Chodzę swoimi ścieżkami, nad czym boleje nasz przewspaniały ksiądz proboszcz

Moich spotkań z różańcem nie zaliczę do pełnych, ortodoksyjnych. To nie ja wybieram modlitwę, ale ona wybiera mnie.
Czyta się kilka minut
Fot. delillah / Adobe Stock
Fot. delillah / Adobe Stock

Wśród wielu ważnych, odkrywczych, interesujących materiałów przeczytałem tekst Artura Sporniaka „Różaniec znów jest modny”. Sam najczęściej nie odkrywałem zasłuchania i wyciszenia, które uruchamiają modlitwę różańcową. Nigdy też nie praktykowałem jej w pełnej, uporządkowanej postaci.

W zbiorze różnych pamiątek mamy w naszym domu różańce pierwszokomunijne mojej żony i mój. Są one raczej wspomnieniem niż praktycznym dzianiem się w codzienności. Czasami wsłuchuję się w modlitwę różańcową rozbrzmiewającą w murach świątyń. Bywa, że odmówię jedną dziesiątkę dowolnie wybranej tajemnicy. Wówczas za paciorki służą mi palce u dłoni. Zatem moich spotkań z różańcem nie zaliczę do pełnych, ortodoksyjnych. Chodzę swoimi ścieżkami, nad czym boleje nasz przewspaniały ksiądz proboszcz.

We wstępniaku ks. Adama Bonieckiego znalazłem ważny fragment o „aplikacyjności” modlitwy różańcowej: „Myśl wraca do tajemnic, odpływa od nich, potem znów wraca. Zdrowaśki lecą swoją drogą...”. Moje zindywidualizowane dziesiątki zazwyczaj pojawiają się podczas porannego biegania. Mogę napisać, że to nie ja wybieram modlitwę, ale ona mnie. Czas biegania jest moim czasem, wtedy jestem sam ze sobą. Różnorakie myśli przybiegają do mnie, mijają mnie, uciekają po chwili. Tak właśnie przybiega do mojej głowy modlitwa różańcowa.

Moim sposobem połączenia dziesiątki „Zdrowaś Maryjo” z rozważaniem dowolnej tajemnicy bywa rozdzielenie dróg postrzegania świata i doświadczania słowa. Podczas modlitwy nie rozważam tajemnicy w formie językowej. Z jednej strony mam słowo, a z drugiej rozmyślam obrazem. Taka jest moja droga bycia jednocześnie w modlitwie i w rozważaniu. W skrytości biegu wypowiadam słowa modlitwy, a przed oczami przesuwają się obrazy tajemnicy. Wtedy udaje mi się uzyskać „koincydencję różańcową”  – słowo i obraz dzieją się jednocześnie i pozwalają skoncentrować się na całości.

Moje uwagi są trafne lub nie. Ale jak pisze ks. Boniecki, „każdy odmawia różaniec jak umie”.

Jacek

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2025

W druku ukazał się pod tytułem: To modlitwa wybiera mnie