Rzeźba Maryi na Rynku w Pradze znów wzbudza skrajne emocje

Odbudowana niedawno kolumna Najświętszej Panny Marii na praskim Rynku Starego Miasta miała być symbolem pojednania. Teraz u jej stóp pojawiły się kamienne anioły, a w ślad za nimi – demony przeszłości.
Czyta się kilka minut
Montaż figur aniołów u podstawy kolumny maryjnej na Starym Mieście w Pradze, styczeń 2024 r. //. Fot. Vit Simanek / CTK / PAP
Montaż figur aniołów u podstawy kolumny maryjnej na Starym Mieście w Pradze, styczeń 2024 r. //. Fot. Vit Simanek / CTK / PAP

Znowu protestanci w Czechach czują się publicznie poniżani i oskarżają o to największy w kraju Kościół – katolicki. Takie wrażenie powstało po tym, jak pod koniec czerwca jeden z liderów czeskich protestantów, Pavel Černý, opublikował na ekumenicznym portalu christnet.eu tekst pod prowokacyjnym tytułem „Ewangelia według morderczych aniołów”. Jego protest wywołało zamontowanie na podstawie praskiej kolumny maryjnej figur aniołów, które – zgodnie z barokową symboliką – zabijają i strącają w otchłań uosobienia Głodu, Zarazy, Wojny i – rzecz jasna – Herezji.

„Co jest niepokojącego w symbolice tych aniołów?” – pyta w swoim tekście Černý, emerytowany przewodniczący Kościoła Czeskich Braci (nawiązującego do dziedzictwa Jana Amosa Komenskiego) oraz były przewodniczący Ekumenicznej Rady Kościołów w Republice Czeskiej. „Aniołowie ci przeszywają kacerzy, rzecz jasna protestantów. Tak wyglądał »ekumenizm« XVII wieku, tuż po wojnie trzydziestoletniej. Podobna symbolika pojawiła się np. na pamiątkowej monecie papieża Grzegorza XIII, wybitej, by świętować wymordowanie 20 tysięcy hugenotów w czasie Nocy św. Bartłomieja” – przypomina Černý i wyraża zdziwienie, że aktywiści, którzy doprowadzili do odbudowy kolumny, upierają się właśnie przy odtworzeniu morderczych aniołów. „Mam wrażenie, że kryje się za tym nostalgia za monarchią habsburską. Niektórzy nadal tęsknią za sojuszem tronu i ołtarza, który przecież zdemoralizował i skompromitował każdy państwowy Kościół. Dlaczego nadal ktoś chce symbolicznie mordować moich przodków i ojców duchowych?” – pyta.

Tekst Černego wskazuje na to, że kontrowersje wokół tego obiektu wcale nie zakończyły się narodowym pojednaniem. A takie obietnice i zapewnienia padały cztery lata temu, kiedy po 106 latach kolumna została odbudowana i uroczyście poświęcona.

Nacjonalistyczna przemoc

Turyście odwiedzającemu Czechy sam spór może wydawać się zabawny: kamiennych posągów świętych w całym kraju są dziesiątki tysięcy, zwykle są zadbane i pieczołowicie restaurowane, zdobią rynki miast i miasteczek Czech i Moraw. Kolumn poświęconych Pannie Marii nie da się zliczyć. Nikogo to nie dziwi ani nie gorszy, nie wywołuje żadnych sporów. Tylko z kolumną na Rynku Staromiejskim w Pradze jest niekończące się zamieszanie.

Odbudowano ją w roku 2020, po trzydziestu latach starań grupy pasjonatów. Nie brakowało przeszkód, protestów, publicznych petycji i zbierania podpisów przez grupy aktywistów z obu stron. Rada miejska kilkakrotnie zmieniała w tej sprawie zdanie, wypowiadali się też premierzy i prezydenci kraju.

Ta jedna kolumna ma bowiem wymowę szczególną: jesienią 1918 r., w czasie rewolucji, z której wyłoniła się nowoczesna, demokratyczna, świecka Czechosłowacja, ten zabytkowy obiekt został obalony jako symbol germańskiej, habsburskiej, katolickiej dominacji nad słowiańskim społeczeństwem, którego elity odwoływały się demonstracyjnie do średniowiecznej tradycji husytyzmu.

Spory zaczęły się już nieco wcześniej, pod koniec XIX wieku, kiedy krzepł nowoczesny czeski nacjonalizm, rosnący na hasłach „Precz z Wiedniem, precz z Rzymem!”. Młodoczesi rozpoczęli wtedy starania o budowę na głównym placu Pragi pomnika Jana Husa – co udało się w końcu w roku 1915, już w czasie I wojny światowej. W trakcie wieloletnich sporów domagano się m.in. przesunięcia kolumny maryjnej w inne miejsce, aby zrobić miejsce dla wielkiego czeskiego reformatora religijnego. Ostatecznie skończyło się kompromisem: Husa, który był wielkim czcicielem Najświętszej Marii Panny oraz autorem traktatu teologicznego o jej kulcie, przedstawiono w taki sposób, że wpatrywał się on w figurę Niepokalanej.

Niestety tylko przez trzy lata, bo w 1918 r. grupa strażaków przywiozła drabinę i pod wodzą Františka Sauera, anarchisty i przyjaciela Jaroslava Haška, powalili kolumnę. Miał być to akt założycielski nowej Republiki i jako taki przeszedł do historii, choć kiedy to się działo, nikt poważny go nie pochwalił. Przeciwnie: postawiona przez czeskich polityków w stan gotowości policja powstrzymała anarchistów, którzy już szli w stronę Mostu Karola strącać do Wełtawy zdobiące go rzeźby świętych.

