W ślepej ulicy

Nie podpiszę listu w obronie JP2 i nie będę walczył o nazwy ulic, co zaś do pomników, to ich niegdysiejszy wysyp musiał się źle skończyć. Janowi Pawłowi II teraz nie obrona jest potrzebna, ale pełna...

Reklama

W ślepej ulicy

W ślepej ulicy

23.11.2020
Czyta się kilka minut
Nie podpiszę listu w obronie JP2 i nie będę walczył o nazwy ulic, co zaś do pomników, to ich niegdysiejszy wysyp musiał się źle skończyć. Janowi Pawłowi II teraz nie obrona jest potrzebna, ale pełna prawda.
FOT. GRAŻYNA MAKARA
W

W Warszawie ktoś do nazwy „aleja Jana Pawła II” dopisał słowo „ofiar”. Teraz jest „aleja ofiar Jana Pawła II”. To był wybryk, ale w internecie trwa zbiórka podpisów w sprawie zmiany patrona ulicy. W innych miastach pojawiają się podobne akcje.

W naszej historii mamy już jeden przypadek odebrania ulicy papieżowi. W Warszawie ulicę noszącą od 1770 r. nazwę „Piękna” w 1932 r. przechrzczono na ulicę Piusa XI. Achille Ratti, przyszły Pius XI, od 1918 r. był wizytatorem apostolskim w Polsce i na Litwie, a w latach 1919-21 pierwszym nuncjuszem w niepodległej Polsce. W sierpniu 1920 r., kiedy zagraniczni dyplomaci w obawie przed armią bolszewicką opuścili Warszawę i schronili się w Poznaniu, nuncjusz Ratti pozostał w stolicy. Za to i za życzliwość dla Polski w czasie pontyfikatu otrzymał w roku 1932 ulicę Piękną. Ul. Piusa przetrwała okupację jako „Piusstrasse”. Dopiero Polska Ludowa w 1949 r. skreśliła „Piusa” i przywróciła pierwotną nazwę. Ostatnio ktoś nawet wnioskował, żeby w stulecie Bitwy Warszawskiej oddać Piusowi jego ulicę. Pomysł przepadł, a dzielnego nuncjusza upamiętniono odsłoniętym 6 czerwca 2019 r. pomnikiem przy siedzibie nuncjatury.

Pomysł odebrania ulicom (rondom, szpitalom, szkołom itd.) imienia Jana Pawła II jest czymś zupełnie innym. Jest wynikiem irytacji. Jej irracjonalność wykazał o. Maciej Zięba OP („Wobec pedofilii Jan Paweł II był jednoznaczny” na internetowej stronie „Więzi”). Przypomniał, że kwestia pedofilii w Kościele pojawiła się na przełomie lat 80. i 90. I dotyczyła fali nadużyć, szczególnie widocznej w Stanach Zjednoczonych w latach 60. i 70. W związku z tym Jan Paweł II wezwał amerykański episkopat do Watykanu i w czerwcu 1993 r. skierował do niego list nakazujący „zero tolerancji dla pedofilii”. Stanowisko Jana Pawła II było tak zdecydowane i czytelne, że w 1994 r. amerykański „Time” przyznał mu z tej racji tytuł „Człowieka Roku”. W 1996 r. te same surowe normy papież zastosował wobec Kościoła w Irlandii.

W kwietniu 2001 r. ogłosił motu proprio „Sacramentorum sanctitatis tutela”. Przyjęto też normę „zero tolerancji”, a potwierdzenie oskarżeń o „tę wielką zbrodnię” miało skutkować usuwaniem ze stanu duchownego. To był moment przełomowy. Tak, to Jan Paweł II wypowiedział wojnę z pedofilią kleru. Co zaś do przypadku Maciela Degollado, który przez 60 lat udawał gorliwego księdza, to – jak stwierdzają wnikliwi badacze przypadku – Jan Paweł II nie mógł być świadomy roli tego człowieka, który na przestrzeni wielu lat oszukał pięciu kolejnych papieży. Choć nie istnieją dowody na to, że Jan Paweł II chronił pedofilów w Kościele, to jego oskarżeniom towarzyszą takie emocje, że trudno tu o rzeczową dyskusję.


