Reklama

Rządowy pasjans Kaczyńskiego

Rządowy pasjans Kaczyńskiego

23.10.2017
Czyta się kilka minut
Tasując karty przed listopadową rekonstrukcją rządu, prezes PiS stanął przed podstawowym pytaniem. Czy kierująca gabinetem dama to jeszcze as w talii, czy raczej zgrana karta?
Posiedzenie Rady Ministrów, Warszawa, 26 września 2017 r. ADAM CHEŁSTOWSKI / FORUM
J

Jak to zwykle w PiS – najbrutalniejsze konflikty wewnątrz rządu widać podczas walki o kontrolę nad spółkami skarbu państwa. Tak też jest i tym razem. Ni stąd, ni zowąd, pani premier nagle postanowiła pokazać walczącym o spółki ministrom, że to ona rządzi. I zaproponowała taką zmianę w ustawie o zarządzaniu mieniem państwowym, wedle której cała personalna, spółkowa karuzela byłaby nakręcana wyłącznie przez nią.

W rządowych kręgach zawrzało – do Kaczyńskiego ustawiła się kolejka ministrów, którzy w ten sposób straciliby spółki i posady dla swych ludzi. Wszystko wskazuje na to, że prezes wysłuchał ich trosk i projekt premier, obliczony na wzmocnienie jej pozycji, skończy się jej samoosłabieniem.

Ta sytuacja jest idealną fotografią sytuacji w rządzie na kilkanaście dni przed rekonstrukcją. Beata Szydło jest premierem, ale część ministrów ją ignoruje, interweniując u...

18445

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"lewej strony"(jakkolwiek tą stronniczość rozumieć...). To tylko w sposób sztuczny nakręca popularność Prezesa i Partii Oszołomów(nomen omen wyszło PO) jako swoistej Alternatywy dla "mainstreamu". To trochę, jak udział w cyrkowych igrzyskach i stawianie na takiego lub innego gladiatora w swoistej walce na śmierć i życie. Chrześcijanie nie brali udziału w cyrkowej rozrywce, która była ważnym elementem systemu politycznego w starozytnym Rzymie, gdy niewolników przebierano za "herosów" i "demonów" i kazano im walczyć na śmierć i życie dla zilustrowania idei Imperium. Chrześcijanie nie brali udziału w tej demonstracji, bo to w istocie mamidło imperialnej propagandy, tworzonej kosztem ludzkiego życia.Tymczasem chrześcijanie zachowywali dystans "do spraw tego świata" i z rezerwą traktowali "igrzyska" świeckiej władzy, choć oddawali cezarowi to, co do cezara należy(np. podatki). W Polsce słyszy się narzekania, że nasz katolicyzm jest mało chrześcijański-upolityczniony, pozbawiony samej ewangelicznej istoty miłości Boga i bliżniego. Czy Tygodnik Powszechny, jako "czasopismo katolickie", chce wejść w tą narację polit-katolitycyzmu, bez chrzescijańskiego dystansu do spraw tego świata? Dystans, nie oznacza brak zaangazowania, ale umiejetność zastosowania ewangelicznych priorytetów, które mówią m.in. o wystrzeganiu się osądu apriorii: "po owocach ich poznacie", "pozwólcie rosnąc kąkolowi razem z pszenicą do czasu żniw", "jeżeli te dzieła nie pochodzą od Boga-same upadną". PiS i Kaczyński reprezentują zmiany oczekiwane przez społeczną wiekszość(nie tylko w Polsce zresztą), więc może warto przyjąć rady ewangeliczne i po prostu dać czas na dojrzewanie owoców. A wciskaniem kostiumów "barbarzyńcy" na ciało nieszczęsnego gladiatora i wypychaniem go arenę do walki na śmierć i życie-niech tym zajmują się raczej poganie, co odrzucają "opium" wiary chrześcijańskiej.

Ależ chrześcijanie brali udział w igrzyskach, tyle że nie był to udział dobrowolny. Filozofia: nie sprzeciwiajcie się złu, a problem w cudowny sposób sam się rozwiąże za 10, 20 czy 50 lat nie przemawia do mnie. Kaczyński kreuje się na "zbawiciela", a to jest po prostu pycha i herezja. Nieprawdą jest, że Kaczyński robi zmiany oczekiwane przez większość. Zacznijmy od tego, że na PiS głosowało jedynie 19% uprawnionych do głosu, więc jaka to większość. Twierdzenie, że ludzie oczekują tego, co PiS robi, to też manipulacja - ludzie oczekują poprawy jakości życia, a reformy Kaczyńskiego raczej je pogorszą, tyle że w dłuższym okresie. Na razie przejadamy zapasy i kredyty, więc trwa karnawał. Za Gierka na początku też tak było. Popularność PiS-owi zapewniają dwie rzeczy: 500+ i wcześniejsze emerytury. I choć można zgodzić się z tezą, że dla części społeczeństwa to znaczna ulga, to nie można zapominać, że zrobiono to za pożyczone pieniądze i te pożyczki trzeba będzie spłacać, i za każde 500 zł dziecko, które w Polsce zostanie, będzie musiało w przyszłości oddać może nawet dwa lub trzy razy tyle, bo młodzi z Polski uciekają i nadal uciekać będą, a liczba tych, którzy będą spłacać te pożyczki będzie zmniejszała się w miarę wzrostu obciążeń. Kaczyński, dając 500+, zyskał tyle, że Polacy więcej niż dotąd zainwestują w młodych obywateli i pracowników zachodnich państw. A jedynym na to środkiem zaradczym będzie zamknięcie granic. I w ten sposób całkiem wrócimy do PRL-u, jedyną różnicą będzie inna ideologia - jakaś mieszanka wybiórczego katolicyzmu i nacjonalizmu.

