Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Siły teatralnej prewencji

Siły teatralnej prewencji

23.11.2015
Czyta się kilka minut
Spektakl „Śmierć i dziewczyna” skłonił nowe władze Ministerstwa Kultury do zajęcia stanowiska jeszcze przed premierą w Teatrze Polskim we Wrocławiu.
Minister kultury prof. Piotr Gliński. Fot: Andrzej Iwańczuk/REPORTER/EASTNEWS
W

W spektaklu, który powstał na podstawie prozy austriackiej noblistki Elfriede Jelinek, mieli wystąpić czescy aktorzy filmów pornograficznych. To wystarczyło, by ministerstwo wysłało do dolnośląskiego urzędu marszałkowskiego (obie instytucje współprowadzą Teatr Polski) pismo, w którym wyraża oczekiwanie, że marszałek „w trybie natychmiastowym nakaże wstrzymanie przygotowań premiery w zapowiadanej postaci, łamiącej powszechnie przyjęte zasady współżycia społecznego”.


"Na środku sceny naga para, kobieta i mężczyzna, porusza się w rytm ruchów frykcyjnych, ekspresowo zmieniając pozycje. Trwa to może pół minuty, po czym kurtyna opada, muzyka milknie, na widowni zapalają się robocze światła. Publiczność wybucha śmiechem i oklaskami".


Pismo nie było zresztą wielkim zaskoczeniem, bo niedługo wcześniej sam minister kultury Piotr Gliński zapowiedział odcięcie publicznych pieniędzy dla działań teatru.

Ministerstwo zapewne oczekiwało, że radni z Platformy Obywatelskiej, którzy od lat toczą wojnę z Teatrem Polskim, zarzucając mu niegospodarność i błędy repertuarowe, skorzystają z okazji. To przecież oni jako pierwsi obwieścili Polsce, że wrocławska premiera to skandal wołający o pomstę do nieba. Nie po raz pierwszy zagrozili też dyrektorowi teatru Krzysztofowi Mieszkowskiemu odcięciem finansowania.

Wojna urzędu marszałkowskiego z jedną z kilku najważniejszych scen w Polsce trwa bowiem od dawna. Tym razem reakcja urzędu była jednak zaskakująca, bo sensowna. Marszałek odpowiedział, że cenzura jest nie do pomyślenia w demokratycznym państwie prawa. I zwrócił uwagę, iż nie sposób oceniać spektakl przed premierą. Widać zmiana władzy w Polsce przywróciła niektórym rozsadek.

Sam Krzysztof Mieszkowski jest obecnie posłem na Sejm partii Nowoczesna. To on podczas pierwszego posiedzenia w swoim krótkim wystąpieniu przypomniał wysokiej izbie kilka nazwisk ważnych dla Polski, które „nigdy z tej trybuny nie padły”: Krystiana Lupę, Maję Kleczewską, Krzysztofa Warlikowskiego i innych. Teraz jako poseł zapowiedział wezwanie ministra Glińskiego do dymisji w związku z niebywałym aktem cenzury prewencyjnej. Jak się zdaje, miał do tej pory, podczas swoich bojów z urzędem marszałkowskim, do czynienia z innym jej rodzajem.

W 2012 r. pisał na łamach „Tygodnika Powszechnego” w swoim tekście-manifeście pt. „Dyktatura biurokratów”: „W polskim teatrze cenzura ekonomiczna staje się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym i niebezpiecznie akceptowanym przez władze. Politycy zapominają, że polski teatr to polska racja stanu”.

Dopiero dziś widać, jak dalece jego i urzędników ministerialnych definicje „racji stanu” stały się rozbieżne. Spektakl się odbył, jeśli wierzyć widzom, skandalu nie było. Przed teatrem protestowała Krucjata Różańcowa. Jednak nie ona blokowała wejście do teatru. Blokowali je ludzie, wśród których rozpoznano uczestników innego przedstawienia: spalenia kukły Żyda na wrocławskim  rynku. Niestety tamten performance nie spotkał się z interwencją żadnego ministerstwa.  ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, publicysta, autor wywiadów, kierownik działu Kultura. W „Tygodniku” od 1988 r., Współtwórca telewizyjnych cykli wywiadów „Rozmowy na...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jelinek, Jelinek i jeszcze raz Jelinek. Gdyby imigranci z Syrii i Afganistanu znali prawdziwe oblicze Europy czyli ten nasz obłudny i okrutny patriarchat oparty na ekonomicznym i seksualnym wykorzystywaniu kobiety to w życiu nie wydaliby 5 tys dolarów na ponton.

