Kłopot z ciałem

Polskie spory o LGBT+ osiągnęły niebezpieczny poziom: od przemocy słownej coraz łatwiej przechodzimy do fizycznej. Najwyższy czas wrócić do rozumu.

Reklama

Kłopot z ciałem

Kłopot z ciałem

19.08.2019
Czyta się kilka minut
Polskie spory o LGBT+ osiągnęły niebezpieczny poziom: od przemocy słownej coraz łatwiej przechodzimy do fizycznej. Najwyższy czas wrócić do rozumu.
W schronisku dla ofiar homofobii; na stole figurka Matki Bożej, na ścianie obrazek św. Józefiny Bakhity. São Paulo, Brazylia, listopad 2016 r. REUTERS / FORUM
Z

Zmarły w 1951 r. Ludwig Wittgenstein swoje ostatnie dzieło filozoficzne „O pewności” rozpoczyna spostrzeżeniem niemożliwości wątpienia we własne ciało. „Ta niewątpliwość ciała, jego pewność, jest dla ­Wittgensteina początkiem i podstawą wszelkiej wiedzy i pewności” – zauważa neurolog, psychiatra oraz pisarz Oliver Sacks w swojej bestsellerowej książce „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”, po czym opowiada kilka historii o pacjentach, którzy właśnie stracili kontakt ze swoim ciałem.

Ciało

Krystyna była dwudziestosiedmioletnią matką dwójki dzieci, która lubiła hokej i konną jazdę. Pracowała w domu jako programistka komputerowa. Pojawiła się w szpitalu z zaleceniem wycięcia woreczka żółciowego. Do operacji jednak nie doszło. W przeddzień zaczęła się dziwnie czuć. „Stało się coś okropnego – powiedziała upiornie bezbarwnym głosem. – Nie czuję mojego ciała” –...

15574

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Scenariusze 1 i 2 są łatwe, bo nic nie trzeba robić/zmieniać. Szkopuł w tym, że w przeciągu 1, góra 2 pokoleń sprowadzą Kościół do kilku procent populacji. Scenariusz 3 jest <<trudny>>, bo oznacza... koniec prymatu duchownych: wyższość osobistego postrzegania, intuicji nad rządzeniem "nakazowo-zakazowym" skończy ich wszechwładzę. Tę drogę więc obierze nie więcej niż 2-3% księży(a zatem i wiernych). Sądzę, że czeka nas coś na kształt schizmy... i każde kilka procent pójdzie swoją drogą.

Pan Sporniak wychodzi w artykule (i nie tylko w tym konkretnym) z założenia, że teologia, a za nią i wykładnia kościelna musi iść z duchem czasu i podążać za odkryciami biologii, chemii, nauki o mózgu, seksuologii, psychiatrii, psychologii itd. Nie, nie musi, KK (a właściwie odpowiednie ciała jak biskup Rzymu, Kongregacja, Synody...) może podchodzić możliwie jak najbardziej selektywnie. Pada też sugestia, że kościelna antropologia (będąca faktycznie tym co sobory przefermentowały z kolejno Arystotelesa, Pawła z Tarsu, Augustyna, Akwinaty i kilku innych) jest archaiczna. No jest i co z tego, opcja nr 3 to "słuchajta, 2 tysiące lat w tej i wielu innych ważnych sprawach to Ducha Św. z nami nie było, ale spoko teraz jest i nie macie gwarancji że za 50 lat okaże się jednak że to znowu nie to". Wyznawcy potrzebują stabilizacji porządkującej chaos świata, poczucia stabilności, obcowania z nieprzemijającą skałą. Opcja nr 3 spowoduje legion schizm. Każda opcja to kilkuprocentowa mniejszość, ale nie musi to być coś strasznego. Kościół świadomych członków, pobożnych, gotowych do wyrzeczeń, a nie katolików tylko kulturowych, faktycznie o światopoglądzie agnostycznym albo własnowierczym co model religijności tylko odziedziczyli.

,która nie widzi i nie rozumie, że twierdzenia naukowe w naukach innych niż aprioryczne znajdują się zawsze w jakimś continuum, a na danym tj. aktualnym, a więc szczytowym etapie mogą być błędne lub szkodliwe, ale są stosowane, bo są...naukowe.

Szanownego Pan prowadzi donikąd, a pewnie i na manowce :) Najlepiej nie badać, nie mierzyć, nie obserwować i czekać, aż rozum sam z siebie wymyśli jak przeżyć do następnego dnia. Pozdrawiam Szanownego Pana.

za zwięzłe przedstawienie aktualnego stanu prac teologicznych i stanowiska Kościoła wobec osób z grupy LGBT+. Temat jest ważny i mam nadzieję, że współczesny człowiek pozna już na tyle swoją naturę, że dopracuje się spójnej koncepcji ducha i ciała. Nie wykluczającej nikogo. Pozdrawiam serdecznie Autora.

