Reklama

Powrót do natury. Dzikiej

Powrót do natury. Dzikiej

07.12.2020
Czyta się kilka minut
Niedawno napisałem tekst w obronie Jana Pawła II z konkluzją, że nie będę podpisywał listów w jego obronie. Po tym, jak to napisałem, zaatakowała mnie ze straszliwą złością pewna dama.
W

Wioska nosi nazwę (o ile dobrze pamiętam) Kolonia Krystyna (Colônia Cristina). Dziś na obrzeżach Kurytyby, powstała na początku XX wieku. Emigrantom z Polski przydzielono kawał lasu, gdzie mieli się pobudować, zagospodarować, żyć. Kurytyba była mniejsza niż dziś, a więc i odległość od Kolonii większa niż dziś. Las nie był puszczą amazońską, ale wiedząc, jak szybko tam wszystko rośnie, sądzę, że las musiał być gęsty i oporny. Wykarczowali las, zaorali ziemię, obsiali, pobudowali domy, osiedlili się i siedzą do dziś. Po lesie nie ma śladu, dojazd do Kurytyby jest wygodny. Wieś schludna, zamożna i wciąż polska. Na niedzielę sprowadzają z Kurytyby księdza-Polaka i modlą się po polsku. Mówią po polsku, trochę gwarą i stylem z „Trylogii” pana Sienkiewicza. Tylko żal, że Colônia Cristina się starzeje. Młodzi się przenoszą do miasta, po portugalsku mówią lepiej niż po polsku. Ale opowieść o ...

4362

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Generalnie jest problem z czytaniem ze zrozumieniem.Odczytujemy słowa,tak jak chcemy. Najśmieszniejszym ,choć przykrym tego przykładem była dla mnie ostatnio napaść pewnego człowieka na stoisko z napisem "Zmień piec",bo myślał,że tam jest napis "Zmień płeć" :)

Ja przede wszystkim w kwestii formalnej: w okienku "Chcesz czytać więcej?", wśród opcji dostępu do treści płatnych TP, wciąż widać "płatność za pojedynczy artykuł", ale w rzeczywistości dostęp za punkty zniknął z oferty już wiele miesięcy temu. Pozostały tylko trzy warianty prenumeraty czasowej. Przyznam szczerze, ze żadna mi nie odpowiada. Nie chodzi o cenę, lecz zasadę: z przyjemnością zapłacę te 40 gr (jak dotychczas) lub nawet więcej za coś, co mnie interesuje, ale nie mam zamiaru płacić za "junk content". Oczywiście szanowna Redakcja ma prawo dyktować zasady, proszę jednak rozważyć, czy nie lepiej jest pozostawić takim jak ja czytelnikom wybór inny niż nieczytanie płatnych treści w ogóle (oprócz 6 bezpłatnych artykułów miesięcznie). Zwłaszcza że przy zaledwie sześciu artykułach wartych lektury w każdym numerze roczna prenumerata okaże się tańszą opcją. ;) ****** A teraz o śmiesznych incydentach. Wydawałoby się, że dzisiaj, kiedy słowo "wiral" odnotował nawet słonik ortograficzny PWN, nie trzeba nikomu tłumaczyć takich zdarzeń, jak atak znanego aktora na wystawę Uklańskiego w Zachęcie, zgłoszenie niejakiego Kononowicza jako kandydata w wyborach prezydenckich albo jutubowy blog Baśki Kwarc. Jeśli mimo wszystko tłumaczyć trzeba, to nie dziwota, że atak na wrocławskich ekoatywistów okazał się istną kopalnią memów. Niczego z góry nie wykluczając, zwrócę tylko uwagę, że firmująca ów happening fundacja Plastformers chyba nieczęsto prowadzi takie działania, bo niczym podobnym (nawet tym) nie chwali się na swojej stronie internetowej. Jakoż tym razem postanowili zachęcać wrocławian do zmiany pieca akurat w niedzielę przed kościołem św. Michała Archanioła za pomocą, przyznajmy, dość skromnego i raczej enigmatycznego baneru, dowiezionego na deskorolce (do obejrzenia tutaj: https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26233715,35-latek-zaatakowal-stoisko-zmien-piec-we-wroclawiu-fundacja.html). Jak relacjonował prezes Zachariasiewicz, który osobiście i chyba samotnie pilnował kramu, były jakieś obelgi ze strony wychodzących z kościoła, ale z tego memu sie nie zrobi. Trzeba trafu, że przejeżdżał tamtędy na rowerze jakiś łysy (skin?), który zaatakował stoisko nie tylko słownie, na szczęście bez większych szkód poza zarysowaniem obudowy komputera, i zaraz uciekł. Incydent zgłoszono na policję. Ciekawe byłoby wiedzieć, czy rzeczywiście i czy śledztwo dało rezultaty. Ciekawe również, skąd prezes wie, że gość miał 35 lat. Nie jest to przecież standardowa informacja, jakiej udziela o sobie chuligan w trakcie wybryku. Nieważne. Se non è vero, è bon trovato. Na średnie/starzejące się pokolenie, wychowane na ziejących autentyzmem programach typu "Randka w ciemno" i "Pamiętniki z wakacji", coś takiego działa. Oby kogokolwiek zachęciło do zmiany pieca (jeśli wierzymy prezesowi, że takie miał intencje). ;)

Akurat ta akcja urzędu miasta odbywała się w weekend, a więc i w niedzielę, w różnych strategicznych punktach Wrocławia. Akurat na tym osiedlu (Ołbin) jest sporo poniemieckich kamienic, a jest to osiedle, które nie ma ma jakiegoś strategicznego, przelotowego miejsca i chyba jedynym jako takim centralnym punktem jest właśnie ten (najwyższy w mieście) Kościół.

