Reklama

Szkoła znowu w trybie awaryjnym

Szkoła znowu w trybie awaryjnym

04.04.2022
Czyta się kilka minut
Nasza szkoła weszła w kolejny – po tym epidemicznym – tryb awaryjny.
Spotkanie integracyjne dla dzieci z Ukrainy w Szkole Podstawowej nr 2 w Olsztynie, 12 marca 2022 r. Fot. Hubert Hardy / REPORTER
P

Polska edukacja w ciągu kilku tygodni zmieniła się nie do poznania – a to dopiero początek. Dotychczas co najmniej 130 tys. ukraińskich uczniów zapisano do klas (najczęściej w podstawówkach), jednak to niewielki odsetek z 700 tys. wszystkich uchodźców w wieku szkolnym. Mimo to zbliżamy się już do sytuacji, w której każda polska klasa będzie miała – statystycznie – po jednym uchodźcy zza wschodniej granicy. A w dłuższej perspektywie, np. z początkiem nowego roku szkolnego, może ich być nawet kilkoro.

Tymczasem już teraz system pęka w szwach. Nauczycieli brakowało także przed lutym – teraz te braki stają się jeszcze bardziej dotkliwe. Opornie idzie namawianie do pracy zarówno nauczycieli-emerytów, jak i tych będących na świadczeniach kompensacyjnych, a także pedagogów ukraińskich. Samorządowcy, zwłaszcza w dużych miastach, alarmują również, że zaczyna brakować miejsca do nauki. Także dlatego nie powstają – mimo że to najlepsze rozwiązanie dla większości uczniów nieznających języka polskiego – tzw. oddziały przygotowawcze.


Czytaj także: Tysiące dzieci-uchodźców z placówek oraz rodzin zastępczych trafiło na otwarte serca i otwarte domy. Ale dla niektórych z nich Polska z Ukrainą szykują status „sierot drugiej kategorii”.


 

Natomiast wobec dzieci zapisanych do istniejących już klas władza oświatowa wykonuje gesty, które trudno uznać za przyjazne: zmuszanie ukraińskich nastolatków do zdawania egzaminu ósmoklasisty i maturalnego to największe kuriozum ostatnich tygodni.

Nasza szkoła weszła w kolejny – po tym epidemicznym – tryb awaryjny. Pytanie, jak zda egzamin z działań długofalowych: przygotowania kadr, infrastruktury, podstaw programowych dla bardziej zróżnicowanej kulturowo populacji uczniów. Jeśli znowu ograniczy się do zarządzania kryzysem, od września czekają nas kłopoty, których nie da się już zrzucić na karb wojny. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]