CZYTAJ TAKŻE

DOGMAT PRZED DRAMATEM. ROZMOWA Z KAROLEM TARNOWSKIM, FILOZOFEM: Wojtyła był przekonany, że Duch Święty działa przede wszystkim przez instytucję. Niestety, sprawowanie Eucharystii nie uświęca księży automatycznie >>>


Papież Polak został w kraju wywindowany na poziom nadludzki. Kiedy już zaczął być wszechobecnym wcieleniem wiary w Boga, wcieleniem Kościoła, ojczyzny i wszelkiej mądrości, kiedy już został odczłowieczony, stał się zjawą bliższą swoim pokracznym pomnikom niż realnemu sobie. Dla polskiego katolicyzmu stał się oczywistym dowodem wyjątkowości, wielkości i narodowego wybraństwa. Ale dla wielu Polaków, szczególnie młodych, przytłoczonych wszechobecnym i czczym „janiepawleniem”, jego kult w takiej postaci był coraz bardziej nie do wytrzymania. Był maską hipokryzji władzy i Kościoła, wzajemnie zblatowanych w przyziemnych interesach.

Nie podpiszę listu w obronie JP2 i nie będę walczył o nazwy ulic, co zaś do pomników, to ich niegdysiejszy wysyp musiał się źle skończyć. Janowi Pawłowi II teraz nie obrona jest potrzebna, ale pełna prawda. Mitowi może ona nie dorówna, ale już nie będzie trzeba papieża bronić. ©℗

Już w środę 2 grudnia obszerny wywiad z ks. Adamem Bonieckim. Zapraszamy do lektury.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

teraz górą. Kiedyś otrzymał krytykę od JPII, sformułowaną i przekazaną prywatnie, przyjacielsko i delikatnie, teraz ma niepowtarzalną szansę na odegranie się z nawiązką. Postanowiłem w ramach podedytorialu zamieszczać wypisy z klasyków Tygodnika Powszechnego przy założeniu, że byli autorami tych tekstów, nie zaś sygnatariuszami zmuszonymi do podpisu za pomocą przystawionej broni do głowy. Oto fragmenty noworocznego tekstu pt. "Bilans półwiecza" autorstwa ś.p. sługi Jerzego Turowicza z pierwszego numeru TP 1951 roku: : "Otóż są dziś dwie takie zasady, dwa takie światopoglądy, dwie siły żywe i twórcze, znajdujące się zresztą w konflikcie. Siły te, to socjalizm i chrześcijaństwo, marksizm i katolicyzm... Otóż nie sądzimy, by kapitalizm był dziś siła żywą i twórczą...Ale - powtarzamy- nie sądzimy, by przyszłość świata mogła należeć do kapitalizmu... Marksizm - od 33 lat na terenie Związku Radzieckiego (....) - realizuje swoje cele: budowanie społeczeństwa bezklasowego, budowanie nowego porządku międzynarodowego." Do usłyszenia w przyszłym numerze. Z poważaniem ryfywciu

Pozwolę sobie napisać i nie jako obrona, czy atak, ale jako zaniepokojony zwykły człowiek (czy katolik, czy lewista, czy prawista - to nie ma znaczenia) odpowiadam, jako homo sapiens, zwykły, najzwyklejszy... Ryfywciu - "piękne" napisane, masz zadatki na dziennikarza (choć widać pióro fachowca), tylko cel raczej nietrafiony. Widzę, że za wszystkie błędy xABo musi odpowiadać, jeszcze koklusz i pandemia oraz wszelkie zło nachodzące na nas. Czy to nie jest aby frustracja (czyt. niepowodzenia w życiu... + nuda + chęć "dopieczenia"). Nie pojmuję, jak inteligentny (ale nie sfrustrowany) może pisać rzeczy, które przypominają zajawki: programów, artukułów, audycji, jakie przychodzi nam oglądać, czytać, słuchać w obecnej Naszej Krainie. Proszę mnie źle nie zrozumieć i nie przypisywać mi różnych konotacji, czy politycznych, czy światopoglądowych lecz przyjąć, jako najzupełniejszy głos zwykłego myślącego człowieka, który umie sformułować myśli i nie potrzebuje zajawek przypominających, a zobaczcie co w nich drzemie... Dla wytłumaczenie: w każdym z nas coś drzemie...

