Urodził się w roku 1924 na nowojorskim Harlemie. Mimo oczywistych przeciwności związanych z kolorem skóry oraz orientacją seksualną postanowił zostać pisarzem – „bez względu na to, co sądzą o tym Bóg, Szatan i stan Missisipi”. Całe szczęście! Dziś uważany jest za jednego z ważniejszych amerykańskich pisarzy XX w., a w jego książkach bezkompromisowość idzie zwykle w parze z ogromną wrażliwością.
James Baldwin znany jest przede wszystkim ze znakomitych esejów i powieści, w których opisy codziennego życia w dzielnicach biedy płynnie przechodzą w próby odpowiedzi na odwieczne pytania o przyczyny ludzkiego zła i cierpienia. Cechowało go specyficzne, złożone podejście do „białej” kultury.
W „Zapiskach syna tej ziemi” pisał, że tragedie Szekspira czy utwory Bacha to „nie jego dzieła” i „nie jego historia”. A jednak zawsze potrafił odnieść się do tych dzieł i historii w sposób ciekawszy i bardziej wnikliwy, niż wielu z tych, którzy poczytują je sobie za własne. Wydany niedawno zbiór „Nikt nie zna mojego imienia” przynosi kontynuację wątków podjętych w „Zapiskach...”.
Tom zawiera eseje z lat 1955-1961, w których autor próbuje odpowiedzieć na pytanie, co to znaczy być Amerykaninem; relacjonuje przebieg paryskiego Kongresu Czarnych Pisarzy i Artystów (1956), opowiada o miejscu, w którym się urodził, a także zjadliwie polemizuje z Williamem Faulknerem. Warto przeczytać ten zbiór choćby po to, by poczuć klimat intelektualny lat 50. i... porównać eseje Baldwina z równie ostrą, choć zdecydowanie mniej zaangażowaną politycznie diarystyką Witolda Gombrowicza.
James Baldwin, NIKT NIE ZNA MOJEGO IMIENIA. DALSZE ZAPISKI SYNA TEGO KRAJU, przeł. Mikołaj Denderski, Karakter
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