Przyklad piec i pleć nie jest właściwy. Autor powinien przedstawić, co ma na myśli w sposób logiczny, bez ulicznych skrótów myślowych. Jeżeli ja, na podstawie analizy logicznej jego wypowiedzi, znajdę zaprzeczenia sobie, nieuzasadnione twierdzenia czy śmieszące mnie potknięcia językowe to nie znaczy, że nie czytam ze zrozumieniem. Mogę czytać jak chcę, posługując się intelektem.

nie mogę pojąć jak można ślubować bezwzględne posłuszeństwo biskupowi albo innemu zwierzchnikowi w religijnej organizacji i jeszcze wiązać ten w gruncie rzeczy głupi i naiwny akt s a m o g w a ł t u [w sensie ścisłym] z ewangelią czy wyznawaniem wiary w zmartwychwstałego

Szanowny xABo czytam (wydaje mi się , że ze zrozumieniem), ale od ekologii do obrony (zresztą) słusznej jest droga ciut daleka... na marginesie. W sprawach rozumienia tekstów, które ukazują się w Internecie miałem przyjemność rozmawiać dzisiaj z Moją Dentystką Agnieszką i Oboje stwierdziliśmy, że coraz mniej ludzi rozumie sens jakiegokolwiek tekstu, co jest tym bardziej przykre, że jesteśmy Narodem Rozumnym i mogłoby się wydawać, że wnioski potrafimy sami formułować, ale nie... Często piszący, atakują, zawłaszczają odpowiedzi pod swoją kuratelę (że to niby ich...), ale sens jest już nie ich, ponieważ w dalszej "rozkminie" gubią się, o czym chcieli napisać, albo po której stronie stoją. Inną sprawą jest to, że na dane disputandum piszą zupełnie z kapelusza (czyt. na inny temat). Przypomina mi się lekcja matematyki, gdzie uczeń na pytanie o mnożenie zaczął opowiadać o trzodzie chlewnej, gdzie tu logika (w najprostszej postaci...)? Dlatego myślę, że komentarz powinien odnosić się do tekstu, pod którym się znajduje, a nie "od czapy" Nam wszystkim życzę, na te pandemiczne święta: rozwagi, humoru i rozumu

w sprawie łączenia komentarzy z tekstem artykułu, stąd moja kwestia pod twoją rozwagę, humor i rozum: czy można mówić o komunikatywności poezji Karpowicza? P.S. Jeśli rozmowa z dentystką odbyła się podczas zabiegu dentystycznego, mój pełny szacun! Jak ty to zrobiłeś? Mistrzostwo...

Na te 'intelektualne wygibusy', opowiem drogiemu kapłanowi jednym zdaniem "Kończ waść! Wstydu oszczędź!" - Przepraszam! Użyłem dwóch zdań.

"Gdyby miarą zła i dobra naszych czynów miały być instynkty lub wyczucie, cofnęlibyśmy się do stadium dzikości" Dzikość to nie strach pchający do ślepej agresji. gdyby tak było, świat dawno pogrążył by się w chaosie i zginął. Wychowałem się w rodzinie, która od pokoleń żyła z rolnictwa, już w wieku pięciu lat musiałem pasać stado gęsi, jako siedmiolatek pilnowałem stada 20 krów z przychówkiem. Miałem sporo czasu na obserwacje natury, zachowania zwierząt, a że łąki były w dolinie małej rzeczki i na skraju lasu, "dzikość" przyrody była codziennym mym towarzyszem u boku zawsze towarzyszył mi wierny pies przyjaciel autentyczny. Długo by opisywać czym wypełniałem dni, od podziwiania chmur do organizowania mrówczych wojen. Nie było łatwo i przyjemnie, bo świątek czy piątek, słońce czy deszcz, obowiązek zawsze był na pierwszym miejscu. W tej dzikości przyrody nie było żadnego szaleństwa ani strachu, nawet podczas szalejących burz. Wszędzie dominowała rozwaga i kalkulacja, ostrożność i niebywała zdolność adaptacji do pojawiających się warunków. Kobieta, która Księdza zaatakowała, najprawdopodobniej utraciła zdolność samodzielnego myślenia, czytania ze zrozumieniem, analizy otaczającej rzeczywistości, dystansu do samego siebie. Owe zdolności są nam z natury przypisane, ale już małym dzieciom, zaczyna się robić wodę z mózgu, " cywilizować" pozbawiać naturalnych instynktów i odruchów. Prym w tej materii wiedzie kościół, potem państwo. Instytucje te potrzebują taniej, bezrefleksyjnej i posłusznej siły roboczej, niewolników krótko mówiąc. Na takiego niewolnika Ksiądz się natknął, a nie wolnego człowieka, bo ten zawsze kalkuluje, nigdy nie działa ślepo.

" bo ten zawsze kalkuluje, nigdy nie działa ślepo." - kalkuluje to chyba złe słowo... myśli, po prostu

nie zna pychy, chciwości, faryzejstwa, obłudy, hipokryzji, zakłamania, szczucia, judzenia, arogancji, grzechu itede - coś księdzu ta wyliczanka mówi? z czymś się kojarzy?...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]