Straszenie dzikusem

Komisja Europejska stawia Polsce, Węgrom i Austrii ultimatum, by zaczęły przyjmować uchodźców w ramach tzw. relokacji, czyli uzgodnionego we wrześniu 2015 r. systemu odciążania Grecji i Włoch, dokąd dociera największa ich liczba.
Czyta się kilka minut

Premier Beata Szydło wykluczyła taką możliwość, a szef MSWiA Mariusz Błaszczak uznał potencjalne sankcje za mniej bolesne od domniemanych skutków przyjęcia ofiar wojen (jego wypowiedzi regularnie zawierają sugestie, że osoby ubiegające się o azyl to wylęgarnia terrorystów). Bardziej obrazowo wyraził się naczelnik państwa, który dał do zrozumienia, że niewielka liczba przybyszów „przydzielonych” Polsce rozrosłaby się nawet 180-krotnie (powołał się na zmanipulowane dane dotyczące wieloletnich migracji do Finlandii). Kaczyński po „nosicielach drobnoustrojów” sięga po kolejny prymitywny stereotyp: tym razem obecność garstki wyznawców islamu równa się dlań fali agresji w stosunku do kobiet. „Trzeba by użyć jakichś represji” – orzekł, sycąc się wizją brodatych pohańców nacierających na piszczące białogłowy.

Jest mała nadzieja, że gdy politykom wyczerpie się zasób cech archetypicznego dzikusa, którym mogą nas straszyć, to zaczniemy publicznie rozmawiać nie o fantomach, lecz o konkretnych ludziach i konkretnych problemach, wynikłych z ich traumatycznych doświadczeń w nowym otoczeniu. Kiedy do tego dojrzejemy, będzie dopiero pora na przyglądanie się realnym (i niestety długo wypieranym z debaty) problemom asymilacyjnym, jakich doświadcza kilka rozwiniętych krajów Zachodu.

Na razie problem z dostosowaniem się do europejskich norm cywilizacji mamy przede wszystkim my – politycy wszak umieją czytać sondaże – a nie kilka tysięcy nieistniejących przybyszów. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2017