Kiedy w wypełnionej ludźmi, jasno oświetlonej Wielkiej Synagodze rzymskiej papież siedząc na fotelu ustawionym na podwyższeniu, „teva”, wygłaszał przemówienie, kiedy widziało się skupione, często wzruszone twarze słuchaczy, kiedy oklaski przerywały mówcy świadcząc, że żadne słowo nie uchodzi uwagi zgromadzonych, miało się wrażenie, że wszystko jest normalnie, że nie może być inaczej. A było to, od początku do końca, wydarzenie zupełnie niezwykłe, bardziej chyba niezwykłe aniżeli nawet spotkanie z muzułmanami w Casablance.
Po raz pierwszy od czasów apostolskich Piotr przekroczył progi żydowskiego domu modlitwy, po raz pierwszy papież w synagodze przemawiał do Żydów, po raz pierwszy modlił się z nimi i oni z nim się modlili. Jak ogarnąć wymiar tego wydarzenia?
Jakimś przybliżeniem będzie umieszczenie go w kontekście blisko dwa tysiące lat liczącej historii rzymskiej wspólnoty żydowskiej, ale tylko przybliżeniem, bo obok perspektywy historycznej pozostaje jeszcze wymiar teologiczny, psychologiczny, a także, chcąc nie chcąc, polityczny.
W związku z wizytą postawiono i takie pytanie: kto kogo uznaje? Judaizm bowiem może się bez chrześcijaństwa obejść, podczas gdy chrześcijaństwo bez judaizmu nie może...
A co zrobić ze sprawą pretensji Żydów o „niedopuszczalne przywłaszczenie” przez chrześcijan Przymierza, praw ludu Bożego? A co z uznaniem państwa Izrael, sprawą, która w nieunikniony sposób musiała pojawić się w związku z wizytą papieską? A jeszcze pytania o przyszłość: czym wizyta Jana Pawła II w rzymskiej synagodze będzie dla dalszego dialogu chrześcijańsko-żydowskiego? Jakie zawiera wskazania odnoszące się do dalszego zbliżenia i współpracy?
Papież i rabin. Wizyta religijna, konsekwencje polityczne
Odpowiedź na niektóre z tych pytań otrzymali uczestnicy spotkania. Można ją wyczytać w przemówieniach wygłoszonych w niedzielny wieczór 13 kwietnia 1986 roku, dokładnie w połowie okresu dzielącego chrześcijańską Paschę od żydowskiej, czyli w dniu 4 miesiąca Nissan, roku 5746.
Ale gdyby sprawa sprowadzała się do przemówień, to można by się ograniczyć do wymiany listów. Dlatego będę w tej bardzo niepełnej relacji mówił o spotkaniu. Co do przemówień, należą one do tych, które nie wystarczy znać ze streszczeń, lecz chcąc się naprawdę dowiedzieć, co zostało powiedziane, trzeba je przeczytać w całości.
Powiedziano na konferencji prasowej w watykańskiej Sala Stampa, że wizyta nie ma charakteru „turystycznego” ani politycznego. Było to bez wątpienia spotkanie religijne. Wspólne oddanie czci jednemu Bogu słowami Psalmów, które chrześcijanie odmawiają od dwudziestu wieków, a Żydzi jeszcze dawniej, i słowami Świętych Ksiąg, świętych dla jednych i drugich...
„Alleluja. Chwalcie Pana w Jego świątyni, chwalcie Go na firmamencie Jego mocy” – śpiewał chór, kiedy papież wchodził do synagogi.
„Gdyby nie Pan, który był z nami, kiedy powstali na nas ludzie, żywcem by nas wtedy pożarli...” – modlił się główny rabin Rzymu.
„O, jak dobrze i jak miło, kiedy bracia żyją razem w zgodzie!” – modlił się Jan Paweł II.
Był to akt religijny, modlitewny, ale przecież główny rabin zapytany przez dziennikarzy w przeddzień wizyty o to, czy będzie prosił papieża o uznanie przez Stolicę Apostolską państwa Izrael, odpowiedział, że nie jest to wykluczone. Że pragnie, by jednym ze skutków tego spotkania było podjęcie kroków w tym kierunku.
