Reklama

Różne fronty jednej wojny

Różne fronty jednej wojny

01.08.2022
Czyta się kilka minut
Kolejnym rosyjskim zbrodniom na Ukrainie towarzyszą działania zmierzające do wywołania głębokiego kryzysu gospodarczego w Europie. Rosja liczy, że będzie to sposób na wygranie wojny.
Kombajn zniszczony przez minę przeciwczołgową, obwód charkowski, 30 lipca 2022 r. Fot. STATE EMERGENCY SERVICE OF UKRAINE / REUTERS / FORUM
S

Sytuację na froncie rosyjsko-ukraińskim w ostatnich dniach najłatwiej jest podsumować stwierdzeniem: „bez większych zmian”. Rosja wciąż nie jest w stanie opanować całości Donbasu, choć niezmiennie atakuje. Ukraina rozpoczyna przymusową ewakuację ludności części obwodu donieckiego i jednocześnie wysyła sygnały gotowości do kontrofensywy w kierunku Chersonia, choć nadal brakuje jej większej ilości zachodniej broni.

Zarazem rosyjskie ataki na obiekty cywilne stały się codziennością, a swoista rutynizacja zbrodni popełnianych przez Rosjan sprawia, że wiele mediów zachodnich informuje już tylko o tych najbardziej rażących. Jednym z najnowszych przykładów był atak na barak dla ukraińskich jeńców w Ołeniwce, w wyniku którego zginęło co najmniej 40 z nich, a 130 zostało rannych. Propaganda rosyjska natychmiast oświadczyła, że wybuch spowodowała strona ukraińska.


Paweł Pieniążek z Ukrainy: Ludzie są wycieńczeni, mają zszarpane nerwy


 

Kreml ma długą tradycję mordowania jeńców, a tym razem być może chodziło o ukrycie bestialskiego znęcania się nad nimi. W ostatnich dniach do sieci trafiły nagrania pokazujące, jak Rosjanie barbarzyńsko traktują wziętych do niewoli jeńców ukraińskich. W społeczeństwie ukraińskim wywołuje to nie tyle defetyzm, jak chciałaby Moskwa, co zwiększa wolę oporu i wzmacnia przekonanie, że to wojna o fizyczne przetrwanie.

Na tym tle pozytywnym sygnałem może być zawarte 22 lipca porozumienie o odblokowaniu trzech ukraińskich portów nad Morzem Czarnym, co ma umożliwić wznowienie eksportu ukraińskiego zboża. Dokument udało się wynegocjować przy współudziale ONZ, a jego akuszerem stała się Turcja. Pierwszy transport wyruszył z Odessy 1 sierpnia, ale kluczowe jest pytanie o trwałość porozumienia i jego przestrzeganie przez Rosję. Blokada wywozu żywności z Ukrainy miała w kalkulacji Kremla nie tylko pogłębić problemy ukraińskiej gospodarki, lecz także wywołać kryzys żywnościowy w krajach globalnego Południa, którego skutki rykoszetem uderzyłyby w Zachód. Wydawałoby się więc, że Rosja nie ma interesu w zdejmowaniu ­blokady z ukraińskich portów. Chyba że ceną za to będzie rzeczywiste poluzowanie niektórych sankcji zachodnich. Nie ma też wątpliwości, że Moskwa w każdym momencie może blokadę przywrócić, oskarżając Kijów o wymyślone prowokacje. W absurdalności kłamstw Kreml wciąż bije własne rekordy.


Anna Łabuszewska: Rosjanie nie przyjmują żadnych argumentów przeczących oficjalnej propagandzie. A ona zaczęła dotykać materii bardzo delikatnej: uczuć rodziców, którzy stracili na wojnie swoje dzieci.


 

Jak na razie Rosja skupiła się na froncie energetycznym, zmniejszając dostawy gazociągiem Nord Stream 1 o 80 proc. ­Nawet najmocniej wierzący w racjonalność Rosji jako dostawcy surowców pozbyli się złudzeń – Kreml zmierza do wywindowania cen energii do niebotycznych rozmiarów, by pogłębić problemy gospodarcze Unii Europejskiej. Jeśli ktoś jeszcze się nie zorientował, to Moskwa wciąż dosadnie przypomina, że wypowiedział nam energetyczną wojnę na wyniszczenie. Rosyjskie rachuby są proste – zamożna i wygodna Europa, stojąc przed perspektywą chłodnej zimy, konieczności wyłączenia części przemysłu, wysokiej inflacji i masowego niezadowolenia wyborców, postąpi „pragmatycznie”, czyli zdejmie część sankcji oraz zmusi Kijów do ustępstw.

Moskwa nie jest tu zupełnie bez szans, skoro nawet szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kuleba musiał publicznie zauważyć: „Pod pretekstem konieczności poprawy sytuacji [gazowej] przed zimą u niektórych naszych zachodnich partnerów zaczyna się pokusa negocjacji z Rosją. Spokojnie im tłumaczymy, dlaczego ich nadzieje na konstruktywną pozycję Rosji są niezgodne z rzeczywistością”.


Czytaj w otwartym dostępie: Czy Rosja pojedzie na igrzyska w Paryżu


 

Większe jest jednak prawdopodobieństwo, że Kreml osiągnie skutek odwrotny do zamierzonego – Europa przetrwa zimę bez rosyjskiego gazu, co zmusi ją do przyspieszonej (choć niezwykle kosztownej) derusyfikacji swoich sektorów energetycznych. W trwającej na wielu frontach wojnie wygra bowiem ten, kto zachowa więcej konsekwencji i uporu. Kto mrugnie pierwszy – przegra.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie. Specjalizuje się głównie w problematyce politycznej i gospodarczej państw Europy Wschodniej oraz ich politykach...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]