Serial „Udar”: krzywe spojrzenie na snobistyczną warszawkę, służbę zdrowia, salony barberów i „kobiece kręgi”

Wyczekiwany serial Pawła Demirskiego może kojarzyć się z typowymi serialami netfliksowymi – z założenia progresywnymi obyczajowo, prowokującymi kołtuna i łechtającymi lewaka. Mimo to próbuje się odróżnić od sformatowanych produkcji.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Kadr z serialu „Udar”, reż. Paweł Demirski, Antonio Galdamez, Rafał Skalski, 2024 r. // Materiały prasowe PrimeVideo
Kadr z serialu „Udar”, reż. Paweł Demirski, Antonio Galdamez, Rafał Skalski, 2024 r. // Materiały prasowe PrimeVideo

Pewnego dnia stołeczny celebryta i sybaryta – postać wzorowana na Macieju Nowaku, charyzmatycznym krytyku teatralnym i kulinarnym, który pojawia się nawet osobiście w jednym z odcinków – trafia na OIOM. Diagnoza: niedokrwienny udar mózgu. Zapowiada się serial o swoistym życiu po życiu, ale scenarzysta Paweł Demirski nie idzie tropem filmów „poudarowych”.

Owszem, bohaterowi wyświetli się pożegnalny film z przeszłości (horrorek z dzieciństwa plus kozacki trip z lat 90.), lecz twórców interesuje coś więcej niż trudy rehabilitacji, egzystencjalna przemiana i zwycięstwo ducha nad materią. „Udar” traktuje chorobę, jej przyczyny, objawy i następstwa niczym przyczynek do stworzenia lekko zwariowanej, świątecznej w klimacie i trochę insajderskiej komedii. Dla jednych nieco już zwietrzałej, bo w związku ze zmianami w funkcjonowaniu serwisu Viaplay ich produkcja przeleżała chwilę w „zamrażarce” i wiele poruszanych tu wrażliwych tematów przestało być politycznie aż tak drażliwych. Dla innych wręcz przeciwnie, jako że w Polsce przez ostatnie dwa lata nie zmieniło się aż tak wiele i wigilie nadal bywają dla niektórych czasem trudnym.

To oni są bohaterami tej fantazji o „innej” rodzinie. A nagły kryzys zdrowotny ojca założyciela, czyli starzejącego się geja, który jeszcze wczoraj był królem życia i którego medialna kariera stanęła teraz pod wielkim znakiem zapytania, mówi im wszystkim „sprawdzam”. I każe określić się na nowo w dotychczasowych konstelacjach międzyludzkich.

Paweł Demirski, jeden z najciekawszych polskich dramatopisarzy, wraz z reżyserką Moniką Strzępką zrewolucjonizował ongiś polski teatr. Sporo z tej brawurowej krytyki społecznej przenieśli potem do świata serialowego. Ich „Artyści” (2016) zaglądali do teatralnych trzewi, by zdemaskować relacje władzy, rozmaicie rozumianej, a potem, jakże ironicznie, życie rozwinęło ten scenariusz w dyrektorskim epizodzie Strzępki.

Tym razem historia Jacka zwanego „Grubym” (Jacek Poniedziałek przytył do tej gargantuicznej roli kilkanaście kilogramów) tudzież otaczających go współpracowników i przyjaciół wydaje się dużo bardziej pluszowa. Jest w niej krzywe spojrzenie na telewizyjną korporację, na snobistyczną i dekadencką warszawkę, na służbę zdrowia, salony barberów czy „kobiece kręgi”, nie mówiąc o filmowych słodzikach w rodzaju „Listów do M”. Jakkolwiek miś mówiący głosem Tomasza Karolaka bywa tu raczej sympatyczną aluzją do kinowego przeboju. Całość ma bowiem wydźwięk mocno ironiczny, co z barową melancholią komentuje muzyka Pablopava i Ludzików.

Z drugiej strony „Udar”, wyreżyserowany przez Demirskiego wspólnie z Antoniem Galdamezem i Rafałem Skalskim, w samym zarysie fabuły może kojarzyć się z typowymi serialami netfliksowymi, z założenia progresywnymi obyczajowo, prowokującymi kołtuna i łechtającymi lewaka. Odhacza przecież kontrowersyjne dla niektórych problemy, np. niebinarne dziecko, a pełen bon motów język unika autocenzury.

Pod wieloma względami to również serial „dedykowany” (i słusznie wyśmiewający to słowo), zanurzony w rozpoznawalnym środowisku (stołeczna klasa kreatywna, jej kody, mody i uzależnienia), obsadzony wyśmienitymi aktorami, kojarzonymi głównie z teatrem (Monika Frajczyk, Rafał Maćkowiak, Michał Majnicz, Marta Malikowska, Marta Nieradkiewicz, Anna Seniuk, Ewa Skibińska, Jan Sobolewski i wielu innych).

Od sformatowanych produkcji próbuje się „Udar” odróżnić chropawym stylem filmowania; i fakt – z początku trudno się przyzwyczaić do oczopląsu kamery i montażowej szatkownicy. Formuła ośmiu krótkich, około półgodzinnych odcinków nadaje zaś całości sitcomowy charakter. Wybija opowieść z rytmu i jeszcze bardziej rozbija na różnej jakości wątki poboczne, spinające się dopiero w cieplutkim finale.

Co istotne, serial o niesfornym udarowcu i jego równie pokręconej rodzince, prześmiewczy i zarazem optymistyczny, dochodzi do tego własnymi drogami. Nawet jeśli za bardzo na skróty, czasami po bandzie albo mruganiem do wtajemniczonych. Na dodatek bardzo oryginalnie portretuje „jedyne miasto w Polsce” – wyobcowanym, fragmentaryzującym rzeczywistość spojrzeniem zagubionego przybysza, niekoniecznie po udarze.

UDAR – reż. Paweł Demirski, Antonio Galdamez, Rafał Skalski. Prod. Polska 2024. Odc. 1-8: PrimeVideo, Viaplay

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”