Historia Żydów w Rzymie i papieski przełom
Wróćmy jednak do kontekstu historycznego. O przeszłości, często bardzo bolesnej, tak mówił w Radiu Watykańskim znany naszym czytelnikom dr Józef Lichten: „Żydzi osiedlili się w Rzymie jeszcze w czasach przedchrześcijańskich. W tym pierwszym okresie ich rzymskiej historii stanowili dostatnio rozwijającą się wspólnotę. Później rozpoczęły się prześladowania, zarówno w Rzymie, jak i poza nim, kiedy Rzymianie zburzyli Świątynię w Jerozolimie. Potem nadeszły czasy chrześcijaństwa i stosunek do Żydów układał się ze zmiennym szczęściem, przeważały jednak lata, a nawet wieki trudne, często okrutne. Przez trzysta lat Żydzi w Rzymie zamknięci byli w getcie, za obwarowanym murem, często byli zmuszani do wysłuchiwania kazań nawołujących do nawrócenia na chrześcijaństwo, a nawet siłą przymuszani do przyjęcia chrztu. Dopiero w połowie zeszłego wieku papież Pius IX nakazał zburzyć mury getta, a nowo powstałe ponad sto lat temu państwo włoskie otworzyło ostatecznie bramy dzielnicy odciętej od reszty miasta. Wizyta papieża jest dalszym ogniwem w długim łańcuchu wydarzeń, które zaczęły się jeszcze za czasów Piusa XII, ale przybrały na sile dopiero, kiedy na tron papieski wstąpił Jan XXIII”.
Są tacy, którzy uważają, że nie czas na przypominanie bolesnej przeszłości. Czy jednak bez jej przypomnienia da się zrozumieć w pełni to, co się wydarzyło 13 kwietnia 1986? Główny rabin Rzymu, prof. Elio Toaff, w przeddzień wizyty papieskiej powiedział: „Jesteśmy przekonani, że trzeba obalić mury, które nas dzielą. Podobnie jak papież, i ja mam swoich »lefebrystów« – są to ludzie, którzy oceniają sprawy z punktu widzenia politycznego, albo kierują się resentymentami. Twierdzą, że byłoby grzechem zapominać z powodu wizyty papieża o wszystkim, czego doznaliśmy złego od Kościoła. Ja odpowiadam, że gdybyśmy wszyscy rozumowali w ten sposób, zbliżenie nigdy nie byłoby możliwe. Odtrącanie wyciągniętej ręki jest nie tylko czymś niewłaściwym, to właśnie jest grzechem”.
Kiedy zaczął się zwrot w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich
W tym kontekście jakże ogromną wymowę ma to wszystko, co zostało uczynione w ostatnich latach. Oddajmy raz jeszcze głos rabinowi Rzymu: „Ewolucja rozpoczęła się podczas ostatniej wojny światowej, kiedy zwykły kler dał dowody ducha prawdziwie religijnego, spiesząc z pomocą Żydom, ryzykując własnym życiem... Historyczny zwrot w stosunkach między chrześcijanami a Żydami nastąpił za czasów Jana XXIII. To Jan XXIII wykreślił słowo »perfidi« (czyli »wiarołomni«) z wielkopiątkowej modlitwy za Żydów, zwołał Sobór Watykański II, który ogłosił wspaniałą deklarację »Nostra aetate«, nie tylko przekreślającą skierowane przeciwko Żydom zniesławiające oskarżenie o bogobójstwo, ale także uwypuklającą głębokie więzi między obu religiami oraz zachęcającą do wzajemnego poznania. Jan XXIII i sobór to jakby antycypacja odważnego gestu Jana Pawła II”.
Tak mówił rabin Rzymu w przeddzień wizyty. Przypomnijmy jeszcze, że obecny papież od początku pontyfikatu podjął „linię swych poprzedników”. Wystarczy przypomnieć przynajmniej niektóre spotkania, przemówienia i dokumenty. Wszystkie (z wyjątkiem przemówienia z 12 marca 1979 roku) można znaleźć w polskim wydaniu „L’Osservatore Romano”.
I tak przemówienie do gminy żydowskiej w Moguncji (17 listopada 1980), do Komisji do Stosunków Religijnych z Judaizmem (6 marca 1982), do Anti-Defamation League of B’nai B’rith (22 marca 1984), List apostolski „Redemptionis anno” z 1984, ogłoszoną w 1985 roku instrukcję na temat „Żydzi i judaizm w głoszeniu i katechezie Kościoła katolickiego” oraz przemówienie do uczestników międzynarodowego sympozjum, zorganizowanego w Rzymie z okazji dwudziestolecia „Nostra aetate”.
