Nie chciałbym być Matką Polką

W dobie demograficznego kryzysu zrobiliśmy z dzieci pozycję w GUS-owskiej tabelce, a z kobiet – niedomagające wykonawczynie patriotycznego planu zastępowalności pokoleń.
Czyta się kilka minut
Przemysław Wilczyński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Przemysław Wilczyński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

W naszym zawodzie to jedna z bardziej upiornych kategorii tematycznych: ważne, ale tak często opisywane, że trudno dodać coś nowego. „Tak, to bardzo ważne, ale trudno mi będzie dodać coś nowego” – wije się na redakcyjnym zebraniu wytypowany na ofiarę potencjalny autor, który napisał na jakiś temat dwadzieścia pięć tekstów, a teraz ma pisać dwudziesty szósty.

„Polki nie chcą rodzić dzieci” – krzyczy z nagłówka popularny portal liberalny. „Przerażające! Kobiety nie chcą być matkami” – grozi portal konserwatywny. „Jak do 25. roku życia dają w szyję, to nie jest najlepszy prognostyk” – prognozuje były premier. „Dzieci rodzą się wówczas, kiedy kobiety czują się bezpiecznie, są przedmiotem czci i szacunku (...) To my z kobiety, Matki Bożej, uczyniliśmy Królową Polski” – chwali się mianowany przez byłego premiera premier przyszły.

Z powtarzalnością diagnoz, rozpisanych na prawo i lewo ról, a także recept na wyjście z kryzysu nie potrafił się już dłużej godzić Kamil Pachecki – specjalista ds. obronności, strzelec oraz, jak można przeczytać na stronach Klubu Jagiellońskiego, były żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej. „Obowiązkowa służba wojskowa także dla kobiet. Nie chcesz iść? Miej dzieci” – wystrzelił niedawno, ułaskawiając od wojska (poza matkami) także samotnych ojców „i tych mężczyzn, którzy mają więcej niż dwójkę dzieci”.

Nie chciałbym być w skórze dzieci powołanych do życia i chowanych przez kobiety zastraszone tą nową koncepcją poboru – ale to myśl poboczna. Ta główna przyszła mi do głowy, gdy czytałem kapitalny wywiad Justyny Dąbrowskiej z Pauliną Małochlebo kobietach pod nieustanną presją macierzyństwa

Skoro w psychologii utarła się już zdejmująca tę presję koncepcja „wystarczająco dobrej matki” – może podobna powinna przeniknąć do socjologii? W dobie demograficznego kryzysu zrobiliśmy z dzieci pozycję w GUS-owskiej tabelce, a z kobiet – niedomagające wykonawczynie patriotycznego planu zastępowalności pokoleń.

Wystarczająco dobre społeczeństwo nie mogłoby się chwalić współczynnikiem dzietności 1,1. To jasne. Ale może bez odium winy – bez szantażowania Matką Boską, bez „sama chciałaś” od cioci i „musisz” od publicysty – byłoby odrobinę zdrowsze?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Między „chciałaś” a „musisz”