Reklama

TP Historia - 85.Boniecki

Jest, co miało być

Jest, co miało być

06.11.2017
Czyta się kilka minut
PAWEŁ DEMIRSKI, dramaturg: Dla zrozumienia Kaczyńskiego stworzyłem metaforę człowieka, który spędził całe życie w tym samym mieszkaniu. Jest permanentnie odizolowany. Podobnie jak jego oświeceni przeciwnicy.
Monika Strzępka podczas próby spektaklu "K.", październik 2017 r. / Fot. Marek Zakrzewski / Teatr Polski w Poznaniu
Monika Strzępka podczas próby spektaklu "K.", październik 2017 r. / Fot. Marek Zakrzewski / Teatr Polski w Poznaniu
R

RADEK KORZYCKI: Wystawiacie z Moniką Strzępką w Teatrze Polskim w Poznaniu sztukę pt. „K.”. Żyjemy w czasach, kiedy ten inicjał wszystkim jednoznacznie się kojarzy. Masz jakąś słabość do Pana K.?

PAWEŁ DEMIRSKI: Pomysł na przedstawienie wziął się z lektury książki „Czas Kaczyńskiego” autorstwa Roberta Krasowskiego. Naszego Szekspira publicystyki politycznej. Nikt w Polsce nie pisze tak jak on. Potem sięgnąłem jeszcze po biografię „Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego” Michała Krzymowskiego. Chociaż te książki dają dość wnikliwy obraz postaci, to myślę, że spędzić z Kaczyńskim pół godziny na rozmowie byłoby na pewno doświadczeniem ciekawym. Bądź co bądź to architekt zarówno III RP, jak i obecnego konfliktu w Polsce.

Ale słabości do niego nie mam.

Czy jako dramaturg fantazjujesz o nim jako o bohaterze dramatów Juliusza Słowackiego? Królu-Duchu,...

17166

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Rozumiem konieczność dotowania rolników i producentów żywności, każdy potrzebuje strawy cielesnej i ważne jest aby było stać na nią każdego. Z teatrami sprawa ma się nieco inaczej, nie chodzi bynajmniej o to, że strawy duchowej szary człowiek nie potrzebuje. Na dofinansowywanie kultury składają się wszyscy podatnicy, głównie ci mało i średnio zarabiający, korzystać zaś z tych dóbr mogą ci średnio i dużo zarabiający. Jeśli teatry grają przy pełnej widowni, to nie rozumiem powodu ich wspierania finansowego, bo nie rozumiem powodu nieoszacowania ceny biletów, skoro z usług teatru korzysta zamożniejsza część społeczeństwa. Nie rozumiem też powodu ciągania na przedstawienia młodzieży szkolnej i naciągania na koszty ich rodziców. Dajcież już spokój tym „Dziadom i Weselom” Teatry należy sprywatyzować, zresztą podobnie należy postąpić z całą kulturą, a w szczególności sprywatyzować publiczne media. Wszystko to co jest dotowane jest pożywką dla korupcji, manipulacji i służy ogłupianiu ciemnego ludu.

ale jeść, wypić i z pewnością także ciupciać - owszem... to czemu dotacje tylko na papu?...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]