Pierwsza od lat wielka wystawa prac Józefa Chełmońskiego

Nigdy nie uznawano go za nowatora, ale jego stosunek do natury bliski jest naszym dzisiejszym poszukiwaniom relacji ze światem.
Czyta się kilka minut
Józef Chełmoński, Babie lato, 1875 r. // Muzeum Narodowe w Warszawie
Józef Chełmoński, Babie lato, 1875 r. // Muzeum Narodowe w Warszawie

W Muzeum Narodowym w Warszawie trwa pierwsza od lat wielka wystawa prac Józefa Chełmońskiego. Znalazły się na niej zarówno kanoniczne, jak i nieznane lub od lat publicznie niewystawiane prace. Są także rzadko pokazywane rysunki, świadczące o tym, jak uważnym Chełmoński był obserwatorem. A jednocześnie, jak podkreślają kuratorzy Wojciech Głowacki i Ewa Micke-Broniarek, wystawa daje „okazję do nowego, krytycznego spojrzenia na malarstwo” artysty.

Pokój Chełmońskiego: dwa krzesła i szafa

W 1875 r. Józef Chełmoński pokazuje w warszawskim Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych obraz „Babie lato”. Ma 26 lat. Zaledwie przed kilkoma miesiącami wrócił ze studiów z Monachium. Do spółki z Adamem Chmielowskim, Antonim Piotrowskim i Stanisławem Witkiewiczem wynajmuje pracownię w Hotelu Europejskim, która staje się kluczowym miejscem wprowadzenia realizmu do polskiej sztuki.

Jak wspominała zaprzyjaźniona z Chełmońskim Helena Modrzejewska, był to duży pokój, goły i nieprzytulny, „ale za to z miękkim, północnym oświetleniem, bardzo korzystnym do malowania”. I dodawała: „Posłanie ze stołem, dwoma krzesłami i szafą stanowiło całe urządzenie. I gdyby nie mnóstwo rysunków porozpinanych na ścianach, widok tego pustego, zimnego pokoju byłby po prostu nie do zniesienia. Obraz doprowadził mnie do przeświadczenia – i nie mogłam się co do tego mylić – że ci młodzi ludzie żyją w skrajnym ubóstwie”.

W Monachium Chełmoński został doceniony. W 1872 r. w liście do matki pisał: „Niemcy tutaj chwalą mnie obficie w gazetach”, i dodawał: „żal, że nie u nas”. Przekona się o tym dobitnie po powrocie do kraju. „Babie lato” nie zostaje tu dobrze przyjęte. Wiceprezes Zachęty Aleksander Lesser kwituje krótko: „My takich geniuszów nie protegujemy!”. A filozof i estetyk Henryk Struve, doceniając zalety Chełmońskiego, podkreśla, że popada on „w przesadę, w samowolę bez granic, w lekceważenie najprostszych wymagań piękna”.

„Babie lato” to dziś najbardziej znany obraz Chełmońskiego, a jednocześnie, po niemalże 150 latach od jego wystawienia, trudno dostrzec jego nowatorstwo, wręcz rewolucyjny charakter. A przełamywał on przecież ówczesne normy i gusty. Jego znaczny format (1,2 na 1,6 m) w 2. połowie XIX w. był stosowany do wzniosłych i poważnych tematów: historycznych, religijnych, mitologicznych. Tymczasem malarz bohaterką obrazu czyni wiejską dziewczynę, która leży na łące w świetle powoli zachodzącego słońca. Odpoczywa po pracy, o czym przypominają ubiór i brudne nogi. Bawi się nitkami babiego lata. 

Obraz jest utrzymany w stonowanej tonacji, z dominacją ugrów, elementami brązów i zieleni. Jedynym akcentem barwnym są jaskrawożółta chustka i czuwający pies. 

Jak konie w galopie

Dziesięć lat wcześniej Jan Matejko pokazuje pierwszy wielkoformatowy obraz „Kazanie Skargi”. Ma wtedy 26 lat, tyle samo, co Chełmoński wystawiający „Babie lato”. Obraz Matejki uznano za dzieło przełomowe w polskiej sztuce, na nowo definiujące malarstwo historyczne w naszym kraju. „Babie lato” i inne płótna stworzone w tym czasie przez Chełmońskiego udowadniały, że współczesność jest nie tylko ważnym, ale równoprawnym tematem sztuki. 

