Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Incydent azowski

Incydent azowski

26.11.2018
Czyta się kilka minut
Obok Krymu i Donbasu, obok wojny informacyjnej, obok prowadzonej w cieniu wojny wywiadowczo-dywersyjnej – Rosja otworzyła nowy front agresji przeciw Ukrainie: na Morzu Azowskim.
Protest pod rosyjską ambasadą w Kijowie po ataku na ukraińskie statki w Cieśninie Kerczeńskiej, 25 listopada 2018 r. / Fot. Gleb Garamich / Reuters / Forum
Protest pod rosyjską ambasadą w Kijowie po ataku na ukraińskie statki w Cieśninie Kerczeńskiej, 25 listopada 2018 r. / Fot. Gleb Garamich / Reuters / Forum
Ś

Ściślej rzecz biorąc, front ten Kreml otworzył już dawno temu, a momentem zwrotnym – czyniącym dalszą eskalację i wybuch poniekąd nieodwracalnymi, jedynie odwleczonymi w czasie, aż do minionego weekendu – było zbudowanie przez Rosjan słynnego mostu przez cieśninę Kerczeńską. Most ten – otwarty w maju osobiście przez Putina – nie tylko zapewnił połączenie lądowe między Rosją i okupowanym Krymem. Stworzył też pewien drastyczny (dla Ukrainy), ale dotąd ignorowany (przez Zachód) polityczno-gospodarczo-militarny fakt dokonany w basenie Morza Azowskiego – tego, patrząc na mapę, jakby wielkiego jeziora, które z Morzem Czarnym jest połączone właśnie przez wąską cieśninę Kerczeńską.

Otóż w rękach Rosjan most ten stał się narzędziem, dzięki któremu mogą w każdej chwili (twierdząc, że to – rzekomo – ich strefa morska) zamknąć cieśninę i odciąć Morze Azowskie od świata. A wraz z nim – odciąć od świata ukraińskie miasta portowe Mariupol i Bierdiańsk, dla których handel morski stanowi gospodarcze być albo nie być. Oraz – uzależnić od własnego widzimisię ruchy ukraińskiej marynarki wojennej, dla której – po utracie Krymu – kluczowymi portami stały się Odessa i Mariupol.

I właśnie coś takiego działo się tam od wielu miesięcy: łamiąc prawo międzynarodowe, Rosjanie wprowadzili coś w rodzaju blokady Morza Azowskiego. Według sobie znanych kryteriów zatrzymywali lub/i kontrolowali statki handlowe płynące pod mostem, czasem zamykali też cieśninę. Boleśnie uderzyło to w Mariupol i Bierdiańsk oraz w ogóle w gospodarkę Donbasu (zależną m.in. od eksportu węgla i stali); ruch statków, a wraz z nim handel zmniejszyły się dramatycznie, wzrosło bezrobocie itd.


Czytaj także: Tadeusz Iwański: Frakcja rosyjska wraca do gry


Kijów wiele razy prosił o interwencję w sprawie Morza Azowskiego, ale tzw. wspólnota międzynarodowa (w tym Niemcy i Francja, które – jako członkowie patronującego rozejmowi sprzed czterech lat „formatu normandzkiego” – teoretycznie ponoszą szczególną odpowiedzialność za Ukrainę) ignorowała te prośby. Bo same oświadczenia były tu w istocie równe ignorowaniu.

To, co narastało od dawna, musiało więc w końcu wybuchnąć: w niedzielę 25 listopada rosyjskie okręty zaatakowały kilka ukraińskich jednostek płynących z Odessy do Mariupola (po wodach, które w myśl prawa są ukraińskie lub międzynarodowe, a nie rosyjskie). Ostrzelane, trzy ukraińskie okręty zostały zdobyte abordażem przez rosyjski specnaz; mowa jest o rannych marynarzach (także w stanie krytycznym).