Mimo oburzenia, kolumny nie odbudowano. Sam Sauer, chory na gruźlicę, umarł w 1947 r. w szpitalu sióstr boromeuszek, gdzie się nawrócił i wyraziwszy żal za grzech obrazoburstwa, odszedł opatrzony sakramentami. Wkrótce pełnię władzy w kraju przejęli komuniści, którzy narodową, antykatolicką ideologię doprowadzili do skrajności. To m.in. z tego powodu możliwe były w Czechach wyjątkowo brutalne, masowe prześladowania katolików (którzy w 1948 r. nadal stanowili 70 proc. społeczeństwa).

Od pojednania do sporu

Dyskusje o odbudowie kolumny wróciły od razu po 1989 r., po Aksamitnej Rewolucji, kiedy po upadku komunizmu zaczęła się też refleksja nad antykatolicką nutą w narodowej historii. Opór był jednak cały czas potężny i dopiero w roku 2020 kolumna została postawiona znowu na swoim miejscu. Krytycy zżymali się (i nadal to powtarzają), że nie jest to żadna „rekonstrukcja”, tylko „kopia” albo wręcz „imitacja”. Mimo to poświęcenie kolumny w dniu 15 sierpnia 2020 r. opinia publiczna przyjęła jako akt narodowego pojednania. Może nie religijnego, bo tymczasem społeczeństwo w znacznej mierze odwróciło się od tradycyjnych form religijności i opuściło organizacje kościelne (największy Kościół – katolicki – to ok. 10 proc. populacji). Było to raczej pojednanie z własną, burzliwą historią, z dziedzictwem husytyzmu, ale też wspaniałego, katolickiego baroku, a przede wszystkim z meandrami nowożytnego nacjonalizmu, który w XX wieku doprowadził do eskalacji przemocy także w Czechach.

Jeśli nie liczyć jednej, groteskowej próby „podpalenia” (ktoś rzucił pod kolumnę szmaty nasączone benzyną i je podpalił) kolumna szybko została uznana za stały element architektury miasta, przestała budzić kontrowersje, a nawet zainteresowanie.

Zapomniano, że u jej podstaw przez kilkaset lat stały jeszcze cztery rzeźby aniołów. Inicjatorzy odbudowy kolumny zapowiadali od początku, że i one wrócą, ale nikt się do tej myśli nie przywiązywał. Tymczasem na początku stycznia tego roku trzy rzeźby faktycznie pojawiły się na swoich miejscach. Tłumaczono, że figury były gotowe już wcześniej, ale czekano na okazję, kiedy na zabytkowym Rynku pojawi się duży dźwig. Akurat na początku stycznia ciężka technika była potrzebna do usunięcia wielkiej choinki i instalacji związanej z targiem bożonarodzeniowym.

Na razie stoją tylko trzy anioły – walczą z Głodem, Wojną i Zarazą. Ostatni, ten, który ma zwalczać Herezję, pojawić ma się dopiero w sierpniu, tuż przed świętem Wniebowzięcia, które od czterech lat obchodzone jest pod kolumną bardzo uroczyście, z masowymi mszami celebrowanymi przez arcybiskupa Pragi.

Milczenie katolików

Pavel Černý zaprotestował dopiero pod koniec czerwca. Jego głos podchwyciło kilku intelektualistów, także liberalnych katolików. W mediach była wokół tego całkiem spora dyskusja. Pytano, dlaczego instalacja aniołów odbywa się niemal w konspiracji, bez wcześniejszych zapowiedzi? Czy władze Kościoła zrobiły cokolwiek, aby uspokoić protestantów? Albo jakoś zmienić czy też złagodzić wymowę rzeźby, która pochodzi z najczarniejszego okresu wojen religijnych i ze współczesnym życiem religijnym nie ma nic wspólnego?

Sami autorzy rzeźb komunikują się oszczędnie, publikując oświadczenia na swojej stronie internetowej. Niedawno pisali o specjalnym, naukowym sympozjum, na którym historycy i artyści omawiali konstrukcję skrzydeł anielskich: w oryginale kamienne figury miały skrzydła z miedzi i takie mają być wykonane i dziś. Przy okazji przypomniano, że większość elementów tego obiektu była w różnych latach, po rozmaitych zniszczeniach podmieniana, naprawiana. Ba! Przypomniano, że większość figur świętych na Moście Karola także nie jest „oryginalna”.

Nadmierna dyskrecja prowokuje plotki. Obrońcy aniołów twierdzą, że zastanawiali się nad próbą złagodzenia ideowej wymowy anioła zabijającego demona Herezji, ale zablokowali ją konserwatorzy zabytków. Przeciwnicy odpowiadają, że to bujda i że w rzeczywistości to w pałacu arcybiskupów praskich o wszystkim decydują cisi, ukryci konserwatyści, którzy w ten sposób realizują swój sen o powrocie katolickiej dominacji – niechby i symbolicznej. Choć to właśnie w tym pałacu kilka lat temu zapadła decyzja o zainstalowaniu na frontonie katolickiego kościoła Panny Marii przed Tynem złotego Kielicha – symbolu husytyzmu, dla przypomnienia, że znajdująca się w bezpośrednim sąsiedztwie kolumny świątynia przez ponad 100 lat była kościołem husyckim.

Nie sposób przewidzieć, jak spór się rozwinie i co się stanie po sierpniowym święcie Wniebowzięcia. Można tylko mieć nadzieję, że w turystycznym epicentrum Pragi taka symbolika niewielu ludzi już w ogóle interesuje, a jeśli coś wzbudza emocje, to raczej kiczowate, niepasujące zupełnie do otoczenia złote słonie, wystawiane tam przed wszechobecne salony tajskiego masażu. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Kolumna niezgody