Bo nasz "okrutny patriarchat" bardzo się różni i to nader korzystnie dla kobiet w porównaniu szariatem przestrzeganym przez przybywających do Europy islamistów. Oni dobrze znają oblicze europejskich frajerów, więc dlatego m.in. walą na całego, aby zdążyć na festiwal miłości do śniadego błiźniego.

No raczej to było z przymrużeniem oka.

Skąd taka zbieżność? Pod nierozważne działanie Pana Wicepremiera Glińskiego, zakrawającego o cenzurę ("zatkanie mord" - tak należy to rozumieć, jako sygnał dla niepokornych), podczepiają się brunatni, zfaszyzowani Prawdziwi Patrioci? Czy ktoś z Państwa jest w stanie mi to logicznie wytłumaczyć? Pomijając, już główny nurt tej sprawy - wolność kultury? Niedobre sygnały dla nas, demokratycznego społeczeństwa. Mam nadzieję, że takie czasopisma jak TP nie będą szły na "układ z władzą". Bez względu na wrzaski pod swoimi oknami. Co ja piszę, ja jestem pewien, że nie. Historia Tytułu do czegoś zobowiązuje. Nie przez takie opresje przechodził się wspólnie.

Błazenada jaką mieliśmy okazję obserwować w wykonaniu pisowskiego ministra kultury (sic!) Glińskiego przy okazji wrocławskiej premiery przejdzie do historii sceny kabaretowej w Polsce. W kategorii "Poślizg gościa pod krawatem na krowim placku".

Skoro obecnie PiS zaczął "mieć za złe" teatrowi, no to nietrudno się było domyślić że radni schowają głowy w piasek. Gdyby zamarudził Kosiniak-Kamysz(PSL) albo Petru, to może ...

Przyznam, ze po festiwalu złej woli i niekompetencji, jaką wykazywały w stosunku do kultury władze PO, miałam niejaka nadzieję na odwrócenie trendu. Najwyraźniej podeszły wiek nie chroni od braku wyobraźni i głupich złudzeń...

Paradoksalnie pan Glinski zrobil swietny public relations dla spektaklu. Pytanie, co on z tego ma? Ale lepiej cicho sza- bo wszystko slyszy CBA.

Albo inna kilkuliterowa znudzona służba, W końcu mamy ich kilka prawda? A jesteśmy tak bezpiecznym krajem.

na kulturze, na polityce, na pogodzie. Gwoli ścisłości: Porno w teatrze. Radni PO: Odwołajcie spektakl albo obetniemy dotację Cały tekst: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,19192348,porno-w-teatrze-radni-po-odwolajcie-spektakl-albo-obetniemy.html#ixzz3sL3RMzlE Może więc TP napisze coś o cenrzuce w wykonaniu PO?

Każda forma cenzury doprowadza nie do szału. Czy to PO czi to PIS czy inne P.... "Nie o take Polskie walczyliśmy" Cytat z klasyka. Nie po to 2 tygodnie siedziałem zestrachany (napisałem delikatnie) w strajku żeby teraz jakiś popapraniec ,mówiący że on ma mandat do tego, wprowadzał cenzurę, w jakiejkolwiek formie i pod jakimkolwiek pretekstem. I proszę nie przerzucać się linkami w celu udowodnienia kto pierwszy i kto bardziej.

To chyba przez te noce na styropianie, kombatancie. Bo w gruncie rzeczy jakieś formy i postaci cenzury lub jak kto woli prewencji istnieją nawet w najbardziej demokratycznych państwach. Jest np. sfera internetu, gdzie każdy może całkowicie anonimowo poszaleć. I ta część na której nie poprawnościowy wpis, niemiły portalowi, redaktorowi czy pismu może zostać usunięty. Większość gazet czy stacji telewizyjnych nie zamieści nawet dobrego dziennikarsko materiału, jeśli będzie on sprzeczny ze społeczną bądź polityczną "linią" tych mediów. Wystarczy zauważyć choćby nieobecność w TP autorów spoza "otwartej" parafii. Lub przypomnieć sobie ilu dziennikarzy i szefów oraz kierowników spoza towarzystwa PO-PSL-SLD pozostało w publicznych mediach i zarządach, po ich (dyktatorskim?) przejęciu przez POstępowe siły od 2007 roku. Nie histeryzujmy więc z tą cenzurą, bo jakieś jej rodzaje chyba są niezbędne. Tyle może, że niekoniecznie takie jak np. w republikańskiej Francji (w kierunku której zmierzamy), gdzie za rysunek spółkującej trójcy można zostać pochwalonym a za "niewłaściwe" wyrażenie się o "wesołym chłopcu" stanąć przed sądem.