„Prawdę moralną trzeba samemu w sumieniu rozeznać i świadomie oraz dobrowolnie włączyć w swoje życie” Trzeba tęgich mózgów aby to tak zgrabnie ująć. Wszystko pięknie, ale sumienie też się skądś wzięło, zostało ukształtowane, zakodowano w nas pewne wartości już w dzieciństwie, gdy jeszcze nie nabraliśmy wprawy w krytycznym spojrzeniu na otaczający nas świat. To dlatego inwigilacja religijna od najwcześniejszego etapu rozwoju dziecka jest tak ważna. Nie wtłacza się dziecku skomplikowanych filozoficznych wywodów, przekaz musi być prosty i jasny. Szufladkujemy dziecku zachowania i reakcje na nie. Jesteś niegrzeczny grzeszysz, pójdziesz do piekła, tam cię będą smażyć w smole. Smoła już pewnie do wyobraźni dziecka dziś nie dociera, ale coś tam katecheci mają na podorędziu. Jasiu ma zeza, taki jakiś dziwny, nie baw się z nim, Kasia jest gruba jak beczka, sapie jak lokomotywa, głupia jakaś. Tak to formatujemy sumienia dzieci, potem już same się nakręcają. Przychodzi czas, robią wypad na paradę równości i pokazują kto równiejszy. Tak samo działa to po obu stronach barykady, na nic te wszystkie uczone wywody, nikogo one nie interesują. Prawo moralne jest niezwykle elastyczne i interpretowane według potrzeb. Porządek i respekt narzuca prawo karne i nieuchronność jego stosowania. Ostatnimi czasy Kościół instytucjonalny, raz po raz zapuszcza się na grząskie tereny, wszystko by odwrócić uwagę wiernych od prawdziwych jego problemów. Niestety nieszczęścia lubią chodzić parami, a im dalej w las tym więcej drzew. Najgłośniej, łapać złodzieja, woła okradziony złodziej, to dobitnie świadczy o skali problemu w szeregach duchowieństwa. Jeszcze trochę, a ostoją polskiego katolicyzmu zostaną stare baby dewotki, na pewno nie dołączą do nich kibolskie zastępy obrońców wiary i wartości. Oni niebawem znajdą inny cel i mentorów. Bo zwyczajnie lepiej zgubić z mądrym, niż znaleźć z głupim. Żadne filozoficzne wywody i dywagacje, nie zmienią mechanizmów naszego postępowania

Z niektórymi tezami się zgadzam np że kibolskie hordy są tylko narzędziem, a ich motywacja nie jest w ogóle religijna, a więc i nie kościelna. Dlaczego natomiast szydzisz z katoliczek, które po prostu urodziły się kiedy się urodziły i są teraz w starszym wieku? "ostoja stare baby mohery".

Autor pisze nie do końca do rzeczy albo celowo chce wprowadzić w błąd. Może to objaw życzeniowego myślenia. Różne są teorie dot. pochodzenia transseksualizmu , ale autor fiksuje się na tej jednej, organicznej (czy tam ewolucyjnej). Stan badań i twierdzeń ma różne kierunki, których dobrym streszczeniem był onegdaj artykuł opublikowany w „Znaku”. Autor przykładowo podaje bzdurę, że osoba która czuje się zamknięta w swym ciele nie ma chorób psychicznych. Tyle że istnieje psychoza, która jest urojeniem zmiany płci, a która do niedawna nie była jeszcze rozróżniana i niestety mylona z transseksualizmem, a więc psychotyk jest w tych przypadkach uważany za osobę transseksualną i zdrową, na której przeprowadza się zabieg "zmiany płci". Badania w tym kierunku na razie są znikome, zob. http://www.psychiatriapolska.pl/uploads/images/PP_6_2009/Urban%20s719_Psychiatria%20Polska%206_2009.pdf Artykuł nierzetelny moim zdaniem, nie nadaje się jako punkt wyjścia do rozważań natury teologicznej.

Forysiaczku, teorii powstawania psychoz też można sformułować całe multum - również tę o diabelskim opętaniu w konsekwencji własnych grzechów, promowaną w Biblii. A ty się zafiksowujesz na organicznej (chorobowej). Piszesz od rzeczy, celowo wprowadzasz w błąd, czy też raczej myślisz życzeniowo, hę?

Nie wierzę, że jesteś tak głupi, żeby nie zdawać sobie sprawy z różnych teorii dt. tego tematu w świecie nauki. A może po prostu jesteś gejem? W sumie nie zdziwiłbym się specjalnie...

