Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rosja: agresji ciąg dalszy

Rosja: agresji ciąg dalszy

03.12.2018
Czyta się kilka minut
A

Atak na trzy okręty ukraińskie niedaleko wejścia do Cieśniny Kerczeńskiej i wzięcie do niewoli, a następnie aresztowanie 23 ukraińskich marynarzy, których przewieziono z Krymu do Moskwy, przypomniały światu o trwającej wojnie Rosji przeciw Ukrainie. Prezydent Poroszenko zareagował na tę rosyjską agresję decyzją o wprowadzeniu stanu wojennego, co jest działaniem zaskakującym. Oznacza bowiem m.in. możliwość ograniczenia niektórych wolności obywatelskich, ale niekoniecznie wzmacnia potencjał obronny kraju. Z podejrzliwością do propozycji odniósł się parlament, który zgodził się na stan wojenny, ale tylko na 30 dni i w 10 przygranicznych obwodach. Trudno nie mieć wrażenia, że ukraiński prezydent próbuje wykorzystać rosyjski atak również w celach wewnątrzpolitycznych, by na cztery miesiące przed wyborami zwiększyć poparcie dla siebie (dziś może liczyć na głosy 10 proc. wyborców).

Politycy zachodni byli niemal jednomyślni w potępieniu agresji rosyjskiej, ale wiele mediów zaczęło mnożyć pytania co do sensowności stanu wojennego. Do porządku dziennego wraca pytanie o możliwość nasilenia sankcji wobec Rosji. Ale to, co jest oczywiste w Warszawie, niekonieczne jest takie we wszystkich stolicach Unii. Szczególnie, że wcześniej coraz wyraźniejsze stawały się głosy, by sankcje łagodzić. Patrząc realistycznie, wprowadzenie nowych poważnych sankcji będzie trudnym zadaniem.

Pewne jest natomiast, że Rosja nadal będzie prowadzić działania destabilizujące, wykorzystując teraz nie tylko Donbas, lecz także konflikt wokół Morza Azowskiego – gdzie celem Moskwy jest przejęcie pełnej kontroli nad żeglugą i doprowadzenie do izolacji portów w Mariupolu i Berdiańsku (co przyniosłoby fatalne skutki gospodarcze i społeczne dla południowego wschodu Ukrainy) – jak również proces tworzenia niezależnej od Moskwy ukraińskiej Cerkwi prawosławnej. ©

Czytaj także: Wojciech Pięciak: Incydent azowski

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]