Pewno masz rację. Zagalopowałem się w kombatanctwo, tylko patrzeć jak o martyrologii zacznę pisać. Ale to pewno z nerwów. Jednakowoż Ministerialne podchody budzą we mnie wstręt. Pozdrawiam

Są pewne treści, których publikowanie i rozpowszechnianie jest karalne. Np. hasła faszystowskie, rasistowskie, szczególnie antysemickie. Co do pornografii - najpierw należałoby stwierdzić, ze nie jest to "pornografia" tylko z nazwy, ale rzeczywiście prezentuje treści sprzeczne z dobrymi obyczajami. Zdaje się, ze w przypadku spektaklu wrocławskiego nic takiego nie zaistniało, a minister się wygłupił reagując jedynie na sam wyraz:)) Dodam, ze wciąż można w telewizji obejrzeć znakomity spektakl Grzegorzewskiego "Operetka" według Gombrowicza przygotowany na początku naszego wieku przez Teatr Narodowy w Warszawie, gdzie w finale piekna aktorka grajaca Albertynkę idzie (bardzo długo) przez scenę kompletnie naga, jak na Albertynke przystało. I to jest właśnie teatr najlepszy z najlepszych!

Od jej jednak zamysłu lub reżysera, zależy czy zmieni się w obiekt pornografii (np. gdy "wystawiona" zostanie na scenie jak na fotelu u ginekologa), czy pozostanie tym, czym powinna pozostać (jak np. podczas przechodzenia nago przez scenę lub w akcie malarskim, rzeźbiarskim lub fotograficznym). W sztuce we Wrocławiu wystąpiła para aktorów porno w scenie spółkowania.

Nadal nie mam pojęcia, jaki to miało wydźwięk. Podobnie jak minister Gliński. Samo spółkowanie jest czynnością naturalna i oczywistą i takie sceny powinny wejść w zakres nauczania młodzieży licealnej.

Żałosna jest reakcja Pana Vicepremiera na sytuację. Wietrzenie spisku przygotowanego przeciwko niemu w celu ośmieszenia. Tragiczne są faszystowskie sygnały dochodzące z Wrocławia - przyszłej Europejskiej Stolicy Kultury. Jakoś o tym Pan Vicepremier nie wspomina.

Święte słowa.

Szczególnie pod względem naturalności i "oczywistości". Nie sposób powstrzymać się od niego dłużej niż kilka dni. Ta czynność również powinna przestać być traktowana w teatrze jak tabu. Uzasadnienie dla sceny z taką powszechną i powszednią czynnością, znalazłoby się bez trudu, zważywszy iż ekskrementy wystawiane już były w nowoczesnych galeriach sztuki. Jeśli zaś idzie o pomysł podjęcia przez teatr służebnej roli wychowania seksualnego to uważam go za godny wszechstronnego poparcia dla dobra kasy i krzewienia oświecenia francuskiego. Proponowałbym na początek wystawienie spektaklu w wykonaniu dwóch albo trzech gejów naraz, dla ukazania seksualnych możliwości samego patriarchatu, bez parszywego wykorzystywania matriarchatu.

Tyle komentarza odnośnie Pańskich wywnętrzeń. P.S. Chwała Bogu może Szanowny Pan miast na bilet teatralny, złożyć datek na kościół - choćby na ten tzw. "Opatrzności Bożej", niezwykle hojnie już z budżetu wcześniej finansowany. Z pewnością ulży Panu po takim wypróżnieniu kieszeni.

PS. Na wątku pod artykułem M. Kościelniaka "Porno w teatrze" z 23.11.2015 zamieściłem list zaczynający się od słów "Czcigodny Panie Eddiepolo z Diecezji Fajnej Polski". Czyżby zapomniał Pan podziękować za szczere życzenia, które Mu się co rusz spełniają?

A jakie kontrowersje wywolalo w 1975 roku "Biale malzenstwo" Tadeusza Rozewicza wystawione we Wroclawiu. To zamieszanie wokol spektaklu i ostrzezenia z koscielnych ambon zadzialalo jak magnes, powodujac rekordowa frekwencje . Ciekawostka jest, ze byl to "jedyny przypadek z historii PRL, gdy koscielni hierarchowie w tajnych negocjacjach z komunistycznymi dygnitarzami sondowali mozliwosc oblozenia utworow tworcy "Kartoteki" zakazami cenzorskimi".

Minister i Sztuka *** Pan minister się spóźnił na początek,*** A gdy przyszedł - z oburzenia zbladł; *** Podejrzany, niebezpieczny wątek,*** Skonfiskować! Niech mają naukę! *** ...Pan minister się spóźnił na sztukę *** O pięć minut i piętnaście lat.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]