Reklama

Kremlowska propaganda pobiła kolejny rekord cynizmu

Kremlowska propaganda pobiła kolejny rekord cynizmu

21.07.2022
Czyta się kilka minut
Rosjanie nie przyjmują żadnych argumentów przeczących oficjalnej propagandzie. A ona zaczęła dotykać materii bardzo delikatnej: uczuć rodziców, którzy stracili na wojnie swoje dzieci.
Dziennikarze oglądają spotkanie prezydentów Rosji i Indonezji, 30 czerwca 2022 r. Fot. Pool AP/Associated Press/East News
W

W równoległej rzeczywistości kreowanej przez propagandę, Rosja jest szlachetnym rycerzem wymierzającym sprawiedliwość wrogom. W tej opowieści rosyjscy żołnierze nie giną, a jeśli nawet giną, to państwo otacza opieką ich rodziny. A rodziny są z tego obrotu spraw zadowolone. Tak wynika z reportażu nadanego przez sztandarowy program analityczno-informacyjny rosyjskiej telewizji „Wiesti Niedieli”. Kremlowska propaganda pobiła kolejny wyśrubowany rekord cynizmu.

O tym, jakie straty w walkach na Ukrainie ponosi „druga armia świata”, jak rosyjskie media określają rodzime siły zbrojne, niepodobna się dowiedzieć. Ostatni (i jedyny) komunikat o zabitych na ukraińskim froncie ministerstwo obrony Rosji podało pod koniec marca. Od tamtej pory oficjalnych raportów o liczbie ofiar brak. Dziennikarze pracujący w rosyjskiej sekcji BBC ustalili ponad 4500 nazwisk żołnierzy sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, którzy zginęli podczas agresji. Wraz z grupą wolontariuszy zebrali informacje z mediów społecznościowych i komunikatów władz regionalnych. Można założyć, że to nie jest kompletny spis poległych. Strona ukraińska codziennie podaje własne dane i mówi o prawie 40 tysiącach zabitych rosyjskich wojskowych, brytyjski wywiad – o 20 tysiącach.

Ramię propagandowe Kremla unika takich ryzykownych tematów jak dane o liczbie „ładunków 200” (to stosowane w wojskowych raportach określenie sprowadzanej z frontu do kraju trumny z ciałem poległego żołnierza). Tym bardziej uwagę przykuł obszerny reportaż państwowej telewizji „Rossija 1” poświęcony starszemu sierżantowi Aleksiejowi Małowowi ze wsi Wiazowka w obwodzie saratowskim, który zginął na wojnie z Ukrainą. Według autorów materiału, Małow był czołgistą, poległ „na samym początku operacji specjalnej”, miał 31 lat, wcześniej służył kilka lat w wojsku jako żołnierz kontraktowy; pośmiertnie został odznaczony Orderem za Męstwo.

Okoliczności śmierci telewizja nie przybliża. Głównym wątkiem reportażu jest opowieść ojca bohatera, który przed kamerą chwali się, że za otrzymaną od państwa rekompensatę za śmierć syna rodzina zakupiła nowiutki samochód. Reporter komentuje: „Nowa łada została zakupiona za pieniądze nazywane potocznie «trumiennymi», a oficjalnie – jednorazową zapomogą dla rodziny poległego. Ojciec mówi, że Aleksiej marzył właśnie o białej, o takiej właśnie ładzie. Siada za kierownicą i jedzie na cmentarz”.

O kwocie otrzymanej przez rodzinę Małowa telewizja nie poinformowała. Jak pisze portal Meduza.io, zgodnie z przepisami rodzinom poległych przysługuje rekompensata w wysokości 7,4 mln rubli; ponadto w marcu prezydent Putin polecił, aby dodatkowo wypłacać rodzinom po 5 mln rubli; rekompensaty wypłacają również regionalne władze: 1-3 mln rubli, w obwodzie saratowskim zapomogi wynoszą milion rubli. Łada pokazana w reportażu kosztuje 698 tys. rubli - w tym materiale można także obejrzeć fragmenty).


Rosyjska ruletka: Czy ostracyzm, z jakim zetknął się Siergiej Ławrow na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych grupy G20 na Bali, zwiastuje zmiany w podejściu zagranicznych partnerów do Moskwy i jej łgarstw?


