Reklama

Ładowanie...

Świadkowie rozpaczy

22.02.2021
Czyta się kilka minut
Kiedy dochodzi do śmierci dziecka przy porodzie, kobiety szukają winnego i często odwołują się do sądu. Właśnie z powodu podobnych roszczeń młodzi adepci medycyny niechętnie wybierają specjalizację ginekologiczno-położniczą.
Oddział położniczy Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, listopad 2020 r. PIOTR HUKAŁO / EAST NEWS
P

Powiedziałem do pacjentki: „Nie wiem, co się dzieje, ale pani dziecko umiera. Czy zgadza się pani na natychmiastowe rozwiązanie ciąży przez cięcie cesarskie?”. Kobieta urodziła dziecko żywe i zdrowe, jedynie z lekkim niedotlenieniem, które szybko ustąpiło. Na pępowinie zaciskał się „węzeł prawdziwy”, o życiu płodu decydowały minuty.

To wspomnienie prof. Mirosława Wielgosia, konsultanta krajowego w dziedzinie perinatologii, zasłużonego ginekologa-położnika. Tamtego wieczoru prof. Wielgoś – wówczas jeszcze młody lekarz – miał dyżur. Podszedł do pacjentki, by osłuchać tętno płodu stetoskopem położniczym, śmieszną metalową trąbką (dziś używa się urządzeń elektronicznych). Tętno było miarowe: 140 uderzeń serca na minutę. Nagle zaczęło ginąć. – W tamtych czasach, podczas dużego obłożenia na oddziale, pacjentki leżały na korytarzu. Oznaczało to mały komfort, ale dla tej kobiety...

15149

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp roczny
199,90 zł

360 zł 160 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp 10/10
10,00 zł

Przez 10 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]