Ten akt jawnej agresji – w odróżnieniu od agresji wciąż kamuflowanej, w Donbasie – sprawił, że na chwilę zapachniało otwartą, chciałoby się rzec: klasyczną wojną rosyjsko-ukraińską. Ale choć w chwili, gdy publikowaliśmy ten tekst na stronie „TP” władze ukraińskie rozważały ogłoszenie stanu wojny z Rosją (choć wojna trwa od prawie 5 lat, de iure nie jest wypowiedziana), to równocześnie prezydent Poroszenko wysłał sygnał – w pierwszym rzędzie zapewne do zachodnich partnerów – że nie planuje reakcji militarnej („linia frontu na wschodzie się nie zmieni”). Niemniej, jakoś Poroszenko odpowiedzieć musi. Także w kontekście wyborów prezydenckich (marzec 2019 r.), w których walczy o reelekcję: brak stanowczej reakcji w takiej chwili mógłby oznaczać dla niego polityczne samobójstwo.

Umiędzynarodowienie konfliktu wokół Morza Azowskiego – przez mocne włączenie się zachodnich partnerów – byłoby więc także sposobem na uniknięcie eskalacji militarnej.

Ale rzecz nie tylko w tym, co stanie się tu i teraz. Bo wszystko to, co robi Rosja, nie tylko uderza w suwerenność, ale także upokarza Ukraińców: Kreml stale pokazuje im, że traktuje ich kraj jak swoje „podwórko”, na którym może sobie pozwolić na wszystko.

Dosłownie – na wszystko. Bo warto przypomnieć, że rosyjska agresja to nie tylko aneksja Krymu i wojna w Donbasie (nawet jeśli jest to – jak mówią wojskowi – wojna „o niskiej intensywności”, to codziennie są ofiary; np. bilans października 2018 r. po stronie ukraińskiej to 12 zabitych żołnierzy, 5 zabitych cywilów – w tym dzieci – i kilkanaście ofiar niebojowych, w tym weteranów-samobójców).

To także cała plejada rozmaitych „frontów”: wojna informacyjna (nieustająca), gospodarczo-energetyczna (niechlubną rolę grają w niej niektóre kraje zachodnie, w tym rząd w Berlinie, do upadłego broniący gazociągu Nord Stream 2), cybernetyczna. A także prowadzona w cieniu, lecz dramatyczna w swym przebiegu wojna wywiadowczo-dywersyjna. Giną w niej ukraińscy oficerowie wywiadu (a także, po drugiej stronie, ich przeciwnicy), zaś ukraińskie magazyny nawet na głębokim zapleczu co i rusz wylatują w powietrze (ktoś zliczył, że w pożarach arsenałów z zapasami – wywołanych przez eksplozje, np. po ostrzale z drona – zniszczeniu uległo kilka razy więcej magazynowanej amunicji, niż zużyto jej na całej wojnie w Donbasie).


Czytaj także: Wojciech Pięciak: Krym: dramat każdego dnia


Doprawdy – spektrum narzędzi, których Kreml używa do poniewierania Ukrainy, jest bogate. A nie uwzględniliśmy tu przecież rozmaitych wtórnych skutków wojny, destrukcyjnych dla społeczeństwa – jak choćby kilkusettysięczna już armia zdemobilizowanych weteranów (wielu z syndromem pourazowym), poważny wzrost zachorowań na gruźlicę (zwłaszcza we wschodnich obwodach) czy kondycja psychofizyczna dzieci żyjących w cieniu frontu w Donbasie.

A wracając do incydentu na Morzu Azowskim: choć teoretycznie wciąż możliwe są różne scenariusze, najbardziej prawdopodobny wydaje się ten, który w ciągu ostatnich pięciu lat widzieliśmy już wiele razy: że po chwilowym wzburzeniu świata, bliższego i dalszego, po serii deklaracji i oświadczeń różnych instytucji („stanowczych”, rzecz jasna), wszystko wróci do codzienności. Czyli – do rosyjskiej pełzającej „wojny na wyniszczenie” ukraińskiego państwa i społeczeństwa.

