Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Rosja i ropa

Rosja i ropa

25.01.2016
Czyta się kilka minut
„Nasza gospodarka wciąż nie została zdywersyfikowana. Poziom uzależnienia od ceny ropy pozostaje bardzo wysoki.
W

W epoce dużych globalnych zmienności taka gospodarka jest bardzo wrażliwa i podatna na znaczące ryzyka. To nasza pięta achillesowa” – mówił niemal 4 lata temu Władimir Putin, wzywając do rezygnacji z opierania budżetu na dochodach naftowych. Ale taka retoryka, powtarzana często przez rosyjskich oficjeli, była myśleniem życzeniowym. Cena baryłki ropy, przez kilka lat utrzymująca się powyżej 100 dolarów, dawała złudne poczucie bezpieczeństwa i pozwalała odsuwać problemy „na wieczne jutro”. Zgodnie z przekonaniem, że tak wysoka cena jest czymś naturalnym.

A jednak w ostatnich miesiącach gospodarka Rosji musi funkcjonować przy niskiej cenie „czarnego złota”. W styczniu spadła ona do poziomu poniżej 30 dolarów, najniższego od 13 lat, przyprawiając Kreml o coraz większy ból głowy. Już w 2015 r. wartość ropy utrzymywała się na dość niskim poziomie 40–60 dolarów, co wpłynęło na spadek rosyjskiego PKB o prawie 4 proc. Moskwa oczekiwała, że będzie to trend krótkotrwały i szybko wszystko wróci do „normy”. Tymczasem nic na to nie wskazuje. Dlaczego? Bo na rynku jest nadpodaż ropy, chińska gospodarka zwalnia, Zachód zniósł sankcje na irańską ropę, która niebawem popłynie w świat, a sytuacja na Bliskim Wschodzie jest niestabilna ze względu na konflikt między Arabią Saudyjską i Iranem. Do skoku cen mogłaby doprowadzić decyzja OPEC o zmniejszeniu wydobycia, ale sprzeczne interesy Rijadu i Teheranu raczej to uniemożliwią.

Rosja musi więc korygować tegoroczny budżet, oparty na nierealnym założeniu, że baryłka będzie kosztować 50 dolarów. Kilka dni temu resort finansów zabrał się za 10-procentowe cięcie wydatków, ale już widać, że to za mało. Cięcia dotyczą większości sfer życia państwa, poza wydatkami wojskowymi i socjalnymi. Ale na razie nie jest tragicznie: pomaga kilkudziesięcioprocentowa dewaluacja rubla, Rosja ma nadal duże rezerwy walutowe (350 mld dolarów, choć tylko połowa „płynna”) i niskie zadłużenie zewnętrzne (17 proc. PKB). W pożyczaniu przeszkadzają jednak sankcje zachodnie, stąd obserwowane ostatnio zabiegi Moskwy, by pokazać rzekomą dobrą wolę w rozwiązaniu konfliktu w Donbasie.

Nikt nie wie, ile będzie kosztować baryłka za kilka-kilkanaście miesięcy. Pewne jest natomiast, że im dłużej ropa będzie tania, tym szybciej będzie demontowany mit o rosyjskiej stabilności wewnętrznej. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]