"Zbawiciel" Kaczyński, to dla wiekszości tylko "signum"(znak)oczekiwanych zmian, a nie "remedium"(środek) na bolączki(i boleści)życia publicznego, bo problemy z jakimi musimy się zmagać, nie są na miarę jedego człowieka(ani nawet paru milionów ludzi...). Ów znak(jeden obok wielu innych) zmobilizował wielu (19%-procentową mniejszość?)do podjecia zmian, bo ryzyko jest niewielkie, dla wiekszości,która ma niewiele do stracenia. To te 81% wyborczego wstrzymania się od głosu, dziś jest już bardziej przekonana do zmian(być może dobrych?), skoro poparcie dla PiS-u wciąż rośnie. Zresztą gorzej być nie mogło, skoro "teoretyczne państwo" wydało swych obywateli na żer bankowo-korporacyjnego systemu,a usankcjonowanie prawem ewidentnego bezprawia(np. Bankowego Tytułu Egzekucyjnego)było zgodą na niewolniczą eksploatację narodu-właśnie przy uzyciu "niezbędnego" kredytu. Bez wchodzenia w zawiłości mechanizmów finansowych-obciązenie realnej pracy 50%-owym trybutem na rzecz systemu bankowego(z którego realnie profituje b.wąskie grono światowej finansjery), jest zbyt wysokim kosztem "inwestycyjnym", uniemozliwiajacym zrównoważony rozwój społeczny. Popularność PiS-u, to nie tylko +500 i wcześniejsze emerytury, ale nadzieja na powrót sensu pracy w ramach skonsolidowanego społeczeństwa(nie tylko narodowego). A PRL, szczególnie dla tych, którzy są wystarczajaco wiekowi by znać go z autopsji, to raczej żaden straszak "malowanego diabła", co bardziej sentymentalne(a więc wybielajace obraz) wspomnienie młodości. I nie tylko PRL trzymał ludzi "w zamknieciu", bo generalnie cały świat był "mniej mobilny"-bardziej ze wzgledów technicznych, jak ideologicznych.

Zwłaszcza w wybiórczym wyborze ewangelicznej prawdy. Także w typograficznym szacunku dla czytelnika!

słowa(czy słów). Im myśl głębsza, tym słowa mniej adekwatne i konieczność "czytania miedzy wierszami". Słowo Boże,a szczególnie Ewangelia, przekazana została w przypowieściach odnoszących się do wybranych aspektów życia codziennego mieszkańców ówczesnej Palestyny. Ale punkt czasu i miejsca, jest rozciągany na całą wieczność-o ile na to pozwolimy...

na cały świat, na wszystkich i wszystko - jeśli sobie tak ubzduramy, czemu nie - tak mają fani wielu 'świętych ksiąg'

Jest wiele "iluminacji", ale jest jedno Objawienie Rzeczywistości(Boga) w Izraelu i w Jezusie Chrystusie Synu Bożym. Objawienie jest kategorią łaski, która przekracza naturę(choć jest budowana na naturze...). Dlatego w sposób "naturalny", orędzie biblijne pod wzgledem rozpowszechnienia i dostepności dla wiekszości mieszkańców Ziemi, nie sobie niczego porównywalnego. Podobnie cenralna postać Objawienia-Jezus z Nazaretu, jest cezusem czasu "nowej ery" dla ludzkości. Objawienie pomoga ludzkiemu intelektowi(lub szerzej-duchowi) przekraczać naturalne ograniczenia i realizować nieskończony proces poznawczy Rzeczywistości.

Z szacunkiem dla Szanownego Pana przekonania o wyjątkowości Biblii - nie jest On wcale w tej kwestii ani oryginalny, ani wyjątkowy. No i to jest generalnie wielka słabość tych wszystkich 'objawień'.

...we wspólnocie Kościoła-mozliwie w Jego centrum Syna Bożego

No cóż :) po prostu wybitny mąż stanu i Ojciec Narodu jakiego dotąd nie było :)

on nigdy w zyciu calej kobiety w ogole nie widzial,ani tez maz stanu skoro stale spolkuje to albo z O Tadeuszem,lub wczesniej P.Orbanem a dzis juz patrzy w strone Putina,jakim to on jest ladnym mezem stanu i moze mu troche zazdrosci,ye jeszcze on nigdy jeszcze calej kobiety nie widzial,ani zaden wybitny skoro sale spotyka sie tylko z meskim rodzajem w sukience prawda O. Tadeuszem i w jaskini Janosika z Orbanem a teraz spoglada ku Moskwie i dziwi sie jak tamten to robi.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]