Przyjemność kontrolowania bliźnich

Pociąg do Poznania. Młodzi w sąsiedniej pakamerze: „Zagadałeś mnie i nie widziałam w końcu Chrystusa. Nie zaliczyłam Świebodzina, nie zaliczyłam”. „No i git. Po co ci to było?”. „Chciałam zobaczyć, czy jest taki olbrzymi naprawdę”. „Potężny. Naturalnej wielkości”.
Czyta się kilka minut
Eliza Kącka // Fot. Grażyna Makara
Eliza Kącka // Fot. Grażyna Makara

Pociąg z Poznania. Dosiadam się do pani na oko siedemdziesięcioletniej. „Pani do Warszawy?”. „A tak”. „Ja całą trasę sobie zafundowałam”. „Szczecin-Białystok? Nono”. „Była pani w Białymstoku?”. „Dawno”. „Dziś są moje urodziny. Nie chciałam siedzieć w domu”. „Aha”. „Zrobiłam sobie bilans i uznałam, że najmniej w życiu robiłam rzeczy bezcelowych. Białystok wydał mi się najbardziej bezcelowy z dostępnych rozkładów jazdy”. „Haha, to dyskusyjne”. „Owszem, mogłam wybrać Warszawę. Ale w Warszawie przynajmniej kogoś znam. A o Białymstoku nie wiem nic”. „To się pani dowie”. „Ja już nie chcę się dowiadywać. Chyba jakiś nocleg kupię, a jutro z powrotem do Szczecina”. „Aha”. „A mama mi mówiła, że nie można wyrzucać pieniędzy”. „Eeetam, napatrzy się pani”. „W Białymstoku chcę się źle zachowywać, ale nie mam pomysłu”. „Na złe zachowanie?”. „No tak, skoro już tam jadę bezcelowo, wie pani, to chcę raz w życiu się źle zachowywać”. „Jasne”. „Co można robić w ramach złych zachowań? W moim wieku?”. „U, nie wiem”. „No ja się w sumie nie dziwię. W moim wieku to z grubsza znaczy być złośliwym jak dziecko”. „Heh”. „Nie wiem, może pójdę spać”. „Niezbyt złe”. „No, nie powiedziałabym. Pojechać do Białegostoku tylko po to, by tam spać? To bardzo złe zachowanie”.

Pociąg do Poznania. Młodzi w sąsiedniej pakamerze: „Zagadałeś mnie i nie widziałam w końcu Chrystusa. Nie zaliczyłam Świebodzina, nie zaliczyłam”. „No i git. Po co ci to było?”. „Chciałam zobaczyć, czy jest taki olbrzymi naprawdę”. „Potężny. Naturalnej wielkości”. „Naturalnej?!”. „No naturalnej dla bogów”. Z sąsiedniej pakamery siedzeniowej, głos starszy: „Bardzo ładnie się przeżegnałeś”. Głos dziecięcy: „A dlacego ten pomnik chce, zebyśmy to jobili?”. „Nie pomnik, tylko Pan Jezus”. „Ale po co?”. Gość spod okna: „Bo jak tego nie zrobisz, zacznie nas gonić. Proste”.

Autobus 116, matka z synem z grubsza trzydziestoletnim. „Jak to? Nie jedziesz na groby?”. „Myślałem, żeby wyjechać”. „Co?!”. „Nie miałem urlopu”. „Na Wszystkich Zmarłych? Mój syn?”. Na wzburzeniu: „Widzisz, jak pani na ciebie patrzy – wskazuje na mnie – urlop w listopadzie!”. Młody: „Normalnie patrzy”. Uśmiecham się. Pauza. Starsza: „W mojej rodzinie!”. „Co?”. „Urlop świecki”. „Bosz, mama, a w sierpniu to religijny?”. „Jak ty nic nie rozumiesz!”. „Bo…?”. „Ty już jesteś nie nasz”.