Ja z kolei nie sądzę, abyś był aż tak głupi, licząc, że wykręcisz się równie marną odpowiedzią. Organiczne podłoże tzw. chorób psychicznych przełykasz jak młody pelikan, za to organiczne podłoże orientacji seksualnej nie chce ci przejść przez gardziołko. I bo po czemu? Że twój kościółek już tę pierwszą traumtuczną wiedzę przepracował i zaakceptował, a tej drugiej jeszcze nie? Jak już siedzisz w mysiej dziurze, to nie wyłaź i nie stawaj w rozkroku, wystawiając swój heteroseksualny organ myślący na równie łatwe uderzenia.

A jakie choroby psychiczne mają takie pochodzenie? Jeszcze takich teorii nie przełykałem. To jesteś gejem, czy nie?

Oj Forysiaczku, kiepsko udawane zdziwienie u kogoś, kto w praktyce posługuje się argumentacją nauki zanurzonej w teorii organicznego pochodzenia chorób psychicznych (psychiatria). Mogłeś sobie zadać to głębokie pytanie, zanim zacząłeś oskarżać Artura Sporniaka o pisanie bzdur na tej materii. Wyszedłbyś tylko na ograniczonego katola, a tak jeszcze dodatkowo zdemaskowałeś swoje krętactwo intelektualne. PS. chybaś na głowę upadł licząc, że będę się zwierzał przed tobą z mojej orientacji seksualnej :) pzdr

po usłyszeniu, że psychiatria to nauka zanurzona w teorii organicznego pochodzenia chorób psychicznych, nie będę już pytał o orientację, ale o maturę, che…, che…, che...

Ależ tak, błazenku-gruźliczku. Nie w swoim historycznym rozwoju i nie jako wiodąca prym w tym ujęciu (to miejsce zasłużenie przypada neuronaukom), ale jak najbardziej opiera się dzisiejsza psychiatria na teorii organicznego podłoża wszelkich stanów umysłowych (tak tzw. chorób, jak i orientacji seksualnych). Nawet niewątpliwe wpływy społeczno-kulturowe muszą zostać organicznie zapośredniczone. Co więcej każdy dzień przynosi coraz większe uprawdopodobnienie tej teorii, podczas gdy teoria metafizycznej duszy jest dziś bardziej bezpłodna niż seks gejowski w waszym katolskim ujęciu. Ale przecież doskonale sobie z tych trywialnych faktów zdajesz sprawę, prawda krętku?

twojego rozumienia psychiatrii, zwłaszcza z tych twoich dni i nocy pełnych płodności, co ci przynoszą uprawdopodobnienie teorii, che…, che...

zalecam lekturę dokumentów Vaticanum II, zwłaszcza tych, które mówią o roli sumienia.

Katechizm Kościoła Katolickiego dalej głosi, że katolik ma obowiązek formować swoje sumienie zgodnie z z Urzędem Nauczycielskim i jemu podporządkowywać swój rozum i wiarę, a gdy jest inaczej, doceniając rolę sumienia, musi mieć świadomość posiadania tymczasowo źle uformowanego sumienia i pracować żeby to zmienić. Wiele osób zauważyło, że taka nauka o sumieniu w przypadku chęci opuszczenia płaszczyzny ortodoksji to błędne koło. Owszem, kiedyś w ogóle nie było dowartościowania indywidualnego sumienia i sprawa jeszcze bardziej dopchnięta do ściany.

nie wiem, czy istnieją sekty, które by jaśniej i bardziej wprost swą sekciarską konstrukcję formułowały - dziękuję wysiadam i z Panem Bogiem

że jak odrzucają jakąś naukę Kościoła np. w temacie moralności, to powołują się na własne sumienie jako swego przewodnika. Chyba nie rozumieją że właśnie w ten sposób naśladują szatana, który wyłącznie podąża za głosem swojej moralności. Ktoś może uważać że diabeł nie ma żadnego sumienia, ale on musi sądzić przeciwnie, skoro cały czas oskarża Boga i człowieka...

Podporządkować rozum Urzędowi Nauczycielskiemu KK? To może i nauki przyrodnicze w takim razie? No bo nimi rządzi rozum a rozumem KK? Oj, coś mi się zdaje, że to wyrwane z kontekstu i niezupełnie prawda

