Rzeźba rodzącej Maryi wywołała oburzenie. Będę jej bronić

Nawet jeśli „Maryja rodząca” nie jest wybitną rzeźbą, potrzebujemy takich przedstawień: prawdziwych, kobiecych, matczynych.
Czyta się kilka minut
Rzeźba Maryi rodzącej, Katedra w Linz, Austria. // Fot. Ulrich Kehrer / Materiały prasowe Mariendom Linz
Rzeźba Maryi rodzącej, Katedra w Linz, Austria. // Fot. Ulrich Kehrer / Materiały prasowe Mariendom Linz

Bluźnierstwo, karykatura, obraza – tak można streścić gwałtowne reakcje niektórych katolików na współczesną rzeźbę rodzącej Maryi wystawioną w austriackiej katedrze w Linz. Gdy trwała fala oburzenia, nieznany sprawca ściął rzeźbie głowę, tłumacząc, że „zrobił to dla Matki Bożej”. Mamy więc współczesny ikonoklazm, wynikający z rozbieżnych wizji, kim jest Matka Boża, z różnych podejść do sztuki współczesnej oraz do feminizmu w Kościele. Rzeźba wprowadzająca kobiece, rodzące ciało Maryi do katedry jest intelektualną prowokacją, ale najwyraźniej trafioną.

Religia stawiająca w centrum zwykłą młodą kobietę, która została matką Zbawiciela, powinna mieć więcej zgody na jej cielesność. Tytuł Bogurodzicy mógłby dawać większą tolerancję na wizerunek rodzącej. Ta dyskusja wybuchła, bo nasz sposób mówienia o Maryi jest pęknięty. Ten tradycyjny ją odcieleśnia i sprawia, że jest wyjątkiem wśród grzeszników, zwłaszcza grzesznych kobiet. Jest od nich lepsza, dziewicza, poczęta bez pierworodnego grzechu, więc nieuwikłana w jego konsekwencje. A konsekwencjami miały być bolesne porody i męska dominacja.

Pierwszy obraz Maryi tworzy się w późnym antyku, który kobiecym ciałem gardzi. Maryja musi być inna, by zostać matką Boga. Zatem dziewica i już na zawsze dziewica, nigdy nieskalana. Nawet poród nie miał zerwać jej błony dziewiczej, spekulowali teologowie obrzydzeni myślą, że miałaby być jak inne.

W XX wieku pojawia się jednak wzmocniony soborem inny sposób opowiadania Maryi. Jest nam siostrą, ludzką, ale zdolną powiedzieć Bogu „tak”. Pierwszą wyznawczynią Jezusa, zatem matką wiary. Ta matka, siostra, Żydówka, zwykła, ale niezwykła dziewczyna z Nazaretu, stała się też ważna dla katolickich feministek. Bo taka zwykła Maryja uwalnia kobiety z kieratu niedoścignionego modelu dziewicy-matki. Dlatego, nawet jeśli to nie wybitna rzeźba, to będę bronić takich przedstawień: prawdziwych, kobiecych, matczynych, prących w porodzie Zbawiciela, takich jak nasze porody. Jej odzyskane kobiece ciało odzyskuje też miejsce dla kobiet w Kościele. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Uwolnić Maryję z archaicznego modelu dziewicy-matki