Tekst ukończono w poniedziałek 26 listopada, o godzinie 11.30.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W kontekście tych wydarzeń, chciałbym nieśmiało zaproponować naszej władzy, rozszerzenie ulubionych przez nich programu +. Taki dajmy na to putin +. Z tego co widzę nasz MON jest na etapie dozbrajania armii w saperki, bez pokrowców, przystosowane do noszenia za pazuchą i to jest dobra zmiana. Bo dajmy na to, wyposażymy naszych żołnierzy w porządny sprzęt, hełmy kewlarowe, kamizelki kuloodporne, samoloty, czołgi i śmigłowce, jak Putin zawita, gotowi będą na gruntowną rozpierduchę. A tak to sobie ruskie przyjdą, pobędą, pokradną, a zmęczeni w końcu naszą upierdliwością, opuszczą ten łez padół. Ja tam jestem jednak człowiekiem starej daty, dajcie mi flintę choćby byle jaką i nieco patronów, bym mógł jakoś przywitać niechcianych gości - to w ramach tego programu +. Jak na razie jesteśmy na dobrej drodze, aby nas z uni wypieprzyli, a tego że wypnie się na nas jameryka i NATO jestem pewien na bank. Unia też nas już nie kocha, ale wali w portki przed Putinem, to właśnie po to sobie nas wzięła pod skrzydła, byśmy za bufor robili, ale my wszystko potrafimy spieprzyć i niczego się nie nauczyć, choćby nam kijami do głów pewne rzeczy wbijano.

arogancji ..zeby nie rozpisywac sie o rzczy wiadomej (pan Putin to potwor i wrog )w/g nagonki naszego Wielkiego i silnego Brata proponuje wziac pod lupe ambasador Georgrtte Mosbacher naszego wiernie oddanego przyjaciela . i porownac? bez uprzedzen

...a kiedy Hitler zajmował Austrię a potem Czechosłowację, Europa, Ameryka i reszta świata spokojnie zajmowała się swoimi sprawami, tak jak my teraz. Jak to wyśpiewał M.Czyżykiewicz ? (...)"W chwili, kiedy przy kolacji bronisz niedorzecznych racji żal za głupstwem topiąc w wódzie - giną ludzie. W przecudownych starych miastach strach w codzienny pejzaż wrasta śniąc o ocalenia cudzie giną ludzie (...)"

W rzeczywistosci nie bardzo wiadomo jaki byl bieg zdarzen. W dalszym ciagu rzecz dziala na zasadzie "on powiedzial, ona powiedziala". Jednak czytajac enuncjacje medialne wyglada, ze publicysci wszystko juz wiedza i probuja odbiorcow przekonac, ze to jest jedna jedyna prawda. A w rzeczystosci jest to zabawa w propagande i pranie mozgow.

Z pańskiego wynurzenia wynika że: to Ukraina zaatakowała Rosjan na Krymie, to Ukraina zaatakowała Rosję w Donbasie, Ukraińcy zestrzelili cywilny samolot pasażerski nad swoim terytorium, Ukraińcy otruli kilku swoich byłych obywateli na terytorium obcych państw, Ukraińcy szykowali zamach stanu w Czarnogórze, to oni traktują Syrię jak poligon, oni, Ukraińcy prowadzą szkołę trolli w bezpośrednim połączeniu z Kremlem i Łubianką itd itp. Gratuluję jasności spojrzenia. A jak tam sprawa szczepionek? Szkodzą czy nie?

Pan chyba komentuje nie moja wypowiedz. Odnioslem sie jedynie do sprawy incydentu, ktorego szczegoly, na dobra sprawe, nie sa znane szerszej opinii publicznej i ,jak sie domyslam, rowniez Autorowi artykulu. Poznanie rzeczywistego przebiegu incydentu, jak sadze, jest istotne dla zrozumienia i oceny tego co sie stalo. Wydarzenia, o ktorych Pan pisze to rzecz na oddzielna dyskusje.

Nawet TP ma swoich .... Na innych forach jest ich dużo więcej, ale i tutaj ktoś się nagle pojawił. Co zaskakujące, to brak komentarzy że strony pewnych stałych bywalców, mających zdanie na każdy temat...

......ale Panstwo chyba wiedza ,ze USA ma wielkie marzenie . Panowanc nad calym swiatem. Jedyna racja to amerykanska racja , Rosja to trudny kraj do kochania ,,ale jedyny ,ktory utrzymuje rownowage militarna

Wolalbym byc pod amerykanska okupacja a nie radzie... rosyjska.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]