Polska to kraj, gdzie walka moralności z niemoralnością jest głównym procesem fizjologiczno-filologicznym

Wszyscy wokół deklarują moralność i potępiają niemoralność. Światopogląd nie ma znaczenia. Patrząc od lewej, wszyscy są najgłębiej moralni, a im bliżej prawej, stają się szaleńczo niemoralni. Z drugiej strony jest tak samo – od prawa siedzą moralni, całkiem na lewo niemoralni gangsterzy.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Z uwagą przysłuchujemy się podniosłym reakcjom na przeróżne wydarzenia, a właściwie należy rzec wprost – że wszystko, gdziekolwiek nie spojrzymy, czegokolwiek nie przeczytamy albo kogokolwiek nie wysłuchamy, wszystko to, jak okiem i uchem sięgnąć, jest jedną wielką polską deklaracją moralności i równocześnie naganą niemoralności.

Zaiste, powszechne zobowiązanie do moralnych reakcji na dowolną niemoralność teoretycznie nas krzepi i cieszy oraz ciekawi. Bardzo wielu obywateli – popatrzmy – jakże chętnie bierze udział zarówno w ogólnopolskich, jak i lokalnych akcjach na rzecz moralności oraz w protestach przeciwko niemoralności. W zasadzie – popatrzmy – wszyscy wokół w trybie całodobowym deklarują moralność i potępiają niemoralność. Światopogląd nie ma znaczenia. Patrząc od lewej, wszyscy są najgłębiej moralni, a im bliżej prawej, stają się szaleńczo niemoralni. Z drugiej strony jest tak samo – od prawa siedzą moralni, całkiem na lewo niemoralni gangsterzy. Wydaje się nam i raczej nie jest to sen-mara, że Polska jest krajem, gdzie walka moralności z niemoralnością jest głównym procesem fizjologiczno-filologicznym oraz filozoficzno-foniczno-wizualnym. Uważamy na serio, co zdarza nam się rzadko, że ten spektakl powinien być transmitowany do najdalszych zakątków wszechświata. Wydaje się, że niemoralny z gruntu Marsjanin, zielony od ohydnej niemoralności, dla przykładu – nierozróżniający dotychczas Lennona od Lenina – po wchłonięciu dawki polskiej moralności zmieni oblicze Czerwonej Planety.

Z drugiej strony, zapanowanie powszechnej moralność à la polonaise w galaktyce trochę nas niepokoi. Mamy oto jakby przebłyski podejrzeń i obaw, że gdy moralność przekroczy moralną masę krytyczną, może dojść do niekontrolowanej erupcji, do wytworzenia się straszliwego moralnego grzyba, by potem wszystko wokół uległo skażeniu moralnością totalną. Wtedy to Polska, jak długa i szeroka, może stać się moralnym mocarstwem. Czemu nas to niepokoi, choć powinno radować? Otóż polska moralność ma swoją specyfikę, niezrozumiałą być może w innych porządkach filozoficzno-fizjologicznych. Takie są nasze odczucia i oceny dziś, na teraz, po kilku wielkich huraganowych wybuchach moralności i niemoralności. Dla zdezorientowanych przyszedł czas na kilka przykładów.

Złączmy w logiczny łańcuch kilka niedawnych wydarzeń. Zacznijmy od maglowanego przez tydzień absolutnie wszędzie nagrania z odśpiewania przez tzw. młodzież niemoralnej przyśpiewki lżącej niemoralną partię polityczną. Niemoralną, bowiem kilka dni po owych śpiewach jej niemoralność została niejako usankcjonowana przez jedną z ważniejszych w Polsce instytucji, czyli przez Państwową Komisję Wyborczą. Chodzi – jak wiemy – o pieniądze. Wydane niemoralnie, pod pretekstem moralności. W problematykę wulgaryzacji życia wokalnego młodzieży polskiej, w głębokie zagadnienia kreatywnej księgowości wplotła się natychmiast sprawa złożenia niemoralnego podpisu przez premiera uważanego za moralnego pod niemoralnym dokumentem, wystawionym przez niemoralnego urzędnika. Tracimy siły, bowiem uzmysłowiliśmy sobie, że moglibyśmy ten łańcuch splatać godzinami, na wielu kartkach papieru. 

Musimy na koniec rzec słowo o niewinnych, przywołanych tu lekkomyślnie Marsjanach, obserwujących online tutejszą wojnę dobra ze złem. Oto dochodzą nas głosy, że z jednej strony, wzorem wielu Polaków, postanowili twardo, że już nigdy nie przyczepią do odzieży biało-czerwonego serduszka, z drugiej zaś, że nie będą słuchać Beatlesów, zespołu założonego przez W. Lenina.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2024

W druku ukazał się pod tytułem: O moralności krajowej