Coraz częściej księża mówią: „Jak dalej tak będzie, to z czego będę żył? Dotychczas żyliśmy z kultu, ale dalej tak się nie da. Mszy coraz mniej, ślubów i pogrzebów tudzież, na razie niezły dochód daje katecheza, ale co dalej, gdy ten system padnie?”. Jakiegoś sensownego rozwiązania nie widać. Słychać natomiast narzekania na laicyzację i prześladowanie Kościoła. Tyle tylko, że biorąc skutek za przyczynę i robiąc z siebie ofiarę, byleby nie przyznać, że sami sobie jesteśmy winni, po prostu drepczemy w miejscu i popadamy w coraz czarniejszą niemoc.
Zanim nauczymy kogoś odprawiania mszy, nauczmy go konkretnego zawodu
Paweł Apostoł pisał do Tesaloniczan, a dzisiaj do nas: „Sami wiecie, jak trzeba nas naśladować, bo nie próżnowaliśmy u was. Chleba nie jedliśmy u nikogo za darmo, ale pracowaliśmy dniem i nocą w trudzie i znoju, aby dla nikogo z was nie być ciężarem. Nie żebyśmy nie mieli do tego prawa, ale chcieliśmy dać wam samych siebie jako przykład do naśladowania. Gdy bowiem byliśmy u was, nakazywaliśmy: Kto nie chce pracować, niech też nie je! Słyszymy bowiem, że niektórzy u was próżnują. Nie pracują, lecz udają, że pracują. Nakazujemy im i upominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując spokojnie, jedli własny chleb. Wy zaś, bracia, nie zniechęcajcie się w czynieniu dobra”.
Otóż to, zamiast czekać i narzekać, warto postawić sobie pytanie: czy przypadkiem nie nadarza się nam dobra okazja, by zacząć żyć na własny koszt?
Lata temu Benedykt XVI mówił polskim duchownym: „Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego”. To prawda, ale dzisiaj nie jest to już takie oczywiste. Czy jednak nie nadszedł czas, abyśmy, idąc za przykładem Pawła Apostoła, zaczęli na własne utrzymanie zarabiać własnymi rękami.
Zanim więc kogoś zaczniemy uczyć odprawiania mszy, w zgodzie z apostolską tradycją, najpierw trzeba by nauczyć go konkretnego zawodu. Niech nas ludzie poznają i odróżniają nie po koloratkach i kolorach koszul, ale po sposobie życia. Skoro sam Paweł, a gdzież nam do niego, umiał połączyć wytwarzanie namiotów z duszpasterzowaniem, to znaczy, że niemożliwe jest możliwe.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