 

Opowiedziana przez tubę propagandową historia stała się tematem licznych komentarzy w mediach społecznościowych. Niektórzy byli wstrząśnięci tym, że materiał wyglądał nie jak żałobne wspomnienie poległego, lecz reklama modelu Lada Granta, inni – że telewizja posunęła się za daleko w wychwalaniu wojny. Jeszcze inni zwrócili uwagę, iż reportaż został wycięty z wersji programu „Wiesti Niedieli”, który można ściągnąć z platformy Smotrim.ru, publikującej pliki z produkcją telewizyjną (w Polsce dostęp do platformy jest zablokowany). Może decyzję o usunięciu materiału podjęto w związku z tym, że znalazł się tam wątek upamiętnienia żołnierzy, którzy zginęli w toku „operacji specjalnej”. Reporter mówi, że na kolumnie memoriału ku czci poległych na polu walki żołnierzy w maju przybyło wiele nowych nazwisk: „Rozumiecie? – pisze komentator na Twitterze. – Dziesiątki nowych nazwisk. Tylko w jednym rejonie na prowincji od 24 lutego do 6 maja – dziesiątki trupów, a takich rejonów w Rosji mamy tysiące”.

Kolejne dwa komentarze są jeszcze bardziej wstrząsające, dotykają bowiem materii delikatnej: uczuć rodziców, którzy stracili syna na wojnie. Komentator zwraca uwagę na paskudny zabieg propagandowy: „Reporter pełnym dramatyzmu głosem opowiada, że do rodziny zabitego zadzwonił Putin, ale nie dla piaru. To znaczy o telefonie trzeba opowiedzieć na cały kraj, ale to nie jest piar. Natomiast ludziom, których syn zginął, ładować się z kopytami w duszę i żądać, żeby opowiedzieli o telefonie od Putina, to nie jest piar”. I dalej: „A oto najbardziej szokujący fragment reportażu. Matka DZIĘKUJE Putinowi, że «tak potraktował naszą rodzinę». Putin zabrał kobiecie syna i wysłał go na śmierć dla swojego idiotycznego marzenia o imperium. A kobieta mówi «dziękuję bardzo». Nie wiem, co tu powiedzieć”. Cynizm propagandy – level hard.

Dziennikarka i poetka Tatiana Woltska w eseju opublikowanym na stronie Radia Swoboda zauważa, że ziarna propagandy padły i nadal padają na podatny, rozmiękczany latami grunt. W równoległej rzeczywistości wytworzonej przez telewizyjną opowieść o bohaterstwie rosyjskich żołnierzy i słusznej walce z faszyzmem odwrócone zostały wszystkie pojęcia i sensy. Pogrążeni w tej magmie ludzie nie przyjmują żadnych uwag z zewnątrz, żadnych argumentów przeczących propagandowemu przekazowi. A przekaz jest spójny i rzadko można spotkać tak nieprofesjonalne reportaże, ukazujące drugie dno i pozwalające domyślać się, że nie wszystko idzie zgodnie z planem, jak ten wspomniany wyżej.


Czytaj także: Jednego dnia Putin podpisał 124 akty prawne, które przestawiają Rosję na tory wojenne. Choć oficjalnie jej nie ma, prawo wojny obowiązuje. Dzięki niemu Kreml ostatecznie niszczy opozycję.


 

Woltska zauważa, że wszelkie próby podważenia heroicznej opowieści o wielkim dziele Putina i jego hufców ratujących ludzkość przed faszyzmem skazane są na niepowodzenie: „Głowa, w której zagości prawda o tym, że nasi chłopcy tam giną jak bohaterowie i o tym, że nasi bohaterscy chłopcy zbombardowali czyjś dom i zabili czyjeś dzieci – taka głowa na pewno się rozpadnie. Żeby tak się nie stało, musi jeszcze głośniej krzyczeć: «Czyż nie rozumiecie, że bombardować domy mieszkalne mogą tylko faszyści?». Podkreślam, nikt nie akceptuje niszczenia pokojowo nastawionych miast. Wywód jest zbudowany zgodnie z żelaznymi zasadami logiki: bombardować miasta, gdzie mieszkają cywile, mogą tylko faszyści, w rosyjskiej armii nie ma faszystów, a zatem rosyjska armia nie bombarduje miast, gdzie są cywile. […] Innego wywodu: bombardować miasta, gdzie mieszkają cywile, mogą tylko faszyści, rosyjska armia bombarduje cywili, a zatem… Nie, wyciągnięcie takich wniosków nie jest możliwe”. Dla ludzi, którzy stracili na wojnie syna, męża czy wnuka, ważne jest poczucie, że on tam na wojnie postępował godnie, „bronił nas przed faszystami, a nie jest mordercą kobiet i dzieci. Właśnie dlatego my, którzy próbujemy opowiedzieć im straszną prawdę o «specjalnej operacji wojskowej», o startych z powierzchni ziemi miastach i zabitych dzieciach, będziemy dla nich wrogami, a sołowjowowie-simonjanowie [nazwiska propagandystów telewizyjnych], którzy leją im w uszy słodką truciznę o obronie Ukraińców przed zakusami mitycznych banderowców i opowiadają o tym, że gdybyśmy nie przekroczyli granicy Ukrainy, to następnego dnia Ukraina napadłaby na nas – oni będą przyjaciółmi i pocieszycielami”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]