Już Ci wyznaję prawdę, bo prawda jest taka, że jestem narkomanem. Oglądanie hipokryzji tego świata jest dla mnie jak szpryca. Jestem od niej uzależniony, stąd na haju piszę takie różne rzeczy. Na razie na uzależnienie nie narzekam; dopóki irytuje koksiarzy od piekła, nie jest źle. Czuwaj!

Zdumiewa mnie, że Pan, będąc historykiem, popełnia grzech prezentyzmu. Taka postawa nam, historykom powinna być obca. Jestem zaangażowany w procesie beatyfikacyjnym Ks. Piotra Skargi. Oceniając go z dzisiejszej perspektywy mielibyśmy prawo wzruszyć ramionami z powodu niedorzeczności takiego pomysłu.Ale bierzemy pod uwagę to, że ks. Piotr był dzieckiem swego czasu. Turowicz pisał w określonym czasie, borykając się ze stalinowską cenzurą. kardynał Wyszyński zawarł z komunistami układ, który wielu się nie podobał, nie bez racji. Ale gdy przyszło co do czego, Prymas został uwięziony, a TP oddany w ręce komunokatolików z PAXu. Jestem chyba sporo starszy od Pana, przeżyłem stalinizm jako 8-14 letni chłopiec, ale sporo już rozumiałem, wychowany w rodzinie zdecydowanie patriotycznej. I dlatego może te czasy nie są dla mnie egzotyką, tak jak Jan Paweł II jest dziś egzotyczny dla młodych. Historia współczesna przyspiesza wręcz niesłychanie.

Nie wierzę w progresję, ani też w regresję ewentualnie. Interesuje mnie chrześcijańska koncepcja degresji. Wskazując na prezentyzm poszedł Pan na łatwiznę. Co jest, już było; co będzie, już jest, jak powiada Pismo.

Primo: Zgadzam się z xABo w sprawie podsumowania, że "nie obrona jest potrzebna, ale pełna prawda" - celne resume, i nie ma co się stroszyć, że xABo. się myli, tudzież głosi błędne teorie, które TP już dawno napisał... (do komentarza ryfywciu)

"Nie podpiszę listu w obronie JP2" - mądra deklaracja, choć dziś już raczej nie wybrzmi donośnie, może nieco spóźniona?... wiem, że już dekady temu wśród katolickich duchownych pojawiały się głosy krytyczne wobec pontyfikatu JP II, wtedy ledwie szepty podziemne, czy to nie była dobra pora by pozwolić przemówić swemu rozumowi i sumieniu? no cóż, zawsze można powiedzieć lepiej późno niż wcale

Mam pytanie do księdza. Czy kult Matki Boskiej, z powodu dużej ilości kiczowatych figurek, oleodruków, kiepskich estetycznie obrazków wręczanych podczas "kolędy", ciągłych śpiewów (nieraz fałszywych) i modlitw tłumów w kościołach, też stał się "nie do wytrzymania"?

pozwolę sobie od siebie odpowiedzieć na to pytanie - owszem, nie do wytrzymania, jest wręcz obrzydliwie karykaturalny i wykoślawiony

Kult Matki Bożej, jaki obserwujemy w polskim katolicyzmie niejednokrotnie jest nie do wytrzymania. Szczególnie jaskrawym przykładem tego jest Radio Maryja, które swą nazwą i programem plugawi imię Najświętszej Dziewicy. Podobnie jest z kultem Jana Pawła II. Miałem szczęście znać go osobiście w Krakowie, potem pilnie śledziłem jego czyny i SŁOWA jako Papieża. To, co dziś się dzieje w polskim Kościele hierarchicznym, jest w większości zaprzeczeniem tego, co on głosił. To prawda, to Jan Paweł II mianował polskich konserwatywnych biskupów. Ale papież na ogół nie zmienia "terna" kandydatów zgłaszanych prze kapituły. Nie zapominajmy, że najbardziej konserwatywny, zblatowany z rządem hierarcha polski otrzymał nominację od Franciszka. Przecież nie Franciszek go wymyślił, ale miejscowa kapituła.

