„Pod skórą” ze Scarlett Johansson. Nie wsiadaj do jej furgonetki

Mało znany u nas film Jonathana Glazera przeżywa drugie życie. Był kasową porażką, dziś bywa uważany za arcydzieło.
Czyta się kilka minut
Scarlett Johanson w filmie "Under the Skin", reż. Jonathan Glazer, 2020 r. // Materiały prasowe
Scarlett Johanson w filmie "Under the Skin", reż. Jonathan Glazer, 2020 r. // Materiały prasowe

Nie da się ukryć, że to sukces filmowej „Strefy interesów” zwrócił uwagę na wcześniejsze dokonania jej twórcy. Zrealizowane dekadę wcześniej „Pod skórą” dopiero pod koniec ubiegłego roku doczekało się w Polsce dystrybucji kinowej, a film wypuściła na ekrany firma Reset, specjalizująca się w powrotach do klasyki. To nie przypadek, bowiem film Jonathana Glazera, jeśli jeszcze klasykiem nie jest, z pewnością jest już legendą. Historię tajemniczej kobiety polującej na autostopowiczów ogląda się tak, jakby za kamerą stanęła istota pozaziemska.

Glazer podchodził do tego filmu przez wiele lat i, podobnie jak w przypadku opowieści o życiu rodzinnym komendanta Auschwitz, tym razem też mamy do czynienia ze swobodną i autorską adaptacją prozy Michela Fabera. Brytyjski reżyser oraz jego współscenarzysta Walter Campbell odeszli od typowego science-fiction, ale zaniechali także tworzenia wewnętrznego portretu bohaterki. Za pomocą czysto filmowych środków wyrazu, prawie bez słów i w bardzo oszczędnym kostiumie gatunkowym opowiedział Glazer o podskórnym doświadczeniu obcości – wielorako rozumianej. Być może właśnie ambicje, spełnione w tym przypadku z nadwyżką, ostatecznie sprawiły, że film nie odniósł komercyjnego sukcesu. Kto jednak „Pod skórą” zobaczył, będzie pamiętał długo.

Po Glasgow i okolicach krąży atrakcyjna dziewczyna w furgonetce. Proponuje mężczyznom podwózkę, która kończy się dla nich rozpłynięciem w niebycie. Od początku bohaterka sprawia wrażenie inności, ale dlaczego uwodzi swoich pasażerów, po czym tak okrutnie ich karze? Czyżby ktoś ją do tego namówił albo... zaprogramował? I czego ta modliszka dowiaduje się o gatunku homo sapiens? A wreszcie: czy pod jej skórą mogą się wykształcić ludzkie odruchy?  Zwłaszcza ostatnie pytanie było od dawna eksploatowane przez gatunek s-f, choć dziś coraz częściej tak zwaną obcą inteligencję zastępuje inteligencja sztuczna i związane nią lęki. Dla Glazera stanowi raczej punkt wyjścia, żeby popatrzeć na dzisiejszy świat okiem nieoswojonym.

Scarlett Johannson wypada idealnie w roli „obcej”. Zresztą w tym samym roku zagrała (a właściwie tylko jej głos) wirtualnie wykreowaną kochankę w filmie „Ona” Spike Jonze’a. U Glazera jej chłodny i zarazem mocno wyostrzony wzrok rejestruje ziemską rzeczywistość w taki sposób, że chwilami można mieć wrażenie, jakbyśmy oglądali film dokumentalny. Ulice miasta, wnętrza centrów handlowych, jadłodajni, dyskotek, nie mówiąc o surowych szkockich pejzażach, jawią się wręcz hiperrealistycznie. Wywołują nieprzyjemny dreszcz, przypominając obrazy z ukrytych kamer (częściowo film był tak kręcony) albo z myśliwskiego celownika. Dołóżmy do tego przesterowane dźwięki z otoczenia, „kosmiczne” pogłosy i powtarzający się piskliwy motyw muzyczny autorstwa Miki Levi, a trudno będzie stwierdzić, czy więcej w tym zdziwienia naszym światem czy jednak grozy.

Są także momenty, kiedy Glazer zachowuje się niczym artysta wizualny eksperymentujący z obrazem, chętnie też sięga po symbolikę. Lecz nawet jeśli lustro przywołuje natychmiast psychoanalityczne tropy, twórca „Sexy Beast” potrafi dużo głębiej wniknąć światu „pod skórę”. Jedni odnajdą tam przepisaną na nowo przypowieść o istocie bycia człowiekiem, inni – minitraktat o obcości będącej udziałem imigranta lub kogokolwiek napiętnowanego przez swoją odmienność (patrz: prawdziwie empatyczny wątek z lynchowskim „człowiekiem słoniem”).

Jeszcze inni zobaczą zmetaforyzowane doświadczenie bycia kobietą, z odniesieniem do szkockich legend o upiornych wróżkach, mszczących się za kobiecą krzywdę. Ale przede wszystkim do przemocy seksualnej i związanego z nią poczucia zagrożenia. Od tej ostatniej interpretacji szczególnie trudno uciec, nawet wówczas, gdy twórcy filmu prowokacyjnie odwracają zwyczajowe wektory.   

  • „POD SKÓRĄ” („Under the Skin”) – reż. Jonathan Glazer. Prod. Wielka Brytania/Szwajcaria/USA 2013. Cineman.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”