Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rodzina w czasach przemian

Rodzina w czasach przemian

23.09.2013
Czyta się kilka minut
Dziś nie wystarczy narzekać na zmiany, ostrzegać przed zagrożeniami i ganić ryzykowne pomysły. Kościół potrzebuje głębokiego i rozważnego namysłu nad zmieniającą się rodziną.
Okładka dodatku: na zdjęciu prezydent Bronisław Komorowski i kard. Stanisław Dziwisz podczas konferencji w Tomaszowicach, 13 września 2013 r. Fot. Krzysztof Babulewicz / FUNDACJA K. ADENAUERA
G

Gdyby szukać klamry obejmującej nauczanie zawarte w Katechizmie Kościoła Katolickiego, byłaby to metafora rodziny. Znajdziemy ją zarówno w pierwszym punkcie (Kościół jako rodzina), jak i jednym z ostatnich, w którym mowa o modlitwie za całą rodzinę ludzką. Zwykle nawet nie uświadamiamy sobie, jak chętnie patrzymy na świat przez pryzmat tej podstawowej instytucji społecznej. Świadczy to o tym, jak istotne znaczenie posiada ona w naszym życiu. Trudno sobie także wyobrazić rozumienie naszej wiary bez tej metafory: w Bogu dostrzegamy Ojca, Kościół nazywamy matką, a współwyznawców braćmi. Być może jest to jeden z powodów wyjaśniających, dlaczego tak nerwowo reagujemy na wieści, że z rodziną współczesną dzieje się coś niedobrego.
Ale to na pewno nie główny powód rozterki. Najważniejszym powodem jest waga, jaką Kościół przywiązuje do społecznej, psychologicznej i duchowej roli rodziny. Rodzina w nauczaniu doktrynalnym jest bowiem fundamentem społeczeństwa i prototypem wspólnoty. Bóg stworzył człowieka na swój obraz jako mężczyznę i kobietę. Mężczyzna i kobieta są stworzeni jedno dla drugiego – równi jako osoby i uzupełniający się w swej płciowości, tworzą głęboką wspólnotę miłości zdolną do przekazywania życia. Jeżeli szukamy recepty na szczęście, trudno zignorować to naturalne i jednocześnie głęboko religijne przesłanie.
Zderzenie ideału z rzeczywistością
Ten idealny wzorzec jest zagrożony. Dane statystyczne są zatrważające. Polacy zawierają coraz mniej małżeństw, coraz częściej się rozwodzą i rodzi się coraz mniej dzieci. Według danych GUS w 2011 r. rozpadło się co trzecie małżeństwo (w 2000 r. rozwodziło się co piąte małżeństwo), zawarto 206 tys. ślubów, ale z powodu rozwodów i śmierci jednego z małżonków rozwiązanych zostało o 17 tys. więcej małżeństw. Współczynnik dzietności, czyli liczba dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym, sukcesywnie spada i w 2011 r. wyniósł zaledwie 1,3. Tymczasem przyjmuje się, że poziom zapewniający zastępowalność pokoleń wynosi minimum 2,1.
Kościół powinien dobrze rozpoznać przyczyny tych zjawisk, gdyż łatwo jest np. oskarżyć współczesne młode pokolenie o egoizm, beztroskę i nieodpowiedzialność. Tymczasem do myślenia daje fakt, że jak wynika z badań przeprowadzonych w marcu tego roku przez CBOS, niemal wszyscy dorośli Polacy wyrażają chęć posiadania potomstwa. Jedynie trzy osoby na sto (3 proc.) preferują bezdzietność. Największa grupa respondentów (49 proc.) deklaruje, że chciałaby mieć dwoje dzieci, a jedna czwarta (26 proc.) – troje. Ponadto aż 85 proc. uważa rodzinę za drogę do prawdziwego szczęścia. Zatem wśród Polaków wcale nie trzeba reklamować ani rodziny, ani rodzicielstwa. Dlaczego więc jest aż tak źle?
Zmienia się struktura rodziny. Zanika rodzina wielopokoleniowa ze sztywną strukturą społeczną, dającą jednak solidne wsparcie. Współczesne rodziny nuklearne są zmuszone liczyć wyłącznie na siebie. Wzrósł standard życia, który wykształcił nowe potrzeby, ale – co się z tym wiąże – wzrosły także koszty utrzymania (pomyślmy np. o kosztach zakupu mieszkania). By zapewnić dziecku odpowiedni poziom życia, młodzi odkładają rodzicielstwo na później, poświęcają się najpierw pracy zawodowej. Niewiele ma to wspólnego z beztroską i egoizmem, przeciwnie – dostrzec w tym można raczej wyraz odpowiedzialności w nowych, trudniejszych warunkach.