Nie jestem zwolennikiem pastwienia się nad pamięcią o umarłych, a i obrzydzanie doczesności niedołężnym starcom, którzy nie za bardzo panują nad swą fizjologią, też jest ohydne. Wydaje mi się, że znalazłoby się sporo aktywnych zawodowo i zdrowych na ciele, niekoniecznie na umyśle, dygnitarzy kościelnych, którym z czystym sumieniem można by życie obrzydzić, za sprawą ich niegodnego życia i działalności. Jestem wrogiem obalania pomników, koniunkturalizmu w nadawaniu patronów miejscom publicznym. Uważam, że Lenin czy Stalin raz postawiony na cokole powinien tam stać, choćby ku przestrodze dla maluczkich. Opatrzenie inskrypcji pod miejscami pamięci stosownym sprostowaniem , uważam jak najbardziej za stosowne. Trzeba sobie jasno powiedzieć Wojtyła, a później Jan Paweł II nie urwał się z choinki, przeszedł całą drogę kapłaństwa i jeśli jako jedyny cnotliwy w tym sanie dotarł do Piotrowych Bram, to i tak nie świadczy to o nim najlepiej, choćby z powodu dobrania sobie współpracowników o wątpliwej reputacji. Uczyniono z niego nadczłowieka już za życia, czemu też się skutecznie nie przeciwstawił, dlatego powoływanie się na wieczne, "był tyko słabym grzesznikiem", jest po prostu irytujące. Ktoś zapyta, co teraz, co dalej i takiet tam. Ano nic, psy szczekają a karawan jedzie dalej. Wszystko zostanie po staremu, choć zmieni się zapewne kwiatek u kożucha, tego uczy nas historia

Nie przeprowadzę zaawansowanej naukowo analizy krytycznej, ani nie wypowiem się elokwentnie dla zabawy w intelektualny sparing, choć to kuszące. Powiem po prostu: nie rozumiem i boję się. Nie rozumiem dlaczego ks. Boniecki, tak świadomy przecież, z jednej strony domaga się prawdy o JPII, równocześnie sam przyznaje, że w tym emocjonalnym zgiełku trudno o prawdę, a gdy jej istotną część próbują pokazać środowiska naukowe, odmawia swojego wsparcia. Wsparcia, którego udzielił Margot (i całkowicie to rozumiałam), a która chwilę potem odwdzięczyła się bildordowym przeslaniem, ktore Bogu zaszkodzic nie moglo, ale niepotrzebnie a swiadomie uderzalo we wrazliwosc wielu, tylko jątrząc i wzmacniając podziały”. Osoby podpisujace sie pod apelem w obronie JPII nie wydaja sie walczyc o puste pomniki, ale o wartosci jakie JPII soba reprezentowal. Czy naprawdę nie udowodnione (z gruntu swieckie domniemanie niewinnosci juz ńie obowiazuje?), czy wrecz obalone zarzuty daja nam prawo do kwestionowania tego, ze to byl Bozy czlowiek? Juz nie ma znaczenia jego trwanie do konca mimo braku sil, ani jego wolanie o sprawiedliwość spoleczną? Juz jest ok, zeby zapomniec o wzorze wybaczania jaki nam dal? Juz mamy nie isc za nim i nie nasladowac jego zdolnosci porozumiewania sie z kazdym, otwartosci na innosc? Juz nie jest trendy podkreslanie jego wkladu w ekumenizm? Jeszcze niedawno mowilismy o jego wkladzie w budowanie roli kobiet i wlasnie w walke z pedofilia w Kościele, plakalismy po jego smierci i nawet niewierzacy robili zmiany w swoim zyciu pod jego wplywem, a dzis mamy isc za popnurtem potepiajacym? Dobra, mlodzi dzis nie chca o nim slyszec. W porzadku, „ale nie depczcie przeszlosci ołtarzy”, nie tak to szlo? Jak będę szła z dziećmi taką aleją, wolę im o nim opowiedzieć, bo może będzie dla nich inspiracją, niż tłumaczyć im, że to nie były jego ofiary... Święci nie są do załatwiania spraw różnych, ale przede wszystkim dają nam nadzieję, że to, co zadaje nam Chrystus naprawdę da się zrobić mimo upadków, choć to jest cholernie trudne. Dla mnie JP II pozostanie wzorem dążenia do świętosci, mimo jego błednych decyzji. Ale nie rozumiem, dlaczego nie mogę dać tego wzorca moim dzieciom, bo ktoś postanowił go unurzać w błocie, a Ci, którzy deklarują, że chcą prawdy o nim, odmawiają tej prawdzie wsparcia. I boję się tego nowego „wspaniałego” świata, w którym zamiast inspirujących ideałów, mamy gruzy po pomnikach, zamiast dążenia do prawdy i dobra, mamy pop-prawdę i wyłącznie „najmojsze” dobro, zamiast powszechnego szacunku, mamy tylko szacunek dla „awangardy” i „innowacji”, a zamiast „zapraszam, dobrego dnia, szczęść Boże” - „wy...dalaj!”