Sześć lat później artysta maluje „Czwórkę”, obraz o iście Matejkowskich rozmiarach (2,75 na 6,60 m), będący wyzwaniem rzuconym malarstwu historycznemu, powoli odchodzącemu w przeszłość. Konny pędzący zaprzęg stał się nie gorszym tematem niż słynne bitwy czy inne wydarzenia z przeszłości.

W 1875 r. powstaje „Wieczór letni – wspomnienie Ukrainy”. Tym razem Chełmoński przedstawia młodą kobietę we wnętrzu dworu. Ubrana w elegancką suknię, siedzi przy otwartym oknie. Z ręki wypada jej kapelusz ozdobiony niebieską wstążką. Poza wskazuje na zmęczenie, smutek, może rezygnację. Płótno to, przez lata zaginione, trafiło na aukcję w 2023 r. Jego odnalezienie uznano za sensację roku. Sprzedane za 4,3 mln zł, stało się własnością Muzeum Narodowego w Poznaniu. Teraz na wystawie zawisło obok „Babiego lata”.

Bohaterkami obu obrazów są młode kobiety. Malarz nie tylko odwrócił się od historii – jednym z nielicznych wyjątków czyniąc powstanie styczniowe – ale z wielką konsekwencją skupił się przede wszystkim na wsi, jej życiu i mieszkańcach. To właśnie chłopów i chłopki, ich codzienność, czyniąc jednym z głównych tematów swojej twórczości. U Chełmońskiego – i to go czyni wyjątkowym w polskim malarstwie tego czasu – to nie dwór i jego mieszkańcy są centrum świata. Fascynowała go też natura, w której z upływem lat coraz wyraźniej dostrzegał duchowy, religijno-mistyczny wymiar.

Ameryka, rynek i cło

Po chłodnym przyjęciu prac w Warszawie Chełmoński ponownie decyduje się na wyjazd – tym razem wybiera Paryż. Pod koniec grudnia 1875 r. wyrusza w drogę, a niedługo później wystawia już na Salonie paryskim. Zwracają uwagę jego „Odwilż na Ukrainie” i „Sprawa u wójta”. We Francji malarz pozostaje wierny nie tylko dotychczasowej tematyce – mazowieckiej i ukraińskiej wsi, ale też wypracowanej wcześniej stylistyce, z żywiołowym kładzeniem farby oraz dominacją brunatnych tonów: ugrów, szarości i brązów, ożywianych jedynie jednym czy dwoma elementami barwnymi. Maluje sceny odbywające się w pochmurne, zimowe dni, przed zmierzchem, narzucając kolejnym pokoleniom standardowe wizje polskiego krajobrazu.

Na paryskich Salonach wystawia regularnie do 1886 r. Poznaje tam marszanda Adolphe'a Goupila, którego firma Goupil & Cie (z filiami m.in. Berlinie, Londynie i Nowym Jorku) była jednym z najważniejszych graczy na ówczesnym rynku sztuki. To ona będzie od tej pory reprezentowała artystę. Obrazy Chełmońskiego dobrze się sprzedają, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, gdzie trafia – jak wyliczył Wojciech Głowacki – 52 proc. sprzedanych prac (22 proc. zostaje we Francji). Malarz może sobie pozwolić na wynajęcie dużego, wygodnego mieszkania.

Niestety, niedługo później zaczynają zmieniać się gusta. W 1881 r. Chełmoński zmienia też galerzystę, zaczyna współpracować z firmą Arnold & Tripp, cieszącą się już znacznie mniejszym prestiżem. Dwa lata później sytuację pogarsza decyzja USA o wprowadzeniu wyższych cel na towary, w tym także na dzieła sztuki.

Chełmoński jako jedyny polski artysta w XIX w. w tak krótkim czasie osiągnął znaczący międzynarodowy sukces rynkowy. Jednocześnie jego przypadek pokazuje, jak szybko następowały zmiany w sztuce w ostatnich dekadach XIX w., do których artysta nie chciał się dostosowywać. Zaledwie rok przed jego przyjazdem do Paryża ma miejsce pierwsza wystawa impresjonistów. Są wtedy wyśmiewani i odrzucani przez oficjalne kręgi artystyczne. Jednak w kolejnej dekadzie to oni stają się istotnym punktem odniesienia dla młodego pokolenia, a ich prace zyskują coraz większe, także rynkowe, uznanie.

