Sebastian Barry, mistrz światłocienia. Czytamy „Tymczasowego dżentelmena”

Serce tego tekstu bije w ghańskiej Akrze. To tu, u kresu życia, za pióro chwyta irlandzki inżynier, obserwator ONZ i – przede wszystkim – życiowy rozbitek Jack McNulty.
Czyta się kilka minut
Sebastian Barry, „Tymczasowy dżentelmen”, tłum. Agnieszka Walulik, ArtRage // materiały prasowe
Sebastian Barry, „Tymczasowy dżentelmen”, tłum. Agnieszka Walulik, ArtRage // materiały prasowe

Ma w sobie coś z poety jezior, sporo z egzystencjalisty, najwięcej pewnie z dawnych mistrzów w rodzaju Ernesta Hemingwaya. Pisze prosto, bez udziwnień i większych eksperymentów. Jego zwyczajne zdania składają się raczej na nokturny niż skoczne irlandzkie melodie. A jednak jest w nich coś lokalnego.

Sebastian Barry to irlandzki powieściopisarz, dramaturg i poeta, który otrzymał aż pięć nominacji do Nagrody Bookera. Polscy czytelnicy znają go choćby z „Czasu starego Boga” – przygniatającej opowieści o starym policjancie, który mierzy się z demonami przeszłości – czy „Po stronie Kanaanu”, w którym sędziwa Lily Bere wspomina Irlandię z początku XX w., wojnę domową i ucieczkę za ocean przed polityczną zemstą. 

Bohaterowie Sebastiana Barry’ego na tle światowych wojen i lokalnych konfliktów

Choć bohaterowie książek Barry’ego rzucani są po całym świecie, kanon motywów interesujących pisarza pozostaje zwykle niezmienny: wojny światowe, powidoki wewnętrznych, irlandzkich konfliktów, rozbite rodziny, starość, smutek, obezwładniająca pamięć o dawnych błędach, melancholia. Nie inaczej jest w wydanym niedawno „Tymczasowym dżentelmenie”.

Serce tego tekstu bije w ghańskiej Akrze. To tu, u kresu życia, za pióro chwyta irlandzki inżynier, obserwator ONZ i – przede wszystkim – życiowy rozbitek Jack McNulty. Opowiada o wspaniałej uniwersyteckiej młodości, wojnach i ukochanej żonie Mai, z którą przeszedł drogę od wielkich ambicji, przez drobne alkoholowe ekscesy, aż po drenujące lata współuzależnienia. 

Literatura jako most pomiędzy czasami i światami

Barry jest mistrzem światłocienia. Losy współczesnego świata obserwujemy tu z niezwykłego przyczółka, gdzieś między Irlandią a zachodnią Afryką. Losy głównych bohaterów jawią nam się ze wzruszającej (choć niezbyt wiarygodnej) perspektywy nawróconego pijaka. Ta powieść to wycieczka w przeszłość, a zarazem „most w przyszłość” – choć obu tych podróży wolelibyśmy uniknąć. 

Sebastian Barry, TYMCZASOWY DŻENTELMEN, przeł. Agnieszka Walulik, ArtRage 2025

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2026