Dla mnie jest zupełnie jasne, że xABo odmawia podpisywania listów po prostu dlatego, że znał blisko i osobiście JP2 i jest pewien, że on takich rozpaczliwych demonstracji nie potrzebuje. Prawdziwa cnota krytyki się nie boi,nawet krytyki opartej na pomówieniach i złej woli. xABo woła do Dziwisza. Powiedz jak było, Twoje milczenie kładzie zły, nieprawdziwy cień na JP2. Bądź odważny, nawet jak Ciebie to będzie osobiście kosztowało upadek z wysoka. Jesteś to winny przyjacielowi, któremu wszystko zawdzięczasz. Prawda tylko może pomóc oczyścić pamięć o JP2 bez czynienia z niego herosa, ani hipokryty. To jest apel. Tak odczytuję ten tekst xABo i jest to tekst bardzo budujący.

Buduje się,aż miło. Jednym z nowszych kamieni węgielnych to artykuł https://www.tygodnikpowszechny.pl/dogmat-przed-dramatem-165701. Ale to dopiero element postumentu, na cały "pomnik" w stylu TP trzeba jeszcze poczekać. To dopiero początek wielkiego projektu dla wielkiej "społecznej" pracy.Będzie ładnie,bo patronat nad budową pomnika objął ks. Boniecki.

otóż proszę Sz P. bardzo r ó ż n e wartości ten człowiek reprezentował, także te jak najbardziej potępienia godne, i możemy o nich śmiało mówić kiedy dziś wiemy nim to co wiemy, a wiemy znaczenie więcej niż kiedy żył czy umierał - wtedy wielu płakało, ale z nich bodaj nikt nie miał pojęcia o tym, o czym dziś po latach się mówi głośno i otwarcie na całym świecie, także tym katolickim, o czym nawet jego następcy papieże wspominają - kult JP II zwłaszcza w Polsce przybrał rozmiary monstrualne i wymiar karykaturalny z powodów tak oczywistych, że nie będę się nad nimi rozwodził - podtrzymywanie tego kultu wobec wiedzy jaką mamy i ciągle zdobywamy byłoby przejawem niewybaczalnej narodowej głupoty, wręcz zbiorowej dewiacji - pora ściągnąć na ziemię tego ze zwykłej przecież gliny ulepionego, za zasługi oddać cześć a za błędy i przewiny skrytykować i zganić - i jak zbiorowo się szalało, tak teraz zbiorowo się wypada puknąć w czółko i w końcu otrzeźwieć [musze wspomnieć przy okazji osobę S. Dziwisza, jako że jest wciąż żywym dowodem na absolutną nieudolność JP II w doborze kadr w instytucji którą kierował i za którą odpowiadał, której w końcu bardzo tą swoją dysfunkcja zaszkodził]

