Położnictwo w kryzysie: będzie tylko gorzej

W małych polskich miejscowościach zlikwidowano kilka oddziałów porodowych.
Czyta się kilka minut

Planuje się zamykanie kolejnych, w których rodzi mniej niż czterysta kobiet rocznie (samorządy uznały je za nierentowne). Ciężarne, które poczują bóle porodowe, będą musiały dojeżdżać do odległych placówek. To mało komfortowe, a czasem wręcz niebezpieczne – dla matki i dziecka.

Polskie położnictwo znajduje się w kryzysie. I będzie tylko gorzej. Kryzys powoli dotyka nie tylko prowincję. Mało który student medycyny wybiera specjalizację ginekologiczno-położniczą. Prawie żaden nie decyduje się na neonatologiczną. W dużych miastach nie pozwala się odejść na emeryturę neonatologom: nie ma ich kto zastąpić. Nie mamy też wystarczającej liczby anestezjologów – czasem trzeba wykonać pilne cięcie cesarskie, każdy oddział położniczy musi być w całodobowej gotowości do przeprowadzenia operacji.

Duże miejskie ośrodki, o wyższym stopniu referencyjności, zmuszone są do przyjmowania większej liczby pacjentek. Panuje tłok, a z tłumu trudno wyłonić te kobiety, które rzeczywiście potrzebują pomocy, od tych, które tylko „boją się, że dzieje się coś złego”.

W wielu placówkach ukrywa się braki kadrowe: na oddziale nie ma psychologa, który ma obowiązek udzielenia pomocy kobietom po stracie; matki, które po porodzie nie mogą mieć przy sobie dziecka, co jest traumatycznym doświadczeniem, umieszcza się (niezgodnie z przepisami) na sali z kobietami karmiącymi noworodki piersią.

I podkreślmy: nie jest to wina lekarzy, to wina systemu. Systemu, który sprawił, że bycie ginekologiem, położnikiem, neonatologiem to mało wdzięczna praca. Kiedy podczas porodu albo na oddziale neonatologicznym coś pójdzie nie tak, roszczenia i pretensje pacjentek są, co psychologicznie zrozumiałe, ogromne. A lekarze zostają z tym sam na sam. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2020