Reklama

Spowity całunem

Spowity całunem

10.02.2020
Czyta się kilka minut
Gdzie jest Chrystus? Jeszcze ciągle, często, bardzo często ludzie zadają sobie najważniejsze z pytań, najważniejsze nawet wtedy, gdy dochodzą do wniosku, że nigdzie albo po prostu „gdzieś indziej”.
K

Krzyża w centrum chrześcijaństwa też przecież bardzo długo nie było, żeby nie płoszył pierwszych pokoleń owieczek etykietą loosera, mało – przyznajmy – twarzową. Ludzie lubią zwycięzców, w przeciwieństwie do prawdy. Prawda lubi się zwycięzcom wymykać, zwłaszcza tym seryjnym.

Znam aktora szczycącego się faktem, że tak sobie wytresował synka, żeby malec na widok krucyfiksu pytał: „A co to jest? Tatusiu, kim jest ten pan?”. Pytanie skądinąd ciekawe, ale liczy się intencja. Znam widzów (swojskich, polskich) chwalących się, że nie znają „Ojcze nasz”, bo przecież pierwszy wyraz patriarchalny, a drugi opresyjny, więc po co wiedzieć, co dalej, skoro pijemy latte na sojowym, c’mon, hello? Egzulanci z rzeczywistości nie znają i nie chcą wysłuchać, tolerancja im nie pozwala, skoro czują się u siebie na spłachetku Warszawy, a wokół czarna burza, nie ma wolności dla wrogów wolności, bo...

1931

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pytanie synka skądinąd nie ciekawe, tylko za którymś razem alarmujące. Malec ma objawy amnezji następczej. Albo je symuluje ze strachu przed ojcem. Dziecko nie dałoby się tak "ułożyć" normalnymi metodami. Może zamiast oburzać się przy porannej gazecie, reżyser mógłby coś z tym zrobić, interweniować. Chyba że w jego świecie to normalne. W programie Marcina Mellera pewien dziennikarz Wyborczej opowiadał o dyskusji z synem w trakcie dłuższej podróży samochodem. Syn (lat 20), zdaniem ojca zupełnie odpięty od rzeczywistości politycznej, ale za to dobrze rozumujący jako student matematyki, pozostał przy swoim zdaniu, że PiS ma rację w sprawie reformy sądów chyba. "W którym mieście go wysadziłeś?" – zapytał Meller. Dwudziestolatka na pewno trudniej jest wytresować, a wyproszenie za karę z samochodu to nie przestępstwo, jednakże liczą się intencje, prawda?

Następczej? Proszę jednak nie diagnozować, bo wypada mieć do tego wiedzę. Poza tym taka diagnoza nie jest etyczna.

@tomalam w czwartek, 13.02.2020, 09:12. Ojojojoj, co za wrażliwość! A oburzył(a) się na zdalną diagnozę zaburzeń umysłowych konkretnej osoby publicznej na podstawie domniemania, że osoba ta bierze jakieś leki przeciwbólowe (czy i jakie, tego diagnosta przecież nie mógł wiedzieć), które to leki mogą mieć takie właśnie działania uboczne? Nie? No to niech teraz się nie unosi, bo kompletnie odleci. Moja diagnoza to po prostu stwierdzenie, że jeśli ktoś kaszle i ma katar, to może być przeziębiony. A jeśli nie zapamiętuje nowych informacji, np. tego, że już o coś pytał, to jest to właśnie niepamięć następcza w przeciwieństwie do wstecznej. Zresztą chyba jest jasne, że za bardziej prawdopodobne uważam (podobnie jak felietonista) tresowanie dziecka do roli małpki zabawiającej znajomych tatusia.

Jedyne wytłumaczenie dla takiej postawy studenta matematyki znajduję w przypuszczeniu, że nie miał zajęć z logiki wielowartościowej :) A taką od lat uprawia PiS. Smaku dodaje fakt, że jednym z twórców tej logiki był nasz rodak, Jan Łukasiewicz. Pozdrawiam Szanownego Pana.

@matematyk w czwartek, 13.02.2020, 21:12. W takim przypadku nie rozumiałby stanowiska PiS. Chyba że chłopak przyznaje rację właśnie wtedy, kiedy nie rozumie, o co chodzi (to się zdarza), ale wtedy nie byłby "dobrze rozumującym studentem", jak przedstawia go ów dziennikarz. Poza tym co jest nie w porządku z logiką wielowartościową?

Z logiką wielowartościową wszystko jest w porządku. Kłopot w tym, że obywatele nie lubią wieloznacznych zdań :) Pozdrawiam Szanownego Pana.

To bardzo ciekawe pytanie, gdzie On jest. Poważne rozważania na ten temat niosą za sobą tylko rozterki. Jak to nie „leży” w Licheniu, jak nie tam to z pewnością w Toruniu u Łojca Dyrektora. Z Jego rodzicielką to prostsza sprawa, wiadomo w Czewie mieszka, jak to powiadają miejscowi. Ma też sporo „letniskowych” posiadłości. I niech tam nikt nawet nie sugeruje, że żydówką była, syna na porządnego katolika wychowała - wiadomo. Moją mamę raz w miesiącu, z wizytą duszpasterską nawiedza ksiądz proboszcz, zawsze przynosi jakiś drobiazg w prezencie. Porządny z niego człowiek, posiedzi pogada, pozwoli się wyżalić, kopertę bierze z ociąganiem i taką teatralną niechęcią. Na okoliczność uroczystości czeka na niego paczka smakołyków, przygotowana przez bratową. Wszyscy starzy ludzie, których odwiedza, chwalą go sobie. Tak sobie kombinuje, może jest taki z czystego wyrachowania, a może po prostu, gdy rusza w odwiedziny, zabiera Go z sobą, ci staruszkowie to czują, że do nich nie przyszedł sam proboszcz On jest z nim i chcą ich ugościć najlepiej jak potrafią. To im się po prostu opłaca - wszystkim.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]