Ja doskonale wiem, że Jan Paweł II był informowany o tym co dzieje się w kościele. Bo miał swoich przydupasów. Nawet Racinger go informował (o czym rozmawiał z Franciszkiem). Doskonale wiem że Dziwisz go też informował o wielu sprawach. Bo gdyby papież dowiedział się z mediów a nie od swoich współpracowników wcześniej (że coś przed nim ukrywają) o pewnych sprawach to podziękowałby za dalszą współpracę. Nikt nie chciał mu podpaść. Kościół opiera się na lojalności i zaufaniu. I raczej nikt nie chciał podpaść Wojtyle. Każdy chciał coś dla siebie ugrać (na Watykańskim Dworze). I nikt raczej pewnych spraw przed swoim szefem nie ukrywa. Bo by się z nimi pożegnał i wypierdzielił ich na zbity pysk. Papież zainterweniował stanowczo (np.: USA - afera wybuchła 8 czerwca 1993 roku), dopiero jak sprawa sama się wydała (trafiła do mediów) i rypła. ====>https://www.youtube.com/watch?v=9F0RjAh7PNI

towar od dealerów. Dzięki za namiar, ale to nie mój kierunek.

Ja nic nie biorę mój drogi, ale tobie radziłbym brać połowę bo diler cię oszukuje. Robert raczej wątpię, żeby głowa kościoła nie wiedziała o tak istotnych sprawach jak pedofili w kościele. Jest to głowa kościoła odpowiedzialna za kościół. I dla mnie jest to śmieszne, że ktoś myśli że szef instytucji nic o tym nie wiedział. To po co papież jak nie potrafi kierować kościołem i zająć się sprawami ważnymi w kościele. To jak wiesz należało do jego kompetencji. I raczej nie do pomyślenia jest to , że nic nie wiedział. Wolał palić głupa. I teraz mamy bałagan. I teraz jak stado baranów będziemy sobie go tłumaczyli, bo nie potrafił się zająć czymś, co należało do jego zasranego obowiązku. Będziemy sobie tłumaczyli to tym, że został kanonizowany i jest wielkim Polakiem. Kanonizowany został przez instytucje w celach wizerunkowych i dochodowych (świętość to biznes w kościele). Cały kościół przez dziesięciolecia sławił papieża. Przypisywał mu chwałę. I coś musiał kościół dla siebie ugrać też na Janie Pawle II. Powstają różnego rodzaju biznesy i inicjatywy opierające się na Wojtyle. I jest to bardzo dochodowe. Kościół ponieważ nie potrafi udowodnić istnienia Boga, daje ludziom św. Ojca, który ich zdaniem jest ucieleśnieniem cnót. Nad jego wizerunkiem działa sztab fachowców w mediach katolickich i nie tylko oraz wszyscy księża i zakonnice. Za co kościół od wiernych i Budżetu Państwa bierze miliardy dolarów na swoje funkcjonowanie. Każdy papież za pontyfikatu jest zajebisty. Tak było jest i będzie. Wierni mają tak wyprane mózgi, że krowę by posadzili w oknie papieskim i ludzie zachwalaliby ją za najmniejsze pierdnięcie i każdego kloca w apartamencie papieskim. Ludzie sanują stołki. I bez względu jakie by bydle kierowało by kościołem to i tak dowiedziałbyś się od nich tylko tego jaki to wspaniały i wartościowy dyktator z wszystkimi rozumami pozjadanymi z wysokim ego (ironia). W kościele są równi i równiejszy. Taka niestety jest prawda. Ludzie kochają tylko papieży. Z resztą się nie liczą. ====>https://www.youtube.com/watch?v=Rhxsebbhvcc

Gdyby płacono Magazynierowi, Hydraulikowi, Stolarzowi (itp.) za modlitwę i apele o pokój (itp.) to też umarłby w legendzie świętości. Niestety im się za to nie płaci. Brać pieniądze, za struganie świętoszka, każdy potrafi. I kto wie czy oni nie byliby lepszymi papieżami.

w Kościele. Jak tu rozumiem, grunt to wziąć taki towar, żeby raz, a a dobrze. W sumie mniej kosztuje, ale - niestety - w końcu płaci się więcej.

Rober nie jestem, żadnym wolontariuszem. Pozdrawiam 3-maj się . Do usłyszenia pod innym artkułem.

