Siły teatralnej prewencji

Spektakl „Śmierć i dziewczyna” skłonił nowe władze Ministerstwa Kultury do zajęcia stanowiska jeszcze przed premierą w Teatrze Polskim we Wrocławiu.
Czyta się kilka minut
Minister kultury prof. Piotr Gliński. Fot: Andrzej Iwańczuk/REPORTER/EASTNEWS /
Minister kultury prof. Piotr Gliński. Fot: Andrzej Iwańczuk/REPORTER/EASTNEWS /

W spektaklu, który powstał na podstawie prozy austriackiej noblistki Elfriede Jelinek, mieli wystąpić czescy aktorzy filmów pornograficznych. To wystarczyło, by ministerstwo wysłało do dolnośląskiego urzędu marszałkowskiego (obie instytucje współprowadzą Teatr Polski) pismo, w którym wyraża oczekiwanie, że marszałek „w trybie natychmiastowym nakaże wstrzymanie przygotowań premiery w zapowiadanej postaci, łamiącej powszechnie przyjęte zasady współżycia społecznego”.


"Na środku sceny naga para, kobieta i mężczyzna, porusza się w rytm ruchów frykcyjnych, ekspresowo zmieniając pozycje. Trwa to może pół minuty, po czym kurtyna opada, muzyka milknie, na widowni zapalają się robocze światła. Publiczność wybucha śmiechem i oklaskami".


Pismo nie było zresztą wielkim zaskoczeniem, bo niedługo wcześniej sam minister kultury Piotr Gliński zapowiedział odcięcie publicznych pieniędzy dla działań teatru.

Ministerstwo zapewne oczekiwało, że radni z Platformy Obywatelskiej, którzy od lat toczą wojnę z Teatrem Polskim, zarzucając mu niegospodarność i błędy repertuarowe, skorzystają z okazji. To przecież oni jako pierwsi obwieścili Polsce, że wrocławska premiera to skandal wołający o pomstę do nieba. Nie po raz pierwszy zagrozili też dyrektorowi teatru Krzysztofowi Mieszkowskiemu odcięciem finansowania.

Wojna urzędu marszałkowskiego z jedną z kilku najważniejszych scen w Polsce trwa bowiem od dawna. Tym razem reakcja urzędu była jednak zaskakująca, bo sensowna. Marszałek odpowiedział, że cenzura jest nie do pomyślenia w demokratycznym państwie prawa. I zwrócił uwagę, iż nie sposób oceniać spektakl przed premierą. Widać zmiana władzy w Polsce przywróciła niektórym rozsadek.

Sam Krzysztof Mieszkowski jest obecnie posłem na Sejm partii Nowoczesna. To on podczas pierwszego posiedzenia w swoim krótkim wystąpieniu przypomniał wysokiej izbie kilka nazwisk ważnych dla Polski, które „nigdy z tej trybuny nie padły”: Krystiana Lupę, Maję Kleczewską, Krzysztofa Warlikowskiego i innych. Teraz jako poseł zapowiedział wezwanie ministra Glińskiego do dymisji w związku z niebywałym aktem cenzury prewencyjnej. Jak się zdaje, miał do tej pory, podczas swoich bojów z urzędem marszałkowskim, do czynienia z innym jej rodzajem.

W 2012 r. pisał na łamach „Tygodnika Powszechnego” w swoim tekście-manifeście pt. „Dyktatura biurokratów”: „W polskim teatrze cenzura ekonomiczna staje się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym i niebezpiecznie akceptowanym przez władze. Politycy zapominają, że polski teatr to polska racja stanu”.

Dopiero dziś widać, jak dalece jego i urzędników ministerialnych definicje „racji stanu” stały się rozbieżne. Spektakl się odbył, jeśli wierzyć widzom, skandalu nie było. Przed teatrem protestowała Krucjata Różańcowa. Jednak nie ona blokowała wejście do teatru. Blokowali je ludzie, wśród których rozpoznano uczestników innego przedstawienia: spalenia kukły Żyda na wrocławskim  rynku. Niestety tamten performance nie spotkał się z interwencją żadnego ministerstwa.  ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2015