Od krakowskiego Kazimierza do rzymskiej synagogi
Zresztą wydaje się, że papież Polak jest szczególnie wrażliwy na te sprawy. Dodajmy, że o ile wizyta 13 kwietnia była pierwszą wizytą papieża w synagodze, nie była to pierwsza wizyta w synagodze Karola Wojtyły. Posłuchajmy relacji proboszczów krakowskich. Rzecz wydarzyła się 28 lutego 1969 roku:
„Podczas wizytacji kanonicznej parafii Bożego Ciała na Kazimierzu w Krakowie Ksiądz Kardynał wyraził życzenie odwiedzenia gminy żydowskiej. Ksiądz proboszcz ustalił w porozumieniu z prezesem gminy, p. Maciejem Jakubowiczem, czas i miejsce odwiedzin. Prezes prosił, by zachować przepis o nakrywaniu głowy przy wchodzeniu do synagogi. W towarzystwie ks. proboszcza, Kardynał ubrany w czarną sutannę i płaszcz, udał się na ul. Szeroką. Był to piątek i Żydzi zgromadzili się na modlitwę. Przed synagogą powitał Ks. Kardynała Prezes. Po dość długiej rozmowie Ks. Kardynał wszedł do synagogi i tam, stojąc z tyłu, pozostał dłuższy czas. Później z proboszczem udał się do drugiej czynnej synagogi, gdzie zastali tylko jednego modlącego się Żyda. Ks. Kardynał w późniejszej rozmowie wspomniał, że otrzymywał co roku życzenia od prezesa Jakubowicza i nie wiedział, kim był wysyłający. (Na podstawie relacji ówczesnego ks. proboszcza i zapisu w księdze wizytacji)” („Kalendarium życia Karola Wojtyły”, s. 329).
Papież w synagodze: czy może usiąść na świętym miejscu?
Ilość próśb o karty wstępu na spotkanie znacznie przekraczała możliwości synagogi, do której może zmieścić się tysiąc osób. Przed siedemnastą zamknięto drzwi, synagoga była wypełniona.
Punktualnie o godzinie 17 przed świątynię zajechał papieski samochód. Gościa powitał główny rabin prof. Elio Toaff w towarzystwie prezesa gminy żydowskiej Rzymu i czterech rabinów. Rabini przybrani byli w białe togi, białe birety, przyozdobieni rytualnymi szalami w białe i czarne pasy (tallith). Ojciec Święty i główny rabin wymienili długi powitalny uścisk.
Orszak wszedł do synagogi przy śpiewie Psalmu 150. Papieża powitały długo trwające oklaski. Papież, osoby mu towarzyszące (kardynałowie Willebrands i Poletti, ks. bp Mejia, abp Martin, o. Duprey i proboszcz parafii Santa Maria in Trastevere) zajęli miejsca na „teva”, odgrodzonym od reszty świątyni podwyższeniu, przypominającym nasze prezbiterium. Papież i rabin Toaff zasiedli na ustawionych obok siebie identycznych fotelach. (Przed wizytą podobno toczono spór, czy można pozwolić, żeby w świętym miejscu „teva” znaleźli się nie-Żydzi).
Kiedy powitalne oklaski ucichły (papież w czasie ich trwania stał, kłaniając się lekkim pochyleniem głowy). Jedyny gest rąk – to było pozdrowienie wiwatującej i wymachującej chustkami grupy byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Jeden z rabinów odczytał po hebrajsku tekst z Księgi Genesis (15, 1-7) – obietnicę daną Abrahamowi. Potem lektor odczytał ten tekst po włosku.
Druga lektura: Micheasz 4, 1-5: „Koniec czasów... góra domu Jahwe... przekują miecze na lemiesze... naród przeciwko narodowi nie podniesie miecza... Choćby wszystkie ludy wystąpiły, każdy w imię swojego Boga, my jednak występować będziemy w imię Boga naszego, Jahwe zawsze i na wieki”.