Józef Chełmoński, Wieczór letni, 1875 r. // Muzeum Narodowe w Poznaniu

Droga do nowoczesności

W 1888 r. Chełmoński postanawia przenieść się z rodziną do kraju. Nie jest to łatwy powrót. Na Wystawę Jesienną w Zachęcie przyjęto jeden jego obraz. Już wcześniej zarzucano mu, że się powiela. Antoni Sygietyński, który uważnie przyglądał się twórczości malarza, pisał: „Cała jego działalność dzisiejsza to jedno wielkie pędzenie ruchem nabytym w przepaść, jaka otwiera się pod nogami każdego artysty, który techniką zastępuje uczucie, przypomnieniem obserwację. I dziś wprawdzie jeszcze jego konie grzmią przez step (…). Ale cóż z tego. Kiedy w nich nie ma charakteru”.

Nadal jest jednak doceniany za granicą. W 1889 r. zostaje zaproszony do jury wystawy sztuk pięknych na Międzynarodowej Wystawie w Paryżu. Dwa lata później otrzymuje dyplom honorowy na Międzynarodowej Wystawie w Berlinie, a w 1894 r. złoty medal na Wystawie Powszechnej w San Francisco. 

Dopiero w 1890 r. Zachęta urządza zbiorową wystawę jego prac. W 1897 r. zostaje honorowym prezesem założonego w Krakowie Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka”. Dwa lata później Muzeum Narodowe w Krakowie nabywa monumentalną „Czwórkę”. Zostaje ona umieszczona w Sali Jana Matejki obok obrazów mistrza. Wreszcie w 1907 r. w Warszawie, Krakowie i Lwowie zostają zorganizowane duże monograficzne wystawy Chełmońskiego.

Artysta kupuje majątek w Kuklówce na Mazowszu – z obszernym domem, polami, łąkami i sadem. Tam wraca do malowania natury. W 1890 r. rozstaje się z żoną, która sama wychowuje córkę Wandę, w przyszłości malarkę. Coraz ważniejsza dla niego staje się religia. Powstaje wizyjne płótno „Pod Twoją obronę” (1906), przestawiające Matkę Boską Częstochowską ukazującą się w chmurach. Samą naturę nasyca Chełmoński metafizycznymi treściami. Obrazy są czasami malowane bardzo swobodnie, szerokimi pociągnięciami pędzla, pełne kolorystycznych elektów nieobecnych w jego wcześniejszych pracach. Malarz związany z przełomem realistycznym zostaje coraz silniej utożsamiany z polskim symbolizmem. Umiera 6 kwietnia 1914 r. Za niespełna trzy miesiące wybuchnie pierwsza wojna światowa, która ostatecznie zakończy długi wiek XIX.

„Twórczość Józefa Chełmońskiego wyznacza początek drogi, która prowadziła do nowoczesności” – podkreślają twórcy wystawy. Jednak to nie on, lecz zaledwie o rok młodszy Aleksander Gierymski jest dziś uznawany za jednego z fundatorów nowej sztuki w Polsce.

Powrót do korzeni

Przez kolejne dekady twórczość Chełmońskiego była nieustannie powielana. Jego obrazy nie tylko ilustrowały książki poświęcone sztuce, ale też podręczniki szkolne, a ich reprodukcje wisiały w wielu polskich domach. I powiedzmy szczerze: były tam bardziej na miejscu niż reprodukcje Kossaków. To one, obok książek Marii Konopnickiej i Władysława Reymonta, tworzyły obiegowy obraz polskiej wsi XIX i początku XX w. Do dziś widzimy wiejski pejzaż przede wszystkim oczami Chełmońskiego.

Nieprzypadkowo DK Welchman i Hugh Welchman, tworząc animowany film „Chłopi”, sięgnęli właśnie po obrazy Chełmońskiego. Jego sposób obrazowania wsi: chłopskich kobiet i dzieci oraz dziadów proszalnych był próbą „upodmiotowienia chłopskiego świata”. I paradoksalnie, ten pełen banałów film – na zasadzie kontrastu z oryginalnymi obrazami – jeszcze dobitniej pokazał siłę malarstwa Chełmońskiego i jego aktualność w czasach, w których po dekadach opowiadania o szlacheckim pochodzeniu współczesnych Polek i Polaków zaczęto pytać, kim rzeczywiście byli ich przodkowie.

JÓZEF CHEŁMOŃSKI, Muzeum Narodowe w Warszawie, wystawa czynna do 26 stycznia 2025; Muzeum Narodowe w Poznaniu, 6 marca-29 czerwca 2025; Muzeum Narodowe w Krakowie, 8 sierpnia-30 listopada 2025. Kuratorzy: Ewa Micke-Broniarek, Wojciech Głowacki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2024

W druku ukazał się pod tytułem: W każdym polskim domu