IV. Sąd błędny 1790 Człowiek powinien być zawsze posłuszny pewnemu sądowi swojego sumienia. Gdyby dobrowolnie działał przeciw takiemu sumieniu, potępiałby sam siebie. Zdarza się jednak, że sumienie znajduje się w ignorancji i wydaje błędne sądy o czynach, które mają być dokonane lub już zostały dokonane. 1791 Ignorancja często może być przypisana odpowiedzialności osobistej. Dzieje się tak, "gdy człowiek niewiele dba o poszukiwanie prawdy i dobra, a sumienie z nawyku do grzechu powoli ulega niemal zaślepieniu" 56 . W tych przypadkach osoba jest odpowiedzialna za zło, które popełnia. 1792 Nieznajomość Chrystusa i Jego Ewangelii, złe przykłady dawane przez innych ludzi, zniewolenie przez uczucia, domaganie się źle pojętej autonomii sumienia, odrzucenie autorytetu Kościoła i Jego nauczania, brak nawrócenia i miłości mogą stać się początkiem wypaczeń w postawie moralnej. 1793 Jeśli - przeciwnie - ignorancja jest niepokonalna lub sąd błędny bez odpowiedzialności podmiotu moralnego, to zło popełnione przez osobę nie może być jej przypisane. Mimo to pozostaje ono złem, brakiem, nieporządkiem. Konieczna jest więc praca nad poprawianiem błędów sumienia. 1794 Dobre i czyste sumienie jest oświecane przez prawdziwą wiarę. Albowiem miłość wypływa równocześnie "z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej" (1 Tm 1, 5) 57 : Im bardziej więc decydującą rolę odgrywa prawe sumienie, tym więcej osoby i społeczności ludzkie unikają ślepej samowoli i starają się dostosować do obiektywnych norm moralności 58 . W skrócie 1795 "Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa" 59 . 1796 Sumienie moralne jest sądem rozumu, przez który osoba ludzka rozpoznaje jakość moralną konkretnego czynu. 1797 Dla człowieka, który popełnił zło, wyrok jego sumienia stanowi rękojmię nawrócenia i nadziei. 1798 Sumienie dobrze uformowane jest prawe i prawdziwe. Formułuje ono swoje sądy, kierując się rozumem, zgodnie z prawdziwym dobrem chcianym przez mądrość Stwórcy. Każdy powinien wykorzystywać środki odpowiednie do formowania swego sumienia. 1799 Sumienie, stając wobec wyboru moralnego, może wydać zarówno prawy sąd zgodny z rozumem i prawem Bożym, jak i - przeciwnie - sąd błędny, który od tego odbiega. 1800 Człowiek powinien być zawsze posłuszny pewnemu sądowi swego sumienia. 1801 Sumienie może pozostawać w ignorancji lub wydawać błędne sądy. Taka ignorancja i takie błędy nie zawsze są wolne od winy. 1802 Słowo Boże jest światłem na naszej drodze. Powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę oraz stosować w praktyce. W ten sposób formuje się sumienie. >>>katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-1-1.htm

"Według nauczania Kościoła człowiek został stworzony tylko w dwóch wersjach: jako heteroseksualny mężczyzna i heteroseksualna kobieta – oboje zdolni do stworzenia płodnej rodziny." Jest inaczej: człowiek został stworzony jako mężczyzna i kobieta. Mężczyzna może być heteroseksualny lub może mieć skłonności homoseksualne. Podobnie kobieta.

" Dopóki nauka nie rozpozna dokładnej genezy transseksualizmu i nie nauczy się bezpiecznie i skutecznie przywracać właściwą architekturę mózgu (czy to kiedykolwiek będzie możliwe?), lekarzom pozostawać będzie niedoskonała pomoc w postaci terapii hormonalnej i chirurgicznej korekty płci." Jest to lekarstwo gorsze od choroby. Szkoda, że ludzie o tym nie wiedzą. Transseksualizm to poważny krzyż. Jeżeli człowiek ma wiarę i opiera się o miłość Boga to On pomoże mu zaakceptować i nieść ten krzyż. I ten krzyż go nie zniszczy.

"akty homoseksualne są zgodne z naturą homoseksualistów, natura ludzka – co pokazują współczesne nauki – nie występuje bowiem tylko w dwóch odmianach.Natura ludzka ma dwie odmiany: męską i żeńska. I może w obu wersjach przejawiać różne skłonności: heteroseksualne, homoseksualne, biseksualne, transseksualne.

"Owszem, jest zdolny pokochać tylko osobę tej samej płci, w związku z czym ich intymna relacja nie może być biologicznie płodna, ale przecież seksualność przy orientacji homoseksualnej nie traci swojej podstawowej dla gatunku ludzkiego więziotwórczej funkcji. To nie jego wina przecież, taką ma naturę." Jest zdolny pokochać tylko osobę tej samej płci? Nie tylko. https://www.homoseksualizm.edu.pl/terapia/sukcesy-terapii/swiadectwa-exgejow/375-homoseksualne-zauroczenie-eda

Czy lesbijka może być w związku z mężczyzną? Może: https://www.homoseksualizm.edu.pl/terapia/sukcesy-terapii/swiadectwa-exlesbijek/273-stabilizacja-zamiast-emocjonalnego-uwikania

facet-transseksualista może pragnąć zostać lesbijką ;)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]