje.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Rozpalony region