Pierwszym narzucającym się zadaniem dla Kościoła jako poważnej siły społecznej jest wsparcie rodzin w staraniach o skuteczną politykę prorodzinną państwa.
Nowe konfiguracje rodzinne
Drugą sferą, gdzie Kościół dostrzega niepokojące zmiany, jest sfera koncepcji rodziny. Pojawia się coraz więcej konfiguracji związków rodzinnych (rodziny niepełne z jednym rodzicem, związki partnerskie, związki homoseksualne, nowe związki po rozwodach wychowujące dzieci z pierwszego małżeństwa itd.). Pary homoseksualne dążą do legalizacji, chcą także adoptować dzieci.
Znów, nie wystarczy sprzeciw i blokowanie zmian. Potrzebny jest głęboki namysł, choćby nad słowami „mężczyzną i niewiastą stworzył ich” (a co z homoseksualistami czy transseksualistami? – nie da się już dziś tego pytania zbywać określeniem homoseksualizmu i transseksualizmu jako moralnych patologii). Tym bardziej że badania empiryczne na temat tego, jak radzą sobie w życiu dzieci wychowywane w rodzinach heteroseksualnych i homoseksualnych, nie ukazują spodziewanych w Kościele różnic.
Dzisiaj podważane są także intuicje o niekwestionowanym dawniej znaczeniu rodziny. Pojawiają się teorie i badania, które mają wskazywać, że większy od rodziców wpływ na dzieci mają rówieśnicy (np. Judith Harris). Jak silnie oddziałuje rodzina na dzieci, dostrzec można jednak na negatywnych przykładach w gabinetach psychoterapeutów, w których pacjenci nie skarżą się zwykle na rówieśników, ale właśnie na rodziców. Rola rodziny jest co najmniej podstawowa: zabezpiecza ona byt i stwarza warunki do rozwoju. Nawet jeśli uznamy, że to kontakt z rówieśnikami socjalizuje dzieci, to przecież ostatecznie właśnie rodzice decydują, z kim ich dziecko będzie się kontaktować. Badania pokazują także, że z wiekiem dzieci coraz bardziej „upodabniają się” do rodziców (Steven Pinker). Zatem nie można twierdzić, że wzorczy wpływ starszego pokolenia na młodsze nie istnieje.
Nie jest rozwiązaniem także potępianie w czambuł zjawiska gender – taka postawa świadczy raczej o niepewności ludzi Kościoła. Na ile gender głosi tezę empiryczną (o całkowitym zdeterminowaniu płci przez kulturę), którą nauki przyrodnicze falsyfikują, na tyle prędzej czy później wypali się jako chwilowo modna ideologia. Ale nie wszystko jest tu bezwartościowe – zwrócenie uwagi na stereotypy związane z płcią, które sprzyjają dyskryminacji kobiet, jest jak najbardziej godne uwagi także (a może przede wszystkim) w Kościele. Dlatego warto wsłuchać się, co po konferencji w Tomaszowicach ma do powiedzenia zaproszona na nią przedstawicielka gender: „Powiedzcie z ambon mężczyznom, że mają po prostu bardziej zaangażować się w nudną część życia, naprawdę być partnerami, zrezygnować z przywilejów, jakie daje im patriarchalizm, a coś realnego naprawicie” (z bloga Ingi Iwasiów).
***
Jakie przesłanie o rodzinie ma zatem Kościół do przekazania współczesnym czasom? Dzisiaj nie da się podważyć teologicznej tezy, że Bóg stwarza świat (w tym człowieka) poprzez biologiczne procesy ewolucyjne. Od wielu milionów lat głównym mechanizmem rozwoju w przyrodzie jest rozmnażanie płciowe. Jest to potężna siła, dzięki której istniejemy. Jej ignorowanie jest ignorowaniem rzeczywistości. Dla człowieka, czyli kulturowego zwierzęcia, które odkrywa w sobie Boży obraz i żywą więź ze Stwórcą, rodzina oparta na monogamicznym, trwałym i heteroseksualnym związku wciąż pozostaje najlepszym pomysłem na to, by przekazywać życie i kulturę następnym pokoleniom i równocześnie doświadczać spełnienia i szczęścia. To przesłanie nie straciło (i nie straci) na swej aktualności.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]