Autobus 119, młoda przy mnie w telefon: „Mamaaa, nie byłam, ale pojadę za tydzień”. Pauza. „Już się nie wzmagaj. Godzinka wystarczy. Kwiaty kupię”. Pauza. „Tak, ciętych nie, mają dłużej postać”. Pauza. „A Krzysiek by nie mógł? On ma więcej czasu”. Pauza. „Nie licytuję się. Po prostu od niego nigdy nie wymagasz”. Pauza. „Tak, wiem, że mieszkam w ciotki mieszkaniu”. Pauza. „Mama, wiesz, gdybym wiedziała, tobym sprzedała, a nie dawała do remontu”. Pauza. „Ja ranię?”. Pauza. „Jej uczucia?! Zwariowałaś”. Pauza. „Mama, szczerze, jakbym wiedziała, że raz na tydzień każesz mi odwiedzać grób ciotki, to bym nie dała sobie zapisać tego mieszkania!”.

Pociąg do Krakowa, spóźniony. Czytam Mrożka terapeutycznie. Kobieta od okna wyraźnie się wciągnęła, bo czuję, jak się wgapia. Za Miechowem nie wyrabia: „Zdjęłabym trochę z boku, jedno ciachnięcie”. „Hm – myślę – śmiałe” – bo czytam akurat „Antropocentryzm”. Ona: „Przepraszam, choroba zawodowa. Szkoda, że wcześniej nie pomyślałam, to bym pani na trasie poprawiła. W toalecie”. „Aha”. „Ta grzywka mnie od Warszawy dręczy. Podatna głowa, podatna”.

Park Morskie Oko, po przemarszu wielokrotnym wokół stawu siadam w końcu na ławce, by ujarzmić wewnętrzny tupot. Wyciągam książkę, włączam latarkę w komórce. Po chwili głos z ławki sąsiedniej: „Tych okrążeń to ma być siedem?”. Zgłupiałam: „Yyy, nie”. „Ciekawy sport”. Gość z grubsza w moim wieku, z papierosem doklejonym do wargi dolnej „na Hłaskę”: „Co pani czyta?”. „Sama nie wiem”. Przytomnieję: „A wiersze czytam, Wierzyńskiego”. „Dziwna lektura, jak na park”. Milczymy. „A parkowa… to że rozrywka?” – pytam. „Nieee, tak mi się powiedziało”.

Dodaje po chwili: „Ja zawsze przychodzę z książką”. „Uhm”. „I nigdy jej nie wyciągam”. „Heh”. „Teraz mam Becketta. Głupio”. „Nie, dlaczego głupio?”. „Głupio, bo nie mam siły czytać”. „Aha”. „Miesiąc temu chodziłem z Mannem. »Doktor Faustus«. Nie podrywam na książki”. Śmiejemy się. „Czy ja wiem, na Manna można by, wojaczkowy klimat”. „Trzeba by wyciągnąć z plecaka najpierw”. Chwila ciszy. „Bo wiesz – przestał paniować – kiedyś maniacko dużo czytałem. Potem rzuciłem książki. A teraz biorę je ze sobą jak kogoś, kto rozumie”. „Powiernik stanów”. „Tak. Mało pamiętam z Becketta, ale on pasuje. Mann już nie”. „Bywa”. „Ciemność wokół jest inna, inna”.

Dzwoni staruszka od ciśnienia: „Pani Elizo, żyje pani?”. „Tak, ciągniemy”. „No to dobrze”. „Niech się pani nie przejmuje”. „Gdzie tam, przeciwnie. Mam w tym swój interes”. „Co mam zrobić?”. „Zaraz: zrobić. Nie zna pani przyjemności kontrolowania bliźnich?”. „A niezbyt”. „To niech się pani wczuje. Dzwonię do Kąckiej i wyobrażam sobie, że z nerwów znosi jajo”. „No świetnie, dziękuję”. „Proszę nie dziękować. Wbrew pozorom, służymy sobie”. „W sensie?”. „Ja się cieszę, że pani istnieje, a pani wie, że świat nie przestaje sprawdzać”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Złe zachowanie