Pretensja apostołów

W Ewangelii św. Łukasza w stosunkowo bliskim sąsiedztwie zostały zapisane dwa – pozornie sprzeczne – zdania Jezusa.
Czyta się kilka minut
Bp Grzegorz Ryś / / Fot. Grażyna Makara
Bp Grzegorz Ryś / / Fot. Grażyna Makara

Wpierw Jezus mówi do swoich uczniów (Łk 9, 50): „Ten, kto nie jest przeciw wam, jest z wami”. Niespełna dwa rozdziały później wypowiada się o wiele radykalniej: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza” (Łk 11, 23). Napięcie między tymi tekstami zawsze mnie wciągało: szukałem rozwiązania w najbliższych kontekstach, studiowałem komentarze...

Być może jednak rozwiązanie jest niesłychanie proste i sprowadza się do zauważenia, kto w obu tych zasadach jest punktem odniesienia. W pierwszej z nich są to uczniowie; w drugiej – sam Jezus.

Jezus z całą pewnością ma prawo wymagać od nas wyboru radykalnego: opowiedzenia się za Nim lub przeciw Niemu; owszem, nie znosi obojętności (zob. Ap 3, 15n). Ma prawo! W dwóch wcześniejszych wersetach (Łk 11, 21-22) Ewangelista mówi, że Jezus stoczył w naszym imieniu walkę z szatanem – mocarzem, który traktował nas jak swoje łupy. Pokonawszy go wszakże, Jezus (silniejszy) nie zagarnia łupów dla siebie, lecz je rozdaje. Walczy bowiem z szatanem nie o swoją władzę nad nami, lecz o naszą wolność. Przywróciwszy nam wolność, i to nie inaczej, jak za cenę swojej śmierci, staje przed nami i ma prawo zapytać każdego z nas, jak pytał Piotra nad jeziorem: „Czy ty Mnie kochasz?”.

Nie można kochać ćwiartką serca. Miłość jest postawą angażującą całego człowieka. I to jest jedyna możliwa forma naszego bycia z Jezusem – na mocy własnej, wolnej decyzji, w miłości, która zawsze jest odpowiedzią – wzajemnością, gdyż to On pierwszy i do końca nas umiłował. I mówi: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie”. Nie ma w tym zdaniu żadnej uzurpacji, żadnej chęci zawłaszczenia – i żadnej niestosowności.

Ale czy takiego radykalizmu w odniesieniu do siebie mają prawo wymagać także uczniowie Jezusa? Czy oni mają prawo powiedzieć: „Kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam”? Albo jeszcze mocniej: „Kto nie jest z nami, ten jest przeciwko Jezusowi”?

Tak się właśnie przez chwilę wydawało apostołom. Nie rozumieli, że ktokolwiek, kto „nie chodzi z nimi” (Łk 9, 49), miałby prawo wyrzucać złe duchy w imię Jezusa. To, że sami mieli szczęście przebywać z Nim, potraktowali jako swego rodzaju tytuł do wyłączności. Miarą dla każdego innego przestał być naraz jego stosunek do Jezusa, a stała się nią przynależność do tego konkretnego grona uczniów i zgodność z nim.

To jest uzurpacja i to jest gruba niestosowność! Uczynić z siebie punkt odniesienia. Stanąć przed ludźmi w takiej czy innej grupie Jezusowych uczniów i powiedzieć: „Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam (i przeciw Jezusowi)”.

Skąd brać w ogóle taką pewność co do swojego rozumienia rzeczywistości, uznania siebie za „depozytariusza prawdy” o Bogu i człowieku (św. Jan Paweł II), tzn. utożsamienia samej prawdy ze swoim – jakże ograniczonym – jej poznaniem i rozumieniem? I jakie to generuje w człowieku (indywidualnie czy we wspólnocie) zamknięcie na różnorodność duchowych darów złożonych nie przez kogo innego, tylko przez Pana w innych ludziach i wspólnotach? I skąd miałbym właściwie wziąć tytuł do takiej pretensji? Za nikogo nie oddałem życia. Nie wziąłem na siebie niczyjego grzechu.

Dwa przytoczone na wstępie Jezusowe teksty nie są w żadnym przypadku sprzeczne. Przeciwnie, układają się w syntezę: jeśli każdy z nas radykalnie wybierze w życiu Jezusa (opowie się za Nim), to – będąc rzeczywiście z Nim – nie będziemy dłużej w stanie patrzeć na siebie jak na rywali i wrogów. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2016