Reklama

Straszenie dzikusem

Straszenie dzikusem

22.05.2017
Czyta się kilka minut
Komisja Europejska stawia Polsce, Węgrom i Austrii ultimatum, by zaczęły przyjmować uchodźców w ramach tzw. relokacji, czyli uzgodnionego we wrześniu 2015 r. systemu odciążania Grecji i Włoch, dokąd dociera największa ich liczba.
P

Premier Beata Szydło wykluczyła taką możliwość, a szef MSWiA Mariusz Błaszczak uznał potencjalne sankcje za mniej bolesne od domniemanych skutków przyjęcia ofiar wojen (jego wypowiedzi regularnie zawierają sugestie, że osoby ubiegające się o azyl to wylęgarnia terrorystów). Bardziej obrazowo wyraził się naczelnik państwa, który dał do zrozumienia, że niewielka liczba przybyszów „przydzielonych” Polsce rozrosłaby się nawet 180-krotnie (powołał się na zmanipulowane dane dotyczące wieloletnich migracji do Finlandii). Kaczyński po „nosicielach drobnoustrojów” sięga po kolejny prymitywny stereotyp: tym razem obecność garstki wyznawców islamu równa się dlań fali agresji w stosunku do kobiet. „Trzeba by użyć jakichś represji” – orzekł, sycąc się wizją brodatych pohańców nacierających na piszczące białogłowy.

Jest mała nadzieja, że gdy politykom wyczerpie się zasób cech archetypicznego dzikusa, którym mogą nas straszyć, to zaczniemy publicznie rozmawiać nie o fantomach, lecz o konkretnych ludziach i konkretnych problemach, wynikłych z ich traumatycznych doświadczeń w nowym otoczeniu. Kiedy do tego dojrzejemy, będzie dopiero pora na przyglądanie się realnym (i niestety długo wypieranym z debaty) problemom asymilacyjnym, jakich doświadcza kilka rozwiniętych krajów Zachodu.

Na razie problem z dostosowaniem się do europejskich norm cywilizacji mamy przede wszystkim my – politycy wszak umieją czytać sondaże – a nie kilka tysięcy nieistniejących przybyszów. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]