Piotrek...

o prawdy tej nieszukanie dla dobra naszego dobrego imienia? Ks. Boniecki jest mądrym i uczciwym człowiekiem. Widzi tę nielogiczność. Ja nie wiem, czy JPII jest święty, to wie tylko sam Bóg. I nie to mnie obchodzi. Boli mnie tylko tutaj popudrowanie sprawy Irlandii. Gdy delegacja Irlandek przyjechała do Papieża z kompletem dokumentów dowodzących strasznych czynów biskupów i kapłanów, zostały pobłogosławione i kazano im dla dobra Kościoła zamknąć się.I nie Watykan naprawił sytuację w Irlandii ale sami mieszkańcy zepchnęli KK na margines. Jeżdzę tam i widzę, gdzie jest teraz KK. Jaka zasługa JPII? Dobrze o tym mówi pan Karol Tarnowski w tym numerze TP.

Ks. Boniecki podpisuje list w obronie "Margot" ( nic nie słyszałem o potępieniu jego chuligańskich czynów) w przeciwieństwie do św. Jana Pawła II. Czy ktoś z Czytelników może mi przypomnieć kiedy "TP" ks. Bonieckiego wydał jakiś dodatek w obronie życia poczętego lub trochę skromniej- choćby artykuł...

Przykro mi to mówić,ale o takich ludziach jak ksiądz Lenin mówił "pożyteczni idioci",ksiądz jest na tyle inteligentnym człowiekiem,że dobrze wiedział co się stanie,myślę jako prosty człowiek,wywodzący się z klasy robotniczej,ksiądz powinien przemyśleć swoja decyzje. Zacząć myśleć sercem a nie umysłem.Smutno mi jest i przykro,bo do przedwczoraj ksiądz był moim autorytetem.

Smutno ci jest, bo myślisz sercem. A myślenie to bardziej skomplikowana sprawa niż emocje i uczucia. Gdyby ci z wrzodami żołądka opracowywali programy,filozofie i zalecenia fitness to wszystko byłoby podlane żółcią i depresyjne. Nie mówiąc o tym, że kupy by się nie trzymało.

Jesli, podkreslam jesli to tylko grzech zaniechania przez JP II, jak chca to widziec jego obroncy to i tak cien rzuca mroczny. Podam przyklad - na procesie norymberskim zapytano ministra przemyslu zbrojeniowego Alberta Speera - czy oskarzony wiedzial o niewolniczej pracy wiezniow w przemysle zbrojeniowym ? Oskarzony odpowiedzial - nawet jesli nie wiedzialem, to mialem OBOWIAZEK WIEDZIEC! Tak samo glowa Kosciola jaka jest papiez mial obowiazek wiedziec !

w temacie Margot.Zgadzam się z tezą, że potrzebna, jest prawda, ponieważ jak uczy Pismo, prawda wyzwala. Jan Paweł, był przede wszystkim,pasterzem Kościoła Katolickiego. Widzimy teraz w dobie, wielkiego kryzysu, spowodowanego w znacznej mierze, przez hierarchię i duchowieństwo KK, wielka rolę papieża w naszym Kościele. Zgorszeniem i obrzydzeniem, napełniają mnie, obelgi w stosunku do Jana Pawła a z drugiej strony miłość do papieża Franciszka w wykonaniu katolików dodam. Bo antykatolickim oszołomom się nie dziwię, to czas ich żeru, lecz on przeminie. Papież zostanie i my katolicy razem z nim. Niektórzy powiadają ze w naszym KK, jest za dużo doktryny. Proszę zatem o wypisanie nazwy Kościoła w którym nie ma doktryny? Nie ma takiego, bo to niemożliwe. Paradoksalnie nawet bycie ateistą, to jakaś odmiana doktryny, bo przecież nie można naukowo udowodnić, że Boga nie ma. Pozostaje tylko żywa wiara w to, że Boga nie ma. W oparciu o doktrynę, ma się rozumieć.

całej Redakcji TP.Jestem całym sercem z Wami.Uważam Tygodnik za najbardziej otwarte pismo w Polsce i dlatego niestety obrywacie od każdej ze stron. Wytrwałości życzę ,chociaż nie wiem czy to Wam pomoże.

Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.Ap, 3, 15-16

Czy swietosc potrzebuje obrony ? Jezeli tak, to z ta swietoscia sie pospieszono !
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]