Królestwo Boże samo się nie zrobi

Sakramenty, liturgia czy krzyż o tyle są znakiem obecności i działania Boga, o ile rozświetlają mroki zła i dodają odwagi, by w tę ciemność wejść.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

„Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”. Czyżby z tego wynikało, że w tej Bożej monarchii wszystko zależy od władcy, natomiast od poddanych zgoła nic lub niewiele? Wiadomo przecież, że zanim dokonamy zasiewu, najpierw trzeba przygotować pole. Wykarczować, usunąć kamienie, zmeliorować, nawozić, zaorać, zabronować, zawałować. To wszystko samo się nie zrobi. Dojrzałe zboże, buraki, kartofle z pola, jabłka i śliwki z sadu, samochody z fabryki, ubrania od krawca itd. same do nas nie przyjdą. Trzeba to zrobić i to z sercem, ze świadomością, że nie ma zajęć mniej i bardziej szlachetnych. Nie habit czyni mnicha. A „od każdego, któremu wiele dano, wiele też będzie się wymagać, a komu więcej powierzono, od tego też więcej będą żądać”, mówi Jezus.

Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Tesaloniczan, czyli również do nas, piszą: „Sami wiecie, jak trzeba nas naśladować, bo nie próżnowaliśmy u was. Chleba nie jedliśmy u nikogo za darmo, ale pracowaliśmy dniem i nocą w trudzie i znoju, aby dla nikogo z was nie być ciężarem”. Natomiast ten, „kto nie chce pracować, niech też nie je!”. Tym zaś, którzy: „Nie pracują, lecz udają, że pracują. Nakazujemy im i upominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując spokojnie, jedli własny chleb. Wy zaś, bracia, nie zniechęcajcie się w czynieniu dobra”, zwłaszcza tym, których dotychczas mieliśmy za najpotworniejszych grzeszników z góry skazanych na wieczną mękę w piekle.

Tymczasem papież Franciszek już na początku pontyfikatu mówił: „Życie jest życiem, a wszystkie rzeczy muszą być przyjmowane [takimi, jakie są], gdy się pojawiają. Grzech jest grzechem. (…) Ale w każdym przypadku przyjmijcie [osobę transpłciową], towarzyszcie, zbadajcie sytuację, rozeznawajcie, i włączcie [ją do życia wspólnoty]. To jest to, co Jezus zrobiłby dzisiaj”. Słowem chodzi o to, „aby ludzie widzieli [nasze] dobre czyny i chwalili [naszego] Ojca, który jest w niebie”.

Dobroć naszych myśli, słów i czynów ma być zatem znakiem obecności i miłości Boga w świecie. Stąd sakramenty, liturgia, krzyż i święte obrazy o tyle są znakiem obecności i działania Boga, o ile rozświetlają bezednie zła i dodają odwagi, by w tę ciemność wejść: „Bądźcie więc tak doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec Niebieski”, który sprawia, że jego „słońce wschodzi dla złych i dobrych i zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.  

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Grzech jest grzechem