Nieuznawanie ładu moralnego prowadzi do antysemityzmu
Rozpoczęły się przemówienia. Pierwszy zabrał głos przewodniczący gminy Giacomo Saban. Przedstawił dzieje żydowskiej wspólnoty w Rzymie – najstarszej wspólnoty żydowskiej diaspory na świecie. Mówił o konieczności pokonania przeszkód i oporów stojących na przeszkodzie w uznaniu państwa Izrael i o tym, czym jest ten kraj dla każdego Żyda.
Potem głos zabrał główny rabin Rzymu. Rabin, podobnie jak za chwilę papież, przemawiał siedząc. Zgromadzeni kilkakrotnie przerywali mówcy oklaskami. Tak było, kiedy stwierdził, że po raz pierwszy w historii Kościoła papież zechciał przyjść do synagogi; oklaski rozlegały się zawsze, kiedy padało imię Jana XXIII, który kiedyś, przejeżdżając obok rzymskiej synagogi – jak wspominał rabin – kazał zatrzymać samochód, wysiadł i błogosławił ludzi wychodzących ze świątyni; oklaskami zareagowano na słowa o odzyskanej ojczyźnie Izraela. Nie da się – mówił rabin – zapomnieć niezliczonych męczenników żydowskich, którzy pogodnie przyjmowali śmierć w imię dania świadectwa i dochowania wierności imieniu Bożemu i Jego Prawu. Dzięki nim naród żydowski przetrwał do dziś dnia żywy jako jedyny z narodów starożytnych. Przeszłości więc nie można zapomnieć, chcemy jednak z ufnością zacząć nowy okres historyczny, owocujący dziełami podejmowanymi wspólnie, nareszcie na zasadzie partnerstwa, równości i wzajemnego szacunku, dla dobra ludzkości.
W dalszym ciągu mówił o wspólnych ideałach, o duchowym monoteizmie i moralności, które w każdym człowieku od jego poczęcia uznają obraz i podobieństwo Boże. To jest podstawa ładu moralnego służącego dobru człowieka. Odkrycie braterstwa wszystkich ludzi prowadzi do poszanowania drugiego człowieka. Nieuznawanie zaś tego ładu prowadzi do nieludzkiej, ślepej przemocy, rasizmu i antysemityzmu, których ofiarami byli przez tyle wieków Żydzi, gdziekolwiek się znajdowali.
Nagrodą za wierność owemu ładowi – według obietnicy danej Abrahamowi – jest powrót do ziemi obiecanej. W tym kontekście rabin podjął problem państwa Izrael. Uczynił to w sposób, do jakiego raczej nie jesteśmy przyzwyczajeni. Powiedział: „Ten powrót się dokonuje. Ludzie ocaleni z hitlerowskich obozów zagłady znaleźli na ziemi Izraela miejsce schronienia i nowe życie w odzyskanej wolności i godności. Dlatego ich powrót został przez naszych Mistrzów nazwany »początkiem nadejścia ostatecznego odkupienia – Reshit tzemihat geulate nu«. Powrót narodu żydowskiego na swą ziemię musi być uznany za dobro i niezbywalną zdobycz dla świata, to bowiem według nauki Proroków zwiastuje nadejście epoki powszechnego braterstwa, do której wszyscy tęsknimy... Nie można odmówić uznania niezbywalnej funkcji wyznaczonej Izraelowi w planie Bożym, planie ostatecznego odkupienia obiecanego przez Boga Izraelowi”.
Orędzie Jana Pawła II w rzymskiej synagodze
Dalsze wątki: wspólna walka o wolność człowieka, wolność, na którą składa się szereg zasadniczych komponentów: prawo do życia, wolność myśli, wolność wyznania. Jeśli któryś z tych elementów zostanie naruszony, nie ma wolności.
Ostatnie słowa odnosiły się do nadziei na owocny dialog, który będzie służył osiągnięciu tych uniwersalnych celów, z których wyrastają nasze wspólne korzenie. O przemówieniu papieża krócej, bo „Tygodnik” zamieszcza tekst w całości. Głos papieża wyraźnie zdradzał przejęcie. Obecni w synagodze słuchali słów papieża z ogromną uwagą. Widziałem, jak kiwaniem głową przytakiwali, widziałem w oczach wielu kobiet i mężczyzn łzy wzruszenia.
Przemówienie było przeniknięte nauką soboru, było przypomnieniem, a jednocześnie „mówieniem od siebie”. Może najważniejsze było potwierdzenie z naciskiem ubolewania nad krzywdami i niesprawiedliwościami w przeszłości wyrządzonymi Żydom. „Kościół opłakuje akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu, które kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciw Żydom”. Papież dodał: „powtarzam: przez kogokolwiek”.
Kiedy podczas przemówienia czterokrotnie zwracał się do słuchaczy używając słowa „bracia” – nieodmiennie spotykało się to z entuzjastycznymi oklaskami. Widziałem mężczyznę, który rozpłakał się, kiedy papież powiedział: „jesteście naszymi umiłowanymi braćmi, można powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”. Dialog, lecz nie synkretyzm. Ojciec Święty trzykrotnie wymienił imię Jezusa, wspomniał o Maryi Dziewicy, mówił wyraźnie o tym, co nas różni. Ale nade wszystko mówił o tym, co wspólne, o „odnalezionym braterstwie”.
Zakończył wypowiedzianymi w języku hebrajskim słowami psalmu: „Dzięki czyńcie Panu, bo jest dobry, bo na wieki łaska Jego; mów teraz, o Izraelu, że na wieki łaska Jego. Mówcie teraz bogobojni, że na wieki łaska Jego”.
Widziałem starych Żydów, którzy bezgłośnie szeptali za papieżem słowa tej dziękczynnej modlitwy.
Polscy Żydzi w rzymskiej synagodze
Po zakończeniu przemówienia, na zapraszający gest rabina, Jan Paweł II odczytał po włosku Psalm 133 („O, jak dobrze i jak miło, kiedy bracia żyją w zgodzie”), następnie rabin odczytał Psalm 124 („Gdyby nie Pan, który był z nami”). Chór odśpiewał przejmującą pieśń Majmonidesa „Ani Ma’amin”, którą śpiewali Żydzi idący na stracenie w obozach zagłady: „Wierzę mocno, że Mesjasz przyjdzie! I chociaż nadejście swoje opóźnia, będę czekał, aż się zjawi!”.
Rabin wezwał wszystkich do modlitwy w milczeniu („bo dom mój jest domem modlitwy, mówi Pan”). Już na śpiew „Ani Ma’amin” wszyscy powstali. Jeszcze lektura psalmu, jeszcze śpiew. Papież i główny rabin Rzymu podchodzą do siebie, uśmiechnięci wymieniają braterski pocałunek.
Dalszy ciąg wizyty odbywał się w pomieszczeniach na piętrze. Przedstawiono papieżowi osobistości żydowskie, nastąpiła wymiana darów. Ojciec Święty otrzymał siedmioramienny świecznik.
Tymczasem ludzie wolno opuszczali synagogę. Kiedy szedłem ku wyjściu, kilkakrotnie zatrzymano mnie. Widząc księdza, chciano jakoś wyrazić radość, wdzięczność. Ktoś prosił: „do tego, co pan napisał, proszę dodać, że Jan Paweł II jest wspaniałym człowiekiem, że ma jakiś dziwny dar zdobywania ludzkich serc”. Starszy, poważny mężczyzna, który to mówił ściskając mi rękę, miał łzy w oczach. Powiedziałem, że napiszę, tym chętniej, że piszę dla Polaków. „Ja też jestem Polakiem, z Krakowa. Wyjechałem 40 lat temu. Należę do tutejszej gminy”. I tak (już bez polskiego zakończenia) co kilka kroków.
Ojciec Święty po wyjściu z synagogi zatrzymał się na chwilę przy tablicy upamiętniającej ofiary ostatniej wojny. Można by jeszcze dopisać listę osobistości ze świata politycznego i kulturalnego, które były obecne, można by także napisać wiele o niezwykłym zainteresowaniu prasy, radia i telewizji; o znakomitej telewizyjnej debacie tego samego wieczoru i o wielu jeszcze sprawach. Niech jednak wystarczą słowa psalmu, który papież wybrał do odmówienia w ten wieczór: „Jak dobrze i jak miło, kiedy bracia żyją razem w zgodzie!”.
Tekst, zatytułowany „Papież w synagodze rzymskiej”, ukazał się w numerze 17/1986 „